Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Odrodzony jako galareta

Tom 1
Wydawca: J.P.Fantastica (www)
Rok wydania: 2019
ISBN: 978-83-74717-91-5
Liczba stron: 240
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Pracownik biurowy o nieznaczącym imieniu, wiodący w naszej rzeczywistości nieinteresujące życie, po śmierci zadanej z rąk nożownika odradza się w świecie fantasy jako galareta. Nie jako dzieciak, nie jako nastolatek, nie jako bohater mający uratować świat, ale jako śluzowata niebieska substancja – zwykle niskopoziomowy przeciwnik w grach – macająca otoczenie jedynie za pomocą zmysłu dotyku. W ramach interpretacji myśli konającego (nie zadajemy niepotrzebnych pytań!) od pojawienia się w nowym świecie ma on dwie ważne zdolności, tzw. „Drapieżnika” oraz „Wielkiego mędrca”. Pierwsza to zdolność wchłaniania, wiążąca się m.in. z możliwością mimikry wchłoniętego elementu ewentualnie przyswojenia sobie jego umiejętności po uprzedniej analizie, za którą odpowiedzialna jest jego druga zdolność. „Wielki mędrzec” jest czymś w rodzaju programu analizującego, odpowiadającego na pytania i podpowiadającego bohaterowi, co i jak należy zrobić w danej sytuacji.

Galaretowaty bohater, nie mając innego wyjścia, metodycznie przeczesuje jaskinię, w której się odrodził, wchłaniając wszystko, co nie ucieka dość szybko, aż w końcu natrafia na inne inteligentne stworzenie – śmiertelnie znudzonego smoka. Jaszczur nie tylko zagaduje przyjaźnie bohatera, ale też obdarza go zmysłem wzroku, słuchu oraz imieniem: Rimuru Tempest, w zamian zaś zgadza się, aby galareta wchłonęła go i popracowała nad więżącym go od trzystu lat zaklęciem. Świeżo ochrzczony Rimuru nie wie przy tym, że wspomniany smok, Veldora Tempest, który teraz siedzi sobie grzecznie gdzieś w jakiś wymiarze ciała Rimuru, to strażnik puszczy Jura, a jego zniknięcie wywoła chaos wśród okolicznych mieszkańców. Oraz królestw.

Od samego początku widzimy, że główna galareta nie jest ani słabeuszem, ani głupcem. Systematycznie rozprawia się z każdym napotkanym problemem, przy okazji coraz bardziej rosnąc w siłę. Swoje umiejętności po wyjściu z jaskini zaprzęga do pomocy goblinom, pomaga rozwiązać ich konflikt z wargami (przerośnięte wilki), zyskuje sojuszników czy raczej poddanych, uczy się o świecie i… Bawi się w budowanie cywilizacji. Miło zobaczyć, że tym razem zaczynamy od podstaw (tu przydaje się wiedza budowlana bohatera z poprzedniego życia), w prawie kompletnej dziczy, a do tego w lekkim stylu i z komediowym zacięciem. Już w pierwszym tomie wprowadzono również sporo postaci, sprawiając, że świat pulsuje – nie tylko wokół głównego bohatera, ale i w dalszych zakątkach – wszędzie tam, gdzie docierają najnowsze wieści o wydarzeniach w puszczy Jura.

Chociaż większość osób zainteresowana odmianą fantastyki, jaką są isekaje, Tensei Shitara Slime Datta Ken już obejrzała, to nadal warto zainteresować się wersją mangową, która – tak jak anime – za oryginał ma light novel autorstwa Fuse (istnieje jeszcze pierwsza web novel z zakończonym wątkiem głównym, ale twory tego rodzaju, nieredagowane i w ogóle pozbawione miłości jakiegokolwiek wydawnictwa, pomińmy milczeniem). Nie znajdziemy tutaj zbyt wielu elementów odmiennych od wersji animowanej, acz tempo zdarzeń zdecydowanie jest szybsze, co powinno zadowolić tych, którzy narzekali, że anime się dłuży. Dokładniej: pierwszy tom mangi to cztery odcinki anime z hakiem. Oczywiście projekty postaci są podobne, wszystko jednak jest, jakby to powiedzieć – ładniejsze. Taiki Kawakami, pracujący głównie przy mangach będących adaptacjami light novel oraz odpowiedzialny za projekt postaci w animowanej wersji Galarety, doskonale radzi sobie z rysunkiem, a jego postaci mają w sobie mnóstwo charakteru, życia oraz humoru. Wśród wymienionych na tomiku twórców znajdzie się również pseudonim autora oryginalnych projektów postaci (oraz ilustracji do light novel), Mitz Vah, ale jego styl, delikatniejszy od mangowych i animowanych rysunków, będziemy mogli podziwiać tylko na jednej ilustracji na końcu tomu.

Tomik wydany jest w nieco większym formacie A5, oczywiście z obwolutą oraz rysunkami pod nią. Warto wspomnieć, że 19 z 240 stron poświęcono na Dziennik z obserwacji galarety pióra Veldory – wydrukowany do góry nogami, aby strony obracały się jak w zwykłej książce. Jak nazwa wskazuje, jego narratorem jest Veldora, który poza streszczeniem wydarzeń ze swojego punktu widzenia oraz drobnymi refleksjami zajmuje się również przyswajaniem wytworów kultury z naszego świata, obecnych gdzieś w pamięci Rimuru. Co ciekawe, na samym końcu poza reklamami innych tytułów wydawnictwa J.P.Fantastica znajduje się kilka słów od autora oryginału, Fuse, który opowiada trochę o współpracy z Taikim Kawakamim przy adaptacji mangowej. Tutaj nie mogę się powstrzymać od komentarza, że owszem, da się również w książkach oddać głębię sytuacji odpowiednio skonstruowanym opisem, nie potrzeba do tego rysować komiksu – tylko nie wszyscy to potrafią. Tłumaczenie jest płynne i dobrze współgra z humorem na ilustracjach, nie ma też tutaj występującej czasami w innych mangach infantylizacji przy jednoczesnej wulgaryzacji słownictwa na potrzeby współczesnych nastolatków, i dzięki za do tłumaczce, Uli Knap. Na nieszczęście, jeśli chodzi o korektę, prześlizgnęło się kilka błędów (np. „wyglądałaby to jakoś tak” na s. 65), ale są to drobiazgi.

J.P.Fantastica zaczęła wydawać jeden z ciekawszych tytułów z nurtu isekai, ale nie tylko jego fanom polecałabym tę serię, jest ona bowiem na tyle dobra, że spodobać się może także szerszemu gronu odbiorców.

Melmothia, 19 sierpnia 2019
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 J.P.Fantastica 4.2019
2 Tom 2 J.P.Fantastica 6.2019