Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Ao no Exorcist

Tom 1
Wydawca: Waneko (www)
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 194
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

W pewnym klasztorze mieszkają bliźniacy wychowywani przez tamtejszego księdza­‑egzorcystę. Yukio Okumura to spokojny, zrównoważony i odpowiedzialny chłopak, marzący o tym, by zostać lekarzem. Rin Okumura zaś to narwaniec, przyciągający jak magnes wszelkie szemrane elementy, wdający się z nimi w bójki, ale mający serce na właściwym miejscu. Tak, wiem, że wiecie, streszczam się. Ewentualnie możecie przejść do następnego akapitu. Pewnego dnia, w którym już i tak wydarzyło się wystarczająco dużo (bójka i takie tam), Rin dowiaduje się, że świat, w którym żyje, nazywa się Assiah, oraz że istnieje jego lustrzane odbicie – Gehenna – będąca wymiarem demonów. I że sam jest synem Szatana. Ojciec Shirou Fujimoto, który wychowywał braci od samego początku, został postawiony w sytuacji, w której nie miał innego wyjścia, jak tylko wyjawić wszystko swojemu podopiecznemu, w którym zaczęły budzić się odziedziczone po ojcu moce. W wyniku tragicznych wydarzeń, mających miejsce zaraz po tym, Rin postanawia, cytuję „skopać Szatanowi dupę”. Aby tego dokonać, zwraca się z prośbą do przyjaciela ojca Fujimoto – Mephisto Phelesa – i za jego zgodą przekracza próg Akademii Prawdziwego Krzyża, w której będzie uczył się przede wszystkim, jak zostać egzorcystą. W pierwszym rozdziale, jak widać, dzieje się dużo. W drugim w tle przemkną nam nowe postaci, z którymi będzie uczył się Rin, dowiemy się też, jaką rolę otrzymał Yukio (ku zaskoczeniu swojego brata). Trzeci rozdział wprowadza postać Shiemi, panienki równie delikatnej jak kwiatki, którymi się opiekuje.

Fabularnie nie jest to nic szczególnie skomplikowanego, ale nadrabia sympatycznymi i ciekawymi postaciami (z maleńkim wyjątkiem, ale to pewnie kwestia gustu). Znajdzie się też sporo humoru, naprzemiennie z dramatyzmem (przy czym to pierwsze wypada zdecydowanie lepiej niż drugie). Do gustu przypadł mi też sposób rysowania, szczególnie charakterystyczne zniekształcenia sylwetki pokazywanej z perspektywy (np. z góry) czy mimika postaci. Niestety gorzej jest z tłami – szczegółowe są tylko wtedy, kiedy po raz pierwszy pokazują nowe miejsce, później często po prostu ich nie ma, pozostają bohaterowie i białe tło za nimi.

Trudno zadowolić wszystkich fanów, jeśli chodzi o wybór tytułu wydania polskiego. Zawsze toczą się zażarte dyskusje na temat tego, czy tytuł powinien być oryginalny (czasami mam wrażenie, że niektórzy w ogóle woleliby, aby pozostawiono krzaki…), angielski, jeśli jest popularniejszy, czy też ma zostać przetłumaczony na język polski. Myślę, że wydawnictwa zawsze będą miały ten problem i zawsze jakaś grupa fanów pozostanie nieusatysfakcjonowana i będzie burczeć to tu, to tam, że powinno być inaczej. Ja też sobie poburczę. Rozumiem pozostawienie japońskiego tytułu – Ao no Exorcist (kanji na japońskim wydaniu czyta się „Ao no futsumashi”, ale obok „futsumashi” jest katakana, sugerująca, że ostatni wyraz należy czytać po angielsku, a raczej po ingriszu). Przypuszczam, że sporo osób woli tytuł, do którego już zdążyło się przyzwyczaić, oglądając wersję animowaną, ale mnie niekoniecznie się to podoba. Dziwnie wygląda to zestawienie, było nie było, wyrazu japońskiego z angielskim na polskim wydaniu, do tego przy tytule, który przecież tak łatwo przełożyć na polski. Jeszcze dziwniej wygląda umieszczone obok tego tytułu angielskie „Blue Exorcist”, co jednak nie jest winą wydawnictwa, a warunków stawianych przez stronę japońską, która chciała ujednolicenia nazewnictwa na terenie Europy. Trzeba jednak wydawnictwu oddać honor: postarało się, aby tytuł „Blue Exorcist” był jak najmniej widoczny.

Tomik jest standardowej wielkości, czyli takiej jak Pandora Hearts czy Karneval (i gdzieś o milimetr węższy i niższy od Kuroshitsuji). Jakość wydania również nie pozostawia wiele do życzenia, nie wiem nawet, czy pisanie, iż papier jest biały, numeracja pojawia się, kiedy może (gdzieś tak na 1/5 stron), onomatopeje są wymazywane i tłumaczone (ewentualnie tylko to drugie, gdy zbyt ingerują w tekst, by coś z nimi zrobić), ma jakikolwiek sens. W skrócie: jakość jest również standardowa dla Waneko. Nie ma problemu z marginesami, nic nie ucięto, wszystko można spokojnie doczytać bez nadmiernego rozginania tomu. Za mankament techniczny można uznać tylko źle wydrukowaną obwolutę: jej grzbiet jest za wąski, jeśli chodzi o grafikę. Wydawnictwo poinformowało już jednak o możliwości wymiany na właściwą obwolutę (na konwentach, przy zamawianiu ze strony wydawnictwa oraz możliwe, że w niektórych sklepach). Tłumaczenie jest dobre, widać wyraźną różnicę w sposobie mówienia sztywnego Yukio czy luzackiego Rina, który wyraża się chyba najnaturalniej ze wszystkich postaci. Nie ma też błędów, poza jednym niewielki interpunkcyjnym na s. 21, ale gdybym nie czytała pod kątem recenzji, pewnie nawet nie rzuciłby mi się w oczy.

Pod obwolutą znajdziemy ciekawostkę dotyczącą głównego bohatera oraz zabawny komiks w formie yonkomy. Są dwie kolorowe strony, w tym jedna to spis treści, a druga powielenie okładki, ale tym razem prezentujące Rina w pełnej krasie. Na skrzydełku zamieszczono tylko parę słów od autorki, za to na końcu na czytelnika czekają strony bonusowe z czymś na kształt curriculum vitae najważniejszych bohaterów, Ilustrowany spis demonów (tych, które wystąpiły w tym tomie), dwie strony szkiców, przedstawiających wczesne pomysły na postaci oraz na koniec listę osób pracujących nad Ao no Exorcist. Przyznam, że jest to dodatek treściwy i ciekawy.

Melmothia, 1 października 2013
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 9.2013
2 Tom 2 Waneko 11.2013
3 Tom 3 Waneko 1.2014
4 Tom 4 Waneko 3.2014

Zapowiedzi

Tom Tytuł Wydawca Rok
5 Tom 5 Waneko 5.2014