Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Atelier spiczastych kapeluszy

Tom 1
Wydawca: Kotori (www)
Rok wydania: 2019
ISBN: 978-83-66132-41-2
Liczba stron: 208
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Na rodzimym rynku wydawniczym coraz częściej goszczą mangi nie tyle popularne i powszechnie rozpoznawalne, ile po prostu cechujące się nieprzeciętną wartością artystyczną i przez to cenione wśród koneserów. Przykładem tego typu pozycji jest Atelier spiczastych kapeluszy, które ukazało się w tym roku nakładem wydawnictwa Kotori, systematycznie poszerzającego repertuar, onegdaj zdominowany przez shounen­‑ai. Może to dlatego, że wszystkie warte uwagi mangi boys’ love już w Polsce wydano, a może tylko ja się czepiam.

Fabuła mangi, w przeciwieństwie do rysunków, nie zachwyca od samego początku. Koko miała zarazem szczęście, jak i pecha urodzić się w świecie, w którym magia istnieje, jest jednak zarezerwowana dla wąskiego grona osób obdarzonych talentem. Żyjąca na prowincji dziewczyna marzy o czarach, lecz te nieczęsto docierają w jej okolicę. Jakże więc raduje się jej serce, gdy do zakładu krawieckiego jej mamy przybywa czarodziej. Chociaż mężczyzna zawitał w te strony tylko na chwilę, to jego wizyta wywraca świat Koko do góry nogami. Nieszczęśliwe zrządzenie losu sprawia, że bohaterka zostaje podopieczną maga. W normalnych okolicznościach pewnie skakałaby z radości, jednak tym razem nie ma się z czego cieszyć…

Jak już wspomniałem, historia sama w sobie nie porywa, acz również nie nuży. Pierwszy tom wprowadza czytelnika do magicznego świata będącego tworem wyobraźni Kamome Shirahamy. Jej styl dalece odbiega od tego, do czego przyzwyczaili nas japońscy rysownicy, chociaż zapaleni czytelnicy mang zapewne znają wielu bardziej nietuzinkowych rysowników. Niemniej trudno oprzeć się wrażeniu, że mangaczka skłania się ku stylistyce komiksu zachodniego, na ogół trzymając się w ryzach kadrów. Jednak to wciąż manga, a w mandze ramki są narzędziem, a nie ograniczeniem, dlatego ilustracji na całą stronę czy dwie również nie brakuje, a dynamiczne sceny wyrywają się z oków kadru. Wciąż jednak czytelnika porusza przemyślany układ rysunków, porządkujących i uspokajających narrację. O stylistyce można by pisać i pisać.

Ważniejsze jednak w tym miejscu jest samo wydanie. Kotori poszło za ciosem i, wzorem innych wydawców, postanowiło wkroczyć w niszę mang premium. Myślę, że sektor ten będzie się dobrze rozwijał, o czym pisałem przy okazji recenzji pierwszego tomu Bakemonogatari, ale jeszcze powtórzę myśl. Mianowicie, nazwijmy to, drugie polskie pokolenie fanów, czyli odbiorcy pierwszych czasopism i konwentów z początku wieku, weszli już w ten etap życia, w którym wydanie 50 zł miesięcznie na komiksy najczęściej nie wiąże się z koniecznością wyrzeczeń. Znają jednak wartość pieniądza, dlatego mając wybór, wolą je przeznaczyć na coś wyjątkowego. Tym samym otwiera się rynek mang w wydaniu ekskluzywnym – w twardych, szytych oprawach, z licznymi dodatkami, w dużym formacie. Atelier spiczastych kapeluszy wychodzi tym oczekiwaniom naprzeciw w dwójnasób. Kotori zdecydowało się wydać mangę w klasycznej miękkiej oprawie oraz w twardej, dostępnej tylko w przedsprzedaży.

Wersja podstawowa jest niczego sobie. Minimalistyczna okładka skrywa się pod przykuwającą wzrok obwolutą, przyozdobioną z obu stron połyskującymi złotym kolorem motywami. W edycji limitowanej z obwoluty zrezygnowano, przenosząc ilustracje z niej na okładkę. Tym samym zniknęła widniejąca na skrzydełku notka biograficzna o autorce. Można dodać, że wersja w twardej oprawie, jak przystało na książkę, ma wakat na końcu i na początku. Na tym kończą się powierzchowne różnice między wydaniami. Oba zostały wydrukowane na takim samym papierze, a przynajmniej tak mi się wydaje. Na korzyść twardej oprawy przemawiają jedynie ilustracje rozłożone na sąsiadujących stronach, chociaż w pierwszym tomie znaleźć można tylko jedną. Dzięki zszytemu łączeniu mniej obrazka ginie w grzbiecie, jednak muszę przyznać, że w przypadku oprawy miękkiej także tragedii nie ma.

Limitowana edycja została wzbogacona w zakładkę, pocztówkę i broszurę zawierającą szkice, projekty postaci opatrzone komentarzem autorki oraz ilustracje z mangi, często w kolorze (właściwy komiks nie zawiera kolorowych stron). Warto zwrócić uwagę na dopiski przy szkicach – zachodzę w głowę, czy to jakaś bardzo wyrafinowana czcionka, czy jednak rzeczywiście ktoś z Kotori zaszczycił nas swoim jakże starannym charakterem pisma. To umykający uwadze szczegół, podkreśla jednak szacunek wydawcy dla czytelnika. Niemniej nie zabrakło potknięć – dwie strony broszury zamieniły się miejscami, co jest o tyle bolesne, że przedstawiają wspomnianą już jedną ilustrację. Niezależnie jednak od tego niewielkiego mankamentu uważam, że chociażby dla samego ogromu dodatkowych informacji warto było dopłacić do edycji limitowanej niecałe 10 zł.

Slova, 8 sierpnia 2019
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Kotori 4.2019
2 Tom 2 Kotori 7.2019