Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Herezja miłości

Tom 2
Wydawca: Waneko (www)
Rok wydania: 2018
ISBN: 978-83-8096-441-9
Liczba stron: 162
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Drugi tom Herezji miłości można by skwitować jednym, aczkolwiek dość oklepanym pytaniem: „Jak daleko można posunąć się w imię miłości?”. Jak już pewnie domyślny czytelnik wydedukował, w drugim tomie opowieści o grzesznym uczuciu mniej będzie humoru i świńskich żartów, a do głosu zaczną dochodzić poważniejsze wątki…

Wszak jak to mówią, serce nie sługa. Belial, jakkolwiek zbereźny by był, nie jest idiotą. Jak czytelnik już wie, zauważył, że jego słodką podopieczną interesuje się coraz poważniej Asashi. A jak na złość jego, Beliala znaczy się, kuszenia i prześladowania chłopaka zdają się nie wywierać zamierzonego skutku. Poza może tym, że „Romeo” wychudł, a Yoshino coraz bardziej się o niego troszczy. Co gorsza, utwierdza się w przekonaniu, że to właśnie on jest idealnym kandydatem na „tego jedynego”. Jakby tego było mało, na karku demonowi siedzi jeszcze jego przełożony, sam Szatan. W jego, Szatana, ocenie, Belial za bardzo się ze swoim „cielątkiem” cacka i zaczyna się w diabelskiej głowie zalęgać obawa, że być może podwładny za dużo przebywa w otoczeniu uroczo naiwnej blond piękności. Ta ostatnia zresztą, pełna błogiej ignorancji na temat zawiłości mitologii chrześcijańskiej, uważa Szatana za dobrego wujaszka i daje się mu przekupić obiadem. A żeby było śmieszniej, za pieniądze od Księcia Ciemności kupuje sobie śliczny krzyżyk na szyję. Mina Szatana bezcenna. A powyższe to tylko część, i to wcale nie najważniejsza, wątków rozwijanych w tym tomiku. W szczegóły zagłębiać się nie zamierzam, ale historia zdecydowanie zaczyna ciążyć w bardziej poważne i złożone rejony. Nie, żeby było w tym coś złego, ale waga wyborów i zachowań zarówno Beliala, jak i Yoshino zdecydowanie wzrasta. Co, w moim odczuciu, wychodzi mandze na dobre.

Powyższe zdanie nie oznacza jednak na szczęście, że stojąca za Herezją miłości mangaczka porzuciła lżejsze, komediowe bądź erotyczne tony. W tomie drugim nadal nie brakuje ani jednego, ani drugiego. A wątki erotyczne są chyba nawet trochę bardziej gwałtowne niż poprzednio. Nabrały też zdecydowanie większej zmysłowości i widać, że autorka kreśli je nie na zasadzie, że „kobiecy cyc przyciągnie widownię”, ale mają w fabule swoją rolę i stanowią sposób na przekazanie uczuć i rozterek postaci. Trochę za to, niestety albo stety, mniej tutaj końskich zalotów Beliala. Choć jeden dialog pozwolę sobie zacytować, bo jest on wprost pyszny. Autorstwo poszczególnych kwestii pozwolę już sobie zostawić domyślności czytelników:

– Mnie nie przeszkadza, że dożyjesz setki albo umrzesz. Ba, mogę cię nawet zmumifikować. Mnie wystarczy, że będę miał w co włożyć! Nie przejmuj się i starzej do woli!
– Co? Co proszę?! Yyy… To nawet na jakiś taki perwersyjny sposób szlachetne.

Widzicie, panowie? Jak partnerka zacznie marudzić, że przestanie wam zależeć, gdy zacznie się starzeć, przytoczcie jej powyższy cytat. Skuteczność gwarantowana przez Senseia Beliala! No bo jak po czymś takim nie uwierzyć, że naprawdę człowiekowi zależy?

Nic się za to w mandze nie zmieniło, jeśli chodzi o kwestie czysto techniczne. Nadal mamy tomik w niewielkim rozmiarowo wydaniu, co na szczęście tym razem aż tak bardzo nie boli. Przynajmniej jeśli chodzi o śledzenie poszczególnych dialogów. Nie wiem, czy to kwestia wysiłków osoby odpowiedzialnej za polską edycję, czy też tekstu było tym razem mniej, ale tę część czytało się mi jednak dużo przyjemniej. Co prawda chciałoby się te śliczne postaci, pełne emocji sceny i wysmakowane i szczegółowe tła podziwiać na o wiele większych kadrach, a tekst czasem nie mieści się w wyznaczonych dymkach… Ale cóż. Jest, jak jest, a całościowo wypada to lepiej niż poprzednio. Zamiast więc marudzić, pozostaje mi pogodzić się z rzeczywistością i dziękować zapewne Joli Dereń, że tym razem można było obyć się przy czytaniu bez lupy. Złego słowa natomiast nie powiem na temat obwoluty, zdecydowanie bardziej romantycznej w przekazie niż poprzednia, co zresztą świetnie komponuje się z zawartością tomiku. Mamy też tym razem bardziej przygaszone i tajemnicze barwy, a samo tłumaczenie stoi na świetnym poziomie. Błędów czy głupotek w tekście się nie dopatrzyłem.

Po pierwszym tomie w Herezję miłości wsiąkłem, a tom drugi, zamiast podać rękę, by mnie z tego wsiąknięcia wyciągnąć, rzucił mi jeszcze w ramiona kotwicę. Nie żeby mnie to specjalnie martwiło… Z niecierpliwością będę wyczekiwał kolejnej części tej mangi. I nie mogę się oprzeć wrażeniu, że całość zbliża się do „grande finale”.

Diablo, 29 stycznia 2019
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 10.2018
2 Tom 2 Waneko 12.2018