Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 8/10 kreska: 10/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

9/10
Głosów: 2
Średnia: 9
σ=1

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

Herezja miłości

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2016-2018
Liczba tomów: 3
Wydanie polskie: 2018-2019
Liczba tomów: 3
Tytuły alternatywne:
  • Kono Ai wa, Itan
  • この愛は、異端。
Gatunki: Dramat, Romans

Mówi się, że gdzie diabeł nie może, tam babę pośle, ale co będzie, jeśli to baba usidli diabelskie serce?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Pisząc niniejszą recenzję, nie potrafię sobie odmówić zacytowania fragmentu Pierwszego Listu do Koryntian: „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego (…). Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma (…)”. Jakkolwiek cynicznie by brzmiało cytowanie Biblii w kontekście recenzowanej mangi, której tytuł sugeruje zgoła niebiblijne podejście do miłości i w której główne skrzypce gra jeden z upadłych aniołów, zwany tutaj Aniołem Zła Koniecznego, to… w tym szaleństwie jest jednak metoda. Bo choć manga nie pokazuje w szczególnie pochlebnym świetle tych, którzy wedle Biblii są „tymi dobrymi”, do samego wątku miłosnego rzeczony cytat wydaje się jak najbardziej pasować.

Ale może po kolei. Herezja miłości skupia się w gruncie rzeczy na dwóch postaciach: niejakiej Yoshino oraz niejakim Belialu. Ta pierwsza sprawia wrażenie uroczej i romantycznej słodkiej idiotki z dużym biustem, ale małym rozumkiem. Ten drugi natomiast to przywołany wyżej Anioł Zła Koniecznego. Jeden z upadłych, który w czasie buntu Lucyfera postawił na niewłaściwą stronę konfliktu i w efekcie został dyscyplinarnie zwolniony. Chociaż, jak sam twierdzi, jego zakres obowiązków po przebranżowieniu szczególnie się nie zmienił… Co może tę parę łączyć? Cyrograf. Taki magiczny, podpisany krwią. Otóż Yoshino do trzynastego roku życia przytrafiały się przeróżne mniej lub bardziej niebezpieczne zdarzenia, z których wychodziła jakimś cudem cało. Nagle jednak wyczerpała zapas szczęścia. Jej rodzice zginęli w wypadku, który ona sama wprawdzie przeżyła, ale za to męscy przedstawiciele rodzin, wśród których się potem tułała, z uporem godnym lepszej sprawy usiłowali dziewczynę zgwałcić. Tu właśnie na scenę wkracza Belial – nie jako gwałciciel, lecz wybawiciel. Informuje Yoshino o swoich kontaktach w podziemiu i proponuje układ. On będzie spełniał wszelkie jej życzenia oraz zapewni jej wikt i opierunek, ona za to będzie go od czasu do czasu całować, za kilka lat da się obmacywać, a w domyśle odda mu kiedyś ciało wraz z duszą. I tak się zaczyna ta historia. W tle wydarzeń przewijają się jeszcze inne demony na czele z samym Szatanem, przyjaciele ze studiów Yoshino, konkurencja z góry, duchy i inna nadnaturalna menażeria.

Choć brzmi to jak niezły materiał na hentaja, gdzie fabuła i dialogi pełnią funkcję pretekstu do chędożenia i przerywników między kolejnymi orgiami, to jednak to wszystko jest nieco bardziej skomplikowane. Yoshino, jakkolwiek naiwna i dziecinna (większość fabuły rozgrywa się w okresie, gdy jest dwudziestokilkuletnią studentką), nie jest jednak skończoną idiotką. Raczej nieco skrzywioną przez los i wychowywanie pod diabelskim kloszem zagubioną dziewczyną żyjącą marzeniami o wielkiej i romantycznej miłości. Na ten temat ma zresztą mocno ugruntowane i nie takie znowu głupie poglądy, a jak trzeba, potrafi też zdobyć się na inicjatywę i poświęcenie. A że jest wręcz rozczulającą ignorantką, jeśli chodzi o kwestie religijne, i zdaje się nie do końca uświadamiać sobie swoją sytuację, to cóż… Belial natomiast to typowy i ostro napalony samiec alfa. Ma już na karku całe milenia egzystencji, więc bycie przez kilkanaście/dziesiąt lat opiekunem ludzkiej dziewczyny uważa za niewielką cenę za zdobycie jej wyjątkowej duszy. Zresztą wcale się szczególnie ze swoimi motywami i pragnieniami nie kryje. Do czasu osiągnięcia przez Yoshino pełnoletności traktował ją w sumie jak wzorowy tatuś, ale po osiemnastce zaczęło się pełnoprawne wręcz molestowanie na mocy postanowień cyrografu. A także odpędzanie prawdziwych i wyimaginowanych adoratorów, którzy chcieliby się do Yoshino zbliżyć, no i polowanie na cnotę dziewczyny. Ale podkreślę to raz jeszcze. Mimo że „momentów” tu dostatek, a Yoshino często gęsto prezentuje walory klatki piersiowej, najczęściej zresztą w wygłodniałych objęciach Beliala, hentaj to nie jest. Z czasem relacje między tą parą zaczynają ewoluować, na jaw wychodzą różne ukryte czy też nieuświadomione motywy i okoliczności. W efekcie może się okazać, że nie wszystko jest tak proste i oczywiste, jak się wydawało.

Skoro już mowa o efektach, grzechem ciężkim byłoby nie wspomnieć nic o kresce, ponieważ jest ona zupełnie unikatowa. Dążąca do realizmu, a jednocześnie przedstawiająca postaci, szczególnie te ważne dla fabuły, w sposób wręcz wyidealizowany. Mnie osobiście nasuwały się skojarzenia z ożywionymi posągami mającymi oddać wizję idealnego piękna. W niczym nie przypomina tego, do czego przyzwyczaiła czytelników znakomita większość mang, i jeśli chodzi o nasz rodzimy rynek, zdecydowanie się wyróżnia. (O ile nie liczyć mangowej adaptacji Hrabiego Monte Christo tej samej mangaczki). Pomijając kwestię monstrualnego biustu Yoshino, podobało mi się tutaj praktycznie wszystko. Projekty postaci, kipiące szczegółowością różnorodne tła, bogata i ekspresyjna mimika, uciekająca czasem w okolice super­‑deformed, głównie we fragmentach komediowych… I jeszcze do tego projekty postaci nadnaturalnych. Szczególnie wyróżnia się pod tym względem Belial, ale z czasem swoje pięć minut dostaną też inni bohaterowie. Tam, gdzie ma być wzniośle i namiętnie, tak jest. Tam, gdzie ma być smutno bądź romantycznie, mimika i mowa ciała postaci współgrają i znacząco budują klimat sceny. Spójrzcie zresztą, drodzy czytelnicy, na projekty obwolut. Same w sobie są śliczne, a stanowią w gruncie rzeczy przedsmak tego, na co trafić można na stronach mangi.

Tak więc ostateczny werdykt może być tylko jeden. Herezja miłości, wbrew obrazoburczemu tytułowi, to pozycja ze wszech miar warta polecenia. Bywa wulgarna. Prześmiewcza. Główna bohaterka może co poniektórych doprowadzić do szewskiej pasji. Do tego manga zawiera tyle „subtelnych” przykładów zdobywania i traktowania serc niewieścich, że nawet burdelmama by się zarumieniła. A mimo to ma w sobie to nieuchwytne coś, co nie pozwala oderwać się od historii. Choć obyty w romansach czytelnik może sobie bez większego trudu opowiedzieć z grubsza przebieg wydarzeń, to i tak będzie pewnie śledził kolejne strony z wypiekami na twarzy. Mimo epatowania erotyką i odwoływania się do niezbyt chwalebnych męskich instynktów i pragnień jest to autentycznie poruszająca historia. Czasami piękna, czasami pewnie zniesmaczająca, a możliwe, że także irytująca, ale z pewnością niepozostawiająca czytelnika emocjonalnie obojętnym. A to, jak myślę, najważniejsza cecha dobrej opowieści romantycznej.

Diablo, 13 kwietnia 2019

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Hakusensha
Wydawca polski: Waneko
Autor: Ena Moriyama
Tłumacz: MARI-AN

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 10.2018
2 Tom 2 Waneko 12.2018
3 Tom 3 Waneko 2.2019