Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 4/10 kreska: 7/10
fabuła: 5/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,75

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 32
Średnia: 6,09
σ=1,86

Wylosuj ponownieTop 10

Alice 19th

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2001-2003
Liczba tomów: 7
Tytuły alternatywne:
  • ありす19th
Gatunki: Dramat, Fantasy, Romans

O mocy wypowiadanych słów, czyli trójkąt romantyczny z elementami fantasy w wykonaniu Yuu Watase.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Gwazdka

Recenzja / Opis

Jeden ze zwyczajnych poranków, kiedy ludzie pracujący i uczniowie tłoczą się na chodnikach i stacjach metra. Szesnastoletnia Alicja Seno dostrzega na środku ruchliwej ulicy niewielkiego króliczka, który prawdopodobnie w najbliższym czasie zginie pod kołami nadjeżdżających samochodów. A ludzie zamiast jakoś zareagować, stoją i się gapią… Tak więc nasza bohaterka w przypływie odwagi rzuca się na pomoc niewinnemu zwierzęciu, zaś na ratunek jej samej spieszy Kyou Wakamiya – rok starszy kolega, którego Alicja podziwia od dawna, ale z daleka, nigdy nie zamieniając z nim ani słowa. Wszyscy troje szczęśliwie wychodzą cało z opresji, choć Kyou zostaje trochę potłuczony. Nie dane jednak było Alicji cieszyć się towarzystwem kolegi w drodze do szkoły – kiedy królik wyrywa jej się i ucieka, dziewczyna bez zastanowienia rusza za nim w pogoń. Po chwili zwierzątko przybiera postać niewielkich rozmiarów dziewczęcia z króliczymi uszami, przedstawia się jako Nyozeka i informuje Alicję, że jest ona Mistrzem Lotisów. To znaczy osobą, która może ratować ludzkie serca od mroku (w postaci „maram”, czyli czegoś na kształt demonów żerujących na negatywnych emocjach) za pomocą Lotisów – starożytnych runów, słów mających moc pod warunkiem, że używa ich osoba o odpowiednich zdolnościach. Alicja nie ma jednak czasu na zorientowanie się, o co dokładnie chodzi i czy przypadkiem nie ma przywidzeń, bo szkoła czeka, a spóźnianie się na lekcje jest bardzo źle widziane. Później sytuacja uczuciowa głównej bohaterki komplikuje się, więc tym bardziej nie zaprząta sobie ona głowy jakimiś dziwacznymi Lotisami. Otóż okazuje się, że starsza siostra Alicji, Mayura, uczęszczająca z Kyou do jednej klasy oraz na lekcje łucznictwa, czuje coś do chłopaka, choć oficjalnie są jedynie dobrymi przyjaciółmi. Śliczna, śmiała i otwarta dziewczyna zamierza to jednak zmienić i decyduje się na wyznanie uczuć, a w rezultacie Mayura i Kyou zostają parą. Ta sytuacja wstrząsa Alicją, która nie spodziewała się takiego obrotu sprawy. Obywa się jednak bez żalów i kłótni, ponieważ siostry łączy silna więź i przyjaźń – Mayura od zawsze wspierała Alicję, starając się dodać jej pewności siebie. Do czasu… kiedy Myura przypadkiem znajduje zdjęcie Kyou pod poduszką siostry, postanawia zeswatać ją z jednym z członków klubu łucznictwa. Cała historia kończy się jednak nieciekawie, a tragiczna w skutkach okazuje się rozmowa z tego wynikła, w której Alicja krzyczy Mayurze prosto w twarz, że jej nienawidzi i chciałaby, żeby dziewczyna znikła. Jej życzeniu staje się zadość: główna bohaterka nie przewidziała, jak dużą moc mają słowa, w tej sytuacji wzmocnione dodatkowo przez zdolności Mistrza Lotisów. Mayura znika na dobre, pochłonięta przez maram.

Co w takiej sytuacji robi Alicja? Oczywiście stara się odzyskać siostrę, słów wypowiedzianych pod wpływem emocji pożałowała bowiem natychmiast. Nie będzie jednak w swych poszukiwaniach osamotniona. Niespodziewanie w jej życiu pojawia się Furei, doświadczony Mistrz Lotisów, przybyły z zagranicy w celu bliżej nieokreślonym. Wygląda na to, że Alicja wpadła mu w oko, więc oczywiście postanawia jej pomóc. W całą sprawę od samego początku zaangażowany jest też Kyou, który niedługo potem okazuje się Mistrzem Lotisów oraz oczywiście Nyozeka. Sytuacja komplikuje się o tyle, że pod nieobecność Mayury Kyou bardzo wyraźnie zaczyna czuć coś do Alicji, a choć wie, że to nie w porządku, panowanie nad uczuciami przychodzi mu coraz trudniej.

Mamy więc naszą drużynę, która wyznaczyła sobie jakże szczytny cel – wyrwanie Mayury z rąk Mroku. Zadanie do łatwych nie należy, biorąc pod uwagę, że starsza z sióstr Seno doskonale się w nowej sytuacji czuje i nie tylko nie chce wracać do domu, ale zamierza dopiec Alicji i jej przyjaciołom, jak tylko się da. A więc usiłuje przeciągnąć na swoją stronę rodziców, ciągle oskarża Alicję i Kyou o zdradę i sięga po coraz paskudniejsze metody, by utrudnić im życie. W efekcie bohaterowie biegają za nią w tę i z powrotem, dają się wodzić za nos i pozwalają Mayurze właściwie na wszystko. Sami nie podniosą na nią ręki, w końcu dręczy ich poczucie winy za zaistniałą sytuację. Mayura pojawia się i znika przez kilka dobrych tomów, za każdym razem z równie niemiłymi zamiarami – tak, to jest męczące. Gdy zabierałam się za tę mangę, miałam nadzieję, że ten wątek będzie jedynie pewnym etapem, po którym przyjdą następne, prowadzące stopniowo do rozwiązania. Nic z tego. Rozciągnięty do granic możliwości wątek coraz bardziej traci wiarygodność. O ile początkowe zachowanie Mayury można przypisać działaniu pod wpływem emocji, tak później jest zwyczajnie perfidna – siostra i chłopak, którego ponoć kocha, proszą ją i przepraszają, byle tylko do nich wróciła, a ona śmieje się szyderczo lub rzuca oskarżeniami. Z jednej strony jest maniakalnie zazdrosna o Kyou, z drugiej zimna i wyrachowana, a jedno i drugie nijak się ma do prezentowanego wcześniej obrazu wyrozumiałej i kochającej starszej siostry. Niby pod koniec padają jakieś mętne wyjaśnienia w kwestii jej postawy, ale zupełnie mnie one nie przekonują. Ta postać po prostu nie trzyma się kupy, wszystko robiąc wyłącznie na użytek scenariusza. To bardzo źle, skoro właśnie ona jest motorem wydarzeń.

Alice 19th bardzo dobrze udaje, że coś się dzieje, a fabułę ma rozbudowaną – i chyba tylko dzięki temu daje się tę mangę przeczytać bez większych zgrzytów. Prawie wszystko obraca się wokół Mayury, ale fakt faktem, że jej metody zemsty są wystarczająco zróżnicowane, by nie nudzić. To że jej działania bywają nielogiczne, to już inna sprawa. Drugim istotnym wątkiem jest trójkąt romantyczny, który momentami przybiera formę czworokąta o wierzchołkach: Mayura­‑Kyou­‑Alicja­‑Furei. Niestety i w tym miejscu manga zawodzi. Przede wszystkim zachowanie Kyou względem Alicji i Mayury rzeczywiście wydaje się mocno nie fair i stawia tę pierwszą w bardzo trudnej sytuacji. Inna rzecz, że bohaterowie zupełnie mnie nie przekonują, nie czuć żadnej chemii między nimi, ich relacje, jeśli nie sztuczne, wydają się zupełnie neutralne, jak między znajomymi z klasy. Może gdyby ta „miłość” została nakreślona bardziej przekonująco, mogłabym wziąć na serio rozterki Kyou i Alicji, czy nawet im współczuć? Naturalniej wypadają interakcje głównej bohaterki, ale i wszystkich innych postaci, z Fureiem, zapewne dlatego, że jest on tutaj głównym „elementem komediowym”, który rozładowuje napięcie, a więc siłą rzeczy nie może być tak poważny jak pozostali.

No właśnie, bohaterowie, czyli główna bolączka tej mangi. W zdecydowanej większości irytują. Alicja jest niesamowicie nieśmiała, cichutka i chyba miała być urocza. Nie wyszło, jest mdła, nawet jeśli pod koniec zyskuje trochę charakteru. Z Kyou mam podobny problem – w gruncie rzeczy trudno nawet dokładniej określić jego charakter. O, mam, jest opiekuńczym i raczej spokojnym typem, nie pakuje się w żadne kłopoty, jeśli nie musi. I ma Traumatyczną Przeszłość, a jakżeby inaczej. Tę dwójkę łączy jedno – dobroć, cierpliwość i wyrozumiałość w dawkach niewyczerpanych. Jak już wspomniałam, nieważne, jak okropną szkodę wyrządzi Mayura, oni zawsze gotowi są jej wybaczyć i jeszcze usprawiedliwiać. Ja rozumiem, że to siostra i przyjaciółka, ale jak długo można? Ona ich usiłowała zamordować z zimną krwią! W mandze pojawiają się również rodzice głównej bohaterki, których rola ogranicza się do bycia manipulowanymi przez Mayurę albo, nieco później, pocieszania Alicji i darzenia absolutnym zaufaniem wszystkiego, co dziewczyna robi, choć o tym, co się rzeczywiście z nią dzieje, nie mają pojęcia. Najciekawszy był chyba moment, w którym Alicja oznajmia im, że musi wyprowadzić się na kilka tygodni, a oni bez żadnych pytań („Gdzie? Dlaczego? Sama? Z kim? Chyba nie z tymi dwoma chłopakami?”) się na to zgadzają. Wydaje mi się, że to miał być dowód zaufania, ale świadczy o kompletnym braku wyobraźni i głupocie. Pozostaje jeszcze Nyozeka, która w zasadzie pełni jedynie rolę maskotki i od czasu do czasu tłumaczy bohaterom zasady rządzące Lotisami.

Świat przedstawiony to jeden z mocniejszych punktów Alice 19th. Nieszczególnie oryginalny, ale w miarę spójny. Widać, że autorka miała jakiś pomysł, moce bohaterów nie biorą się tak zupełnie znikąd. Prawdę mówiąc, fabuła sama w sobie też miewa lepsze momenty (na przykład zakończenie zostało nieźle rozegrane), ale zostają one przytłoczone przez beznadziejnych bohaterów i ich równie beznadziejne zachowania. Do tego dochodzi kilka nijakich wątków i schematów, które ani ziębią, ani grzeją. Ostatecznie wychodzi nie tyle gniot, co manga, której czytanie nie ma większego sensu. Można i nie jest to szczególnie bolesne, ale po co?

Chyba tylko dla kreski, która, choć przyzwoita, nie powala na kolana. Największą jej zaletą są oczywiście bishouneni: panie z pewnością mają na co popatrzeć. Także postacie żeńskie w niczym nie ustępują panom, są ładne i estetycznie narysowane. Yuu Watase skupia się na bohaterach, rysowanych zawsze szczegółowo i poprawnie, sporo uwagi poświęca również ich mimice. Szkoda, że bohaterki cały czas biegają w mundurkach (ewentualnie bez), bo monotonność ich strojów z czasem rzuca się w oczy (co ciekawe, panowie przebierają się znacznie częściej). Występuje również syndrom braku tła, które nawet jeśli jest, ogranicza się do absolutnego minimum, ale to już typowe dla gatunku. Panele są przejrzyste i nieźle rozplanowane, czytelnik raczej nie będzie miał problemu z odnalezieniem się, nie ma tutaj dużej ilości tekstu, w którym można by się pogubić.

Czytanie Alice 19th nie jest dużym wysiłkiem, nie wiąże się ze zgrzytaniem zębami ze złości, co najwyżej wzbudza narastającą irytację. Nie jest to manga na tyle zła i nużąca, żeby nie dało się przez nią przebrnąć, jednak zwyczajnie szkoda na to czasu. Nie ma w niej nic, czego nie można znaleźć gdzie indziej w lepszym wykonaniu. Tak więc nie polecam, chyba że fanom autorki albo zdesperowanym amatorkom bishounenów.

Yumi, 2 czerwca 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shogakukan
Autor: Yuu Watase