Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Twierdza - konwent

Labirynt uczuć

Tom 1
Wydawca: Kotori (www)
Rok wydania: 2014
ISBN: 978-83-63650-12-4
Liczba stron: 226
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Gdy pierwszego dnia nowej pracy Toshiaki Shima spotyka w windzie skacowanego mężczyznę, nie podejrzewa nawet, że ów cuchnący alkoholem i papierosami osobnik okaże się jego szefem. Niefortunne pierwsze wrażenie nie jest jedynym powodem, dla którego współpraca z dyrektorem Togawą szybko staje się dla Shimy kłopotliwa. Ku jego niezadowoleniu, nowy przełożony w natarczywy i dość jednoznaczny sposób wyraża zainteresowanie swoim podwładnym. Mimo początkowej niechęci, Shima ostatecznie ulega Togawie. Ich związek daleki jest jednak od ideału – obydwaj mają za sobą bolesne doświadczenia, z powodu których Shima nie potrafi zaangażować się w relację z nowym partnerem. Czy można uciec od przeszłości, czy też lepiej stawić jej czoła i zaakceptować wynikające z niej konsekwencje? I czy związek początkowo oparty jedynie na pożądaniu fizycznym ma szansę przerodzić się w coś głębszego…?

Jednotomowy Labirynt uczuć to kolejna manga yaoi, którą polskim fanom gatunku przedstawia wydawnictwo Kotori. Choć tytuł nie jest może szczególnie ambitny czy odkrywczy, z pewnością stanowi przykład dobrze skonstruowanego i przyjemnego w odbiorze romansu. Główną siłę napędową tej historii stanowią jej bohaterowie, z którymi czytelnik może z łatwością sympatyzować. Shima to zamknięty w sobie, powściągliwy młody mężczyzna, który zraniony w przeszłości, wyrzuca sobie, że ponownie zakochał się w mężczyźnie myślącym o założeniu rodziny i posiadaniu dzieci. Jego wycofana i chłodna postawa to maska, pod którą skrywa niezwykle wrażliwą naturę i serce spragnione miłości. Togawa stanowi przeciwieństwo Shimy – jest otwarty, beztroski, spontaniczny. To przykład rzadko spotykanej w dramatach postaci, której udało się zostawić za sobą traumatyczne wydarzenia z dzieciństwa i nauczyć się traktować je jak zamknięty rozdział życia – być może między innymi dlatego wzbudza natychmiastową sympatię czytelnika, tym mocniej kibicującego mu w próbach sforsowania muru, jakim obwarował swoje serce Shima.

Polskie wydanie mangi w żadnym aspekcie nie odbiega od wysokich standardów, do jakich przyzwyczaiło nas wydawnictwo Kotori. Okładka ze skrzydełkami nie posiada co prawda obwoluty, ale wykonana jest ze sztywnego, miłego w dotyku papieru, który stanowi solidną oprawę dla ponaddwustustronicowego tomiku. Miękko sklejony grzbiet sprawia, że mangę kartkuje się z łatwością i nie trzeba jej na siłę rozginać, by swobodnie przeczytać tekst lub obejrzeć kadr umieszczony na skraju wewnętrznego marginesu. Biały papier dobrej jakości umożliwia odwzorowanie bogatej gamy odcieni szarości, którymi obficie posługuje się autorka mangi, podkreślając za ich pomocą klimat poszczególnych scen. Rysunkom towarzyszy wyraźny, czytelny druk, dzięki czemu nawet na stronach wypełnionych ciemnymi kadrami tekst nie ginie i nie traci nasycenia. Problematyczne może niekiedy okazać się przyporządkowanie danej wypowiedzi do właściwego rozmówcy. Dymki, w których umieszczone zostały dialogi, często nie posiadają końcówek wskazujących osobę wypowiadającą daną treść, co w kilku scenach staje się przyczyną dezorientacji czytelnika. Podobnie jednak wygląda to w oryginale, stąd za niedopatrzenie odpowiada bezpośrednio autorka mangi, nie zaś wydawca polskiej wersji.

Tłumaczenie trzyma profesjonalny poziom. Dialogi wypadają bardzo naturalnie, zaś dodatkowa staranność redakcji przejawia się w konsekwentnym przekładzie onomatopei oraz subtelnie wkomponowanych między kadry wyjaśnieniach nazw obcych (w tym przypadku chodzi o typowo japońskie potrawy, których nazwy padają w rozmowach bohaterów). Jedynym aspektem tłumaczenia, który nie do końca mnie przekonuje, jest sam tytuł mangi. Nie tylko ma on niewiele wspólnego z oryginałem, ale przywodzi też niezbyt korzystne dla faktycznej treści skojarzenia z przesadnie ckliwymi operami mydlanymi i seriami wydawniczymi typu Harlequin. Owszem, mamy do czynienia z romansem, owszem, jest on miejscami sentymentalny, ale z pewnością nie jest to jedna z banalnych i płytkich mangi yaoi, których główną atrakcją są liczne sceny łóżkowe. Dlatego też sądzę, że możliwe było znalezienie bardziej wyszukanego tytułu, aniżeli Labirynt uczuć… Pozostaje mieć nadzieję, że fanów gatunku nie zniechęci ten detal i sięgną po tomik, który z pewnością dostarczy im sporo rozrywki, a może przy okazji i nieco wzruszeń.

Lin, 8 kwietnia 2014
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Kotori 3.2014