Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 5/10 kreska: 7/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,50

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 19
Średnia: 8,05
σ=1,5

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

Hiroszima 1945: Bosonogi Gen

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 1972-1973
Liczba tomów: 10
Wydanie polskie: 2004-2011
Liczba tomów: 10
Tytuły alternatywne:
  • はだしのゲン
  • Barefoot Gen
  • Hadashi no Gen
  • Hiroshima
Tytuły powiązane:
Widownia: Seinen; Postaci: Dzieci; Rating: Nagość, Przemoc; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm

Atak atomowy na Hiroszimę i jego skutki, krótko- i długofalowe, z perspektywy młodego chłopca. Dobry dokument i gorsza opowieść.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Są takie mangi, których recenzje trudno się pisze, nie tyle z powodu ich treści (choć także), ale nade wszystko ze względu na ich pozycję i ciężar gatunkowy. Jak bowiem, oddając danemu tytułowi sprawiedliwość, zachować całkowitą uczciwość wobec czytelnika, przyznając, że „nie zachwyca”, podczas gdy „zachwycać powinien”? Gdy zaś dochodzi do tego tematyka poruszająca tematy trudne, sprawy komplikują się jeszcze bardziej. Łatwo dołączyć do chóru krytyków piejących laudacje, ale i łatwo bezmyślnie krytykować, ciesząc się, iż uda się wywołać kontrowersje, ganiąc ogólnie szanowany tytuł. Poszukiwaniem tego rodzaju złotego środka jest poniższa recenzja.

Hiroszima 1945: Bosonogi Gen opowiada o przeciętnej japońskiej rodzinie, żyjącej pod koniec wojny w Hiroszimie. Centralną postacią pierwszych rozdziałów opowieści jest ojciec, człowiek o zdecydowanie antywojennych poglądach, wygłaszający co i rusz natchnione tyrady, w których piętnuje japoński rząd, wojsko i władzę, a także wykorzystujący militarystyczne i nacjonalistyczne hasła reżim. Mówi to wszystko, nie zważając na fakt, że czyni tym samym krzywdę swojej rodzinie, narażając ją na szykany. Sam cierpi, ale wydaje się, iż chce, aby rodzina cierpiała wraz z nim. Całkowitym przeciwieństwem jest jego małżonka, która myśli pragmatycznie, wiedząc, że hasłami i sloganami, nieważne, czy wojennymi, czy antywojennymi, nie nakarmi swoich dzieci. Dzieci zaś, zwłaszcza te średnie – Gen, jego starsza siostra Eiko oraz młodszy brat Shinji, nie bardzo zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, jedynie najstarszy z całego rodzeństwa Koji, chcący ratować honor i położenie materialne rodziny, wbrew woli ojca wstępuje do armii. Z powodu coraz większej nędzy i głodu, najmłodszy w rodzinie Akira zostaje wysłany na wieś.

Znosząca szykany ze strony otoczenia rodzina jest właściwie zdana sama na siebie w chwili ataku atomowego. W ruinach płonącego domu giną ojciec, Shinji i Eiko, zaś ciężarną i ledwo żywą matkę Gen samotnie wyprowadza z piekła pożarów. Tego samego dnia kobieta rodzi dziecko – dziewczynkę o imieniu Tomoko. Tak też rozpoczyna się nowy etap ich gehenny. Nie posiadający niczego, traktowani przez innych jak trędowaci, usiłują na nowo ułożyć sobie życie w świecie, który 6 sierpnia 1945 roku legł w gruzach. O tym opowiada tak naprawdę większa część tej mangi, gdyż sam wybuch i jego bezpośrednie rezultaty obserwujemy pod koniec pierwszego i na początku drugiego tomu. To zarazem interesujący i frapujący obraz Japonii zaraz po wojnie, obraz w Europie mało znany i przez to, zwłaszcza dla osób, które interesują się historią, na pewno zajmujący.

Autor, który sam przeżył atak atomowy na Hiroszimę, miał ambicje stworzenia komiksu na wpół dokumentalnego, poruszającego, będącego w swej wymowie wstrząsającym czytelnikiem manifestem antywojennym. O tym, że nie jest to tytuł dla najmłodszych, świadczyć może już zamieszczona na okładce informacja „Uwaga: komiks zawiera sceny drastyczne”. Nie jest to przesada. Mimo staroświeckiej kreski, poziom makabry w Hiroszimie 1945 jest większy niż w jakimkolwiek chyba wydanym w Polsce komiksie japońskim. Jeśli ktoś odwoła się do np. Hellsinga, odpowiem, że chodzi o inny typ makabry. Kouta Hirano stosuje bowiem makabrę groteskową, Keiji Nakazawa nie musi, w przypadku lektury Hiroszimy 1945 świadomość, iż to, co widzimy na kartkach, wydarzyło się naprawdę, starcza. Akcja mangi rozgrywa się na przestrzeni kilku lat i wraz z kolejnymi tomami śledzimy nie tylko trudne losy Gena i jego rodziny, ale także sytuację w Hiroszimie, od zagłady poprzez załamywanie się porządku społecznego, wzrost przestępczości, łączenie starego z nowym, pojawienie się amerykańskich wojsk okupacyjnych i wreszcie powolną budowę nowej Japonii. Wszystko to zostało ukazane bardzo dobrze, jako fabularyzowany dokument manga ta wydaje się spełniać swoje zadanie.

Niestety, tego samego nie mogę napisać o akcji i bohaterach. Zrozumiałe jest, iż stanowią oni w dużej mierze pretekst dla ukazania całego spektrum wydarzeń oraz zachowań typowych dla tamtych czasów. Prawda jest taka, że w sporej części są sztuczni. Weźmy Gena, nominalnie głównego bohatera mangi (gdyż to z jego perspektywy obserwujemy większość wydarzeń). Jasne, główny bohater powinien być postacią pozytywną, wiemy o tym doskonale. Jednakże Gen jest bohaterem tak kryształowo dobrym i pozytywnym, że aż nieprawdziwym. Autor, kreując go, przekroczył cienką granicę dzielącą patos i śmieszność. Może dlatego, że za bardzo lubił bohatera, utożsamiając się z nim. Pewnie i tak. W efekcie powstała jednak postać patrząca na świat przez pryzmat czarno­‑białych schematów dobra i zła i gotowa zawsze czynić dobro, bez względu na koszty, niepokojąco podobna do kniazia Myszkina z Idioty Dostojewskiego. Problem polega na tym, że w przypadku Gena ten sposób na życie, w nieludzkich bądź co bądź warunkach, się sprawdza. Dla odmiany ci, których autor postanowił napiętnować jako „złych”, muszą być tak źli, jak się tylko da, bez szans na powrót na „jasną stronę mocy”.

Jakby tego było mało, Keiji Nakazawa ustami bohaterów (przeważnie Gena) oraz we wstępach częstuje nas swoją wizją historii i poglądami. Można się z nimi zgadzać lub nie, ale o ile w ustach dorosłego człowieka brzmią one zrozumiale (nawet jeśli niezbyt przekonująco), tak gdy wypowiada je dziecko, mamy wrażenie, że czytamy dziełko wybitnie propagandowe, niepokojąco bliskie tytułom, którymi w czasach komunizmu indoktrynowano młodzież, a przecież Hiroszima 1945 nie jest raczej tytułem dla dzieci. Trzeba oczywiście pamiętać o czasach, w jakich ów komiks powstał, a także o tym, że był pisany z tezą i przesłaniem – taka w końcu była wówczas wizja komiksu poważnego. Nie zmienia to jednak faktu, że dziś to, co kiedyś mogło być traktowane jako zaleta, jest wadą. Dorosły czytelnik winien sam wyrabiać sobie osąd i opinię, nie zaś mieć je podane na talerzu przez autora. Łatwo jest przyklasnąć autorowi i krzyczeć „hop hop, wojnie stop!”. Może jednak warto zadać sobie pytanie, czy gdyby nie bomba, to Gen i jego rodzina nie zginęliby, atakując bambusowymi kijami amerykańskie czołgi zdobywające Japonię? A może umarliby z głodu, otoczeni odium zdrajców narodu? Choć to ryzykowane pytania, na które nie ma prostych odpowiedzi, widać, że proste i z pozoru oczywiste hasła nie zawsze wytrzymują konfrontację z rzeczywistością.

Niewiele piszę o kresce. Cóż, komiks z pierwszej połowy lat siedemdziesiątych nie będzie raczej zachwycał stylem czytelnika przyzwyczajonego do mang z początku XXI wieku. Rysunek jest staranny i dokładny, na swój sposób realistyczny (jeśli nie brać pod uwagę projektów postaci), na tyle, na ile jest to możliwe. Dla niektórych pełne przemocy kadry z nienaturalnie wyglądającymi bohaterami mogą się wydawać dziwnymi. Tła i detale architektoniczne oraz techniczne są całkiem niezłe, zaś w odróżnieniu od wielu starych mang, tutaj większość kadrów jest bogato wypełniona. W końcu miał powstać dokument, stworzony na podstawie przeżyć autora. Mimo tego, jeśli ktoś ma opory przed sięganiem po staroświecko rysowane mangi, Hiroszimy 1945 zapewne do rąk nie weźmie.

Za polskie wydanie mangi odpowiedzialne jest Waneko, które zrobiło tu kawał dobrej roboty. Rozmiar i grubość tomów były zapewne przyczyną nieco wyższej ceny, ale skłamałbym, gdybym powiedział, że mam jakieś zastrzeżenia co do polskiego wydania. Tłumacz również przyłożył się do swojej pracy, przekładając zarówno dialogi, jak i liczne piosenki oraz modlitwy. Nie każdemu zapewne przypadnie do gustu tłumaczenie imion w tekście zamiast w przypisach, jednak jest to moim zdaniem zrozumiałe. Podobne zastrzeżenia może budzić tłumaczenie piosenek z zachowaniem ich rymu i rytmu, być może kosztem wierności przekładu. W pierwszych tomach dość hojnie raczono nas dodatkami – a to wywiad z autorem, a to komentarz historyczny, a to jakiś artykuł. Wraz z kolejnymi tomikami zabrakło tego.

Hiroszima 1945 była jedną z większych klap finansowych na naszym rynku mangowym. Różnie to tłumaczono. Najpopularniejsza była oczywiście teza o braku gotowości polskiego czytelnika na bardziej ambitne pozycje, jednak w świetle niezłej sprzedaży mang z Hanami teoria ta wydaje się tracić podstawy. Moim zdaniem zadecydował tu splot różnych czynników – archaiczna kreska, historyczna tematyka, wyższa niż zwykle cena, wspomniany już wyżej język i kreacja bohaterów, być może także promocja – ten tytuł aż się prosił o pokazanie go na szerszym rynku komiksowym, nie tylko w mangowym getcie. Niezależnie od tego, jakie są przyczyny, manga ta ukazuje się nad Wisłą od pięciu lat, od pewnego czasu w cyklu jeden tomik na rok. Podejrzewam, że to ostatni tego rodzaju tytuł u nas, raczej nikt nie będzie chciał ryzykować podobnego przedsięwzięcia.

Nie zaryzykuję tu ferowania sądów ostatecznych typu „hit czy shit”. Przedstawiłem powyżej plusy i minusy tegoż komiksu, mam nadzieję, że względnie sprawiedliwie. Ci, których nade wszystko interesuje historyczny aspekt wydarzeń przedstawionych w Hiroszimie 1945, powinni się z tym tytułem zapoznać, ci natomiast, którzy czytając mangi zwracają raczej uwagę na akcję i bohaterów, mogą sobie lekturę tego komiksu darować, zwłaszcza jeżeli nie przepadają za archaiczną kreską. To samo dotyczy tych, którzy nie lubią komiksów przeładowanych ideologią i dydaktyką.

Grisznak, 4 lipca 2009

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shueisha
Wydawca polski: Waneko
Autor: Keiji Nakazawa
Tłumacz: Katsuyoshi Watanabe, Monika Gaczyńska

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 8.2004
2 Tom 2 Waneko 12.2004
3 Tom 3 Waneko 8.2005
4 Tom 4 Waneko 3.2006
5 Tom 5 Waneko 8.2006
6 Tom 6 Waneko 6.2007
7 Tom 7 Waneko 10.2008
8 Tom 8 Waneko 12.2009
9 Tom 9 Waneko 11.2010
10 Tom 10 Waneko 5.2011