Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Herezja miłości

Tom 1
Wydawca: Waneko (www)
Rok wydania: 2018
ISBN: 978-83-8096-440-2
Liczba stron: 162
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Różne mangi zdarzyło się mi już w karierze czytać. Były to chyba tytuły z większości możliwych gatunków, opowiadające przeróżne mniej lub bardziej wariackie historie. A mimo to Herezja miłości była w stanie mnie zaskoczyć. Może nie tyle samym założeniem fabularnym, bo podobne zawiera znany też u nas Mroczny kamerdyner, również zresztą wydany przez Waneko, ale przedstawionymi postaciami i samym sposobem prowadzenia historii. Zresztą, co ja tu będę czarował… Po lekturze tomu pierwszego zupełnie wsiąkłem. I czekam na więcej! Na tym kończę recenzję, a wy lećcie po swój egzemplarz mangi. No dobra, nie kończę recenzji, bo cyrograf mi nie pozwala…

A więc cóż… Może najpierw wspomnę coś o fabule? Bohaterką Herezji miłości jest niejaka Yoshino. W gruncie rzeczy dość, zdawałoby się, przeciętna nastolatka o nieprzeciętnych poglądach. Ona sama twierdzi, że przez sporą część życia towarzyszyło jej niebywałe szczęście (choć ja, sądząc po tym, co ją spotykało, za Chiny Ludowe szczęściem bym tego nie nazwał, a poza tym to nie szczęście ją chroniło, ale o tym sza…), ale dobra passa opuściła ją w wieku trzynastu lat, kiedy w wypadku zginęli jej rodzice. Po tej tragedii i z powodu sporych długów, jakich w niewyjaśnionych okolicznościach narobili, dziewczynka zaczyna się tułać po domach dalszych krewnych. Tam jednak, ze względu na dużą jak na jej wiek dojrzałość fizyczną (to podpada wręcz pod patologię, współczuję jej kręgosłupowi) raz po raz pada ofiarą molestowania ze strony męskich przedstawicieli familii. Ale nie ma tego złego! Rezolutna nastolatka kupuje w antykwariacie, przypadkiem oczywiście, książkę na temat przywoływania demonów i z jej pomocą przyzywa niejakiego Beliala. Ten, po wysłuchaniu płaczliwej historii niewinnego dziewczęcia, proponuje jej dżentelmeńską umowę podpisaną krwią. Zapewni jej opiekę i będzie spełniał wszystkie jej życzenia, a ona w zamian przynajmniej raz w miesiącu ma go pocałować. I tak do osiemnastego roku życia. Potem demon będzie mógł całować ją z języczkiem, a od ukończenia dwudziestu lat jeszcze sobie podotyka… Urocze, prawda? Młoda się na to godzi, choć trzeba jej oddać sprawiedliwość, że nie do końca wszystko rozumie, ale czego się nie robi dla takiego uroczego demona, prawda? Tak oto nietypowa para prowadzi wspólne życie aż do czasu, gdy Yoshino rozpoczyna studia, a na horyzoncie pojawia się ten trzeci…

Fabularnie, mimo powyższego sarkazmu, jest naprawdę ciekawie, przede wszystkim z powodu kontrastu pomiędzy Yoshino a jej rogatym opiekunem. Temu drugiemu trzeba oddać, że aż do osiemnastego roku życia dziewczyny zachowywał się wobec niej jak rodzony ojciec. Pomijając comiesięczny „dotyk warg”, w żaden sposób się do niej nie dobierał. Co nie znaczy oczywiście, że nie ma wobec protegowanej żadnych mrocznych planów. W ogóle, jak na demona, jest on postacią całkiem złożoną i wielowymiarową. I dość przy tym zresztą szczerą. Nie karmi Yoshino słodkimi słówkami, a gdy ta osiąga pełnoletność, wprost daje do zrozumienia, że chce jej duszy i ciała. Niekoniecznie w takiej kolejności. I że póki ich nie dostanie, potrafi sobie ulżyć z innymi kobietami. Yoshino mimo romantyczno­‑dziewiczych ciągot nie sposób jednak zakwalifikować do gatunku słodkiej idiotki z wielkim cycem. Znaczy, bywa irytująca, w zasadzie niewiele potrafi i jest rozpieszczona przez Beliala, którego nazywa Balem, wręcz nieprzyzwoicie, ale… Swój rozum jednak ma. Nie jest też beznadziejnie w swym opiekunie zakochana, kreując go w wyobraźni na nieskalanego anioła. Wie, z kim ma do czynienia, i nie żywi w związku z nim większych złudzeń, zaś na jego umizgi i końskie zaloty reaguje w sposób skądinąd zdrowy. No i to, że godzi się na nie na mocy kontraktu, nie przeszkadza jej w czerpaniu z nich niejakiej przyjemności. Podejrzewam, że mangaczka odpowiadająca za historię realizuje w tej opowieści swoje fantazje na temat bycia ofiarą czegoś, co nazywam „romantycznym gwałtem”… Ale cóż, to recenzja, a nie pole do freudowskiej interpretacji psyche autorki.

Jeśli o technikalia chodzi, mam mieszane uczucia. Z jednej strony dostajemy absolutnie śliczną, zdejmowaną obwolutę, której barwy i wybitnie erotyczny charakter nie pozostawiają wątpliwości co do tego, co znajdzie się w środku. Z drugiej strony niewielki rozmiar tomiku połączony z ogromną liczbą dialogów owocuje tym, że dymki, kadry i czcionki są niestety niewielkie. Przeczytanie tego, co mówią postacie, zwłaszcza w przypadku tekstu „poza dymkiem”, wymaga czasami sporego wysiłku i trzymania mangi tuż przed oczami. Lektury nie ułatwia też fakt, że w części scenek tekst zwyczajnie zlewa się z ciemnym tłem kadru. Podejrzewam, że niedogodności te niecałkowicie wynikają z winy polskiego wydawcy, ale niestety nie sposób o tym nie wspomnieć. Inną sprawą jednak jest fakt, że manga narysowana jest wprost ślicznie. Zarówno same postaci, szczególnie Belial w demonicznej formie, jak i tła, otoczenie oraz miejsca akcji wprost kipią od detali i dają pozór życia. Postaci mają też zróżnicowaną mimikę i doprawdy trudno nazwać je sztywnymi jak kołki w płocie. W odbiorze pomaga też świetne tłumaczenie, odpowiednio soczyste i pikantne, w którym przekradło się kilka cytatów z polskich komedii. Przekomarzania się, monologi i przemyślenia na temat uczuć i miłości… Wszystko to brzmi bardzo naturalnie.

Podsumowując te wszystkie peany, pozostaje mi stwierdzić, że w moich oczach Herezja miłości urosła do rangi jednej z najciekawszych mang na naszym rynku. Ma interesującą fabułę, interesujące postaci i piękną kreskę. Sama historia nie jest też płaska niczym stół i kusi w przyszłości ciężkimi i chwytającymi za serce dramatami oraz obiecuje pogoń za uczuciem. Na chwilę obecną trudno stwierdzić, czy skończy się to łzawym happy endem, czy też jeszcze bardziej łzawym dramatem, ale wiem jedno. Należy tę mangę śledzić, bo jest tego diablo warta. Oczywiście pod warunkiem, że ma się osiemnaście lat, bo autorka „momentów” się nie boi, a nagości i zbereźności tutaj dostatek.

Diablo, 8 listopada 2018
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 10.2018