Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

ursa

  • Avatar
    M
    ursa 6.05.2016 10:53
    Komentarz do recenzji "Gangsta"
    przeczytałam wczoraj drugi tom i wszystko fajnie, znaczy z fabułą wiadomo co będzie, choć nie tracę nadziei, że może oryginał jednak lepiej się zaprezentuje niż anime… ale co na bogów dzieje się z rysunkiem postaci?? piękni nie byli nigdy i super, to część ich uroku, ale czy te wszystkie powykręcane na dziesiątą stronę mordy i zwłaszcza artretyczne kończyny to może być zamierzony efekt?? przecież patrzenie na nich booooooli….
  • Avatar
    M
    ursa 14.08.2015 17:15
    Komentarz do recenzji "Strażnik domu Momochi"
    hmmm… mam ciut mieszane uczucia, bo Aoi wydaje się nieco nijaki, tak śliczny, dobry i słodki, że aż nierzeczywisty, nie wspominając, że od razu leci na Himari. która faktycznie nie jest najgorsza jak na bohaterkę romansu. shiki standardowe, fabułka jak na razie mocno przewidywalna, z gatunku „już to czytałam 80 razy”. ale kreska prześliczna, a Nue… OMG, nie ma się co oszukiwać, dla niego to kupiłam, bo zapiera dech w piersiach. niech robi co chce, byle tak dalej wyglądał ;D
  • Avatar
    M
    ursa 14.07.2015 13:43
    NajS
    Komentarz do recenzji "NightS"
    wpadła mi w ręce przez przypadek, długo leżała na półce, w końcu po nią sięgnęłam i proszę! nie zdołałam się oderwać aż do ostatniej strony i chętnie powitałabym ciąg dalszy historii Masakiego i Karashimy, która najbardziej przypadła mi do gustu. natomiast w przypadku Replay najbardziej cisnącym się na usta określeniem jest rzeczywiście „naturalne”. zwłaszcza problemy Sekiego pod koniec, tak… fizyczne i jednocześnie mocno osadzone w psychologii postaci oraz w całej sytuacji. kreska też zasługuje na wysokie oceny (tylko w przypadku Spektrum uczuć miałam chwilami małe problemy z odróżnianiem chłopców od siebie). bardzo, bardzo udana rzecz. nie sądziłam, że to jeszcze kiedyś zrobię, ale chyba zaraz powędruję do sklepu (internetowego) po resztą mang Kou Yonedy..
  • Avatar
    M
    ursa 6.05.2015 13:05
    !?
    Komentarz do recenzji "Jak zostałam Bóstwem!?"
    też właśnie od wczoraj usiłuję zrozumieć, o co wydawcy chodziło z tym !? i żadnych wyjaśnień nie będę dorabiać, bez sensu to jest i tyle. powinno być „Jak zostałam bóstwem” i już, bez kombinacji alpejskich. tym bardziej szkoda, że samo tłumaczenie jest świetne, tak żywiołowego i naturalnego języka dawno nie widziałam (pomijając słowo „chowaniec”, ale na to chyba po prostu nie było rady). a zestawienie mowy ogników z mową Nanami i Tomoe! cudo :D w ogóle cudo i jestem przeszczęśliwia, że to wyszło po polsku, choć zdążyłam wcześniej dwa razy historię przeczytać… przeczytam i trzeci, i czwarty, a okładkę i kartę tytułową będę po prostu ignorować! :D banzai!
  • Avatar
    M
    ursa 19.09.2014 08:29
    1 tom
    Komentarz do recenzji "Śmiech w chmurach"
    przeczytałam wczoraj i mam nadzieję, że Waneko szybko wyda kolejne, bo już się nie mogę doczekać, żeby się dowiedzieć, co dalej (i wcześniej też). ale będę czekać, żeby mieć na co czekać! ;) bracia przeuroczy, kreska ładniutka, fabuła, mimo że to tylko 1 rozdział, wciąga (reszta mangi to powiązana historia sprzed 600 lat, która też nie pozostawia czytelnika obojętnym). w niektórych momentach język tłumaczenia wydał mi się nieco zbyt współczesny, tzn. młodzieżowy, ale to drobiazg, nie zastrzeżenie. generalnie polecam ze wszystkich sił, od dawna brakowało mi czegoś takiego!
  • Avatar
    ursa 10.12.2013 10:11
    Re: na zarwanie nocy
    Komentarz do recenzji "Dog Style"
    ja do 2.30… a dziś mam z tego niewyspania i roller­‑costera głupi uśmiech na twarzy ;> i takoż podzielam zdanie co do głupiej dziewuchy, yh ;]
  • Avatar
    M
    ursa 10.12.2013 08:50
    na zarwanie nocy
    Komentarz do recenzji "Dog Style"
    nie pojmuję, co w tym jest, Tragiczna PrzeszłośćTM, dramatyczne wybory bez dania racji, jakieś takie rozchwianie emocjonalne wszystkich, nikt nie wie, kogo kocha, męską przyjaźń okazuje się przez seks i podkładanie się do bicia różnym świrom… więź między dwójką bohaterów bardzo ładnie (realistycznie i stopniowo, biorąc wszystko pod uwagę) się rozwija, a potem dostaje jakby padaczki, tyle przechodzi wstrząsów… do tego dziwne prowadzenie fabuły, ciągle się gubiłam, kiedy coś się dzieje, tu retrospekcje, tam preview, uh. a jednak… :>
    strona graficzna wywołuje uczucia mieszane, strasznie dziwne (brzydkie) SD, i te zakratowane uśmiechy bohaterów! bo poza tym byli rysowani naprawdę prześliczną kreską. na­‑praw­‑dę… chcę więcej takich…
    mam wrażenie, że ma to­‑to sporo wad, ale prawda jest taka, że giną w praniu, jakie ta manga robi z mózgiem, i nie jest to nieprzyjemne uczucie. nie mogłam się oderwać, póki nie skończyłam!

  • Avatar
    M
    ursa 10.12.2013 08:28
    ujdzie
    Komentarz do recenzji "Cut"
    trochę przesada z tymi traumami z przeszłości i poziomem dramatyzmu co poniektórych wątków, ale nie czarujmy się, tygrysy to lubią… kreska nie boli, dodatkowa gwiazdka za urocze zakończenie. niezły przerywnik między obowiązkami :)
  • Avatar
    M
    ursa 17.10.2013 09:06
    warto
    Komentarz do recenzji "Toradora!"
    zastanawiałam się, czy warto sięgać po mangę, ale tak. anime było świetne, manga dostarcza trochę innych wrażeń, ale w kilku momentach nie zdołałam się powstrzymać od uśmiechu, który połamał mi maseczkę ;) Ryuuji jest po prostu uroczy ze swoim zamiłowaniem do porządku, gotowania i komentarzami na stronie (wstrzymajcie swoje dzikie fantazje!), a także opiekuńczością w stosunku do Taigi. a Taiga – ze swoją nieśmiałością, tak kontrastującą z tygrysim charakterkiem ;) i oboje myślą! logicznie w dodatku…
    baaardzo podoba mi się zabieg jak na polskie mangi raczej nietypowy, czyli tłumaczenia nie tyle literą, co duchem, przez odwołanie się do rodzimych skojarzeń językowych, co daje dodatkowy komiczny efekt (chodzi o gagi z psem, ale nie psuję przyjemności czytania ;) tylko pisownia rusycyzmu trochę inna… oby więcej takich zabaw :)
  • Avatar
    ursa 17.10.2013 08:31
    Komentarz do recenzji "Eternal Sabbath"
    nie będę się wypierała, że romans jest w moim przypadku elementem przyciągającym ;) schematy, uproszczenia, zawężenia, pewne niekonsekwencje, jasne, nie twierdzę, że nie – a mimo to MA w sobie coś. może jednak warto ją skończyć, żeby się samemu przekonać? :)
  • Avatar
    M
    ursa 16.10.2013 16:04
    Komentarz do recenzji "Eternal Sabbath"
    wracam do tej mangi co jakiś czas, nie za często, bo jest trochę „ciężka”, w sensie problematyki oczywiście, nie jakiejś toporności wykonania (wręcz przeciwnie, o czym dalej). zwykle łykam wtedy całość niemal od razu, bo nawet znając już fabułę, wciąż czuję się przez nią wciągana… wrażenie, jakie na mnie zrobiła ładnych parę lat temu, pozostaje. ma oczywiście słabsze miejsca, pewne uproszczenia i schematy, ale trzeba oddać autorce, że poruszając wątek bardzo na czasie – z pewnością dziś jeszcze bardziej niż wtedy, kiedy manga powstawała – nie spłyca go, nawet jeśli dotyka powierzchownie i kładzie większy nacisk na elementy paranormalne (tudzież sf, zależy od interpretacji ;). nikt chyba nie zaprzeczy, że współczesny rozwój biotechnologii niesie ze sobą poważne wyzwania etyczne, pytanie o moralne granice nauki i definicję istoty ludzkiej – a czy ES na nie odpowiada? tak i nie… samo wskazywanie na problem jest pewnym rodzajem odpowiedzi, a stwierdzenie, że choć potrafimy stworzyć idealne ciało, ale już idealną duszę niekoniecznie, w swej banalności pozostaje niezmiernie i boleśnie prawdziwe. tyle w tym temacie; sądzę, że warto sięgnąć po mangę, by się samemu przekonać, jak ta sprawa wygląda u autorki znanej chyba raczej z shoujo ;)
    druga kwestia to kreska. ja osobiście znajduję ją znakomitą, choć jestem pewna, że nie wszyscy się zgodzą – ale ja lubię „czystą” kreskę, ostre kontrasty czerni i bieli, nie przeszkadzają mi puste kadry, jeśli tylko twarz postaci wyraża przekonująco emocje, a poświęcenie kilku paneli na pokazanie, jak ktoś podnosi albo opuszcza wzrok czy też robi grymas, moim zdaniem jest bardzo interesującym zabiegiem. nie ma tu przy tym ani jednego SD czy typowych, ułatwiających życie mangaków, kresek i krzyżyków „na wnerw” (jedynie latające wokół głowy pytajniki ;), a emocje, liczne i zróżnicowane, oddają tylko oczy, usta, dłonie. i oddają dobrze. dużo rysunków pozbawionych dialogów pozwala jeszcze bardziej to docenić. pewne pokrewieństwo kreski z Marsem jest oczywiście widoczne, ale tu jest ona właśnie czystsza, zdecydowana, „doroślejsza”, jak przystało na mangę seinen, i nie ma tej rozedrganej szkicowości w zbliżeniach twarzy. z kolei kadry zawierające np. widok parku tak szczegółowe i naturalne, że podejrzewam użycie jakiejś technicznej sztuczki, może to przekształcone zdjęcie? nie znam się… ale efekt bardzo mi się podoba.
    postaci… no cóż. to też trzeba samemu ocenić; do mnie zdecydowanie trafiają, może z małym ale pod adresem głównego antagonisty, który jako jedyny jest postacią jednoznacznie jednobarwną – czyli czarną. jego amoralność tożsama jest praktycznie ze złem, co go nieco spłyca i ogranicza. za to reszta, mimo że pozytywni, to nikogo nie można nazwać nieskazitelnym – i to jest właśnie w nich najlepsze. decydowanie o czyimś życiu i śmierci w imię wyższego dobra, kwestia większego i mniejszego zła – dotknięte tylko, bez ferowania wyroków, jakby między wierszami powieści sensacyjno­‑fantastyczno­‑romansowej (medical thriller tu najbardziej pasuje), dają czytelnikowi pole do własnej refleksji. a przynajmniej do odczucia w sobie, że nie są to sprawy łatwe…
    generalnie, bardzo polecam :) naprawdę dobrze czasem sięgnąć po coś takiego między jednym shoujo a drugim shounenem…
  • Avatar
    ursa 1.08.2013 08:26
    Re: rozczarowanie
    Komentarz do recenzji "Drug-On"
    jeśli to, co wyżej napisałam, podpada pod spoiler, to przepraszam tanuka i czytelników, ale właśnie przeczytałam ten nieszczęsny ostatni tom i złe wrażenie było zbyt silne, domagało się ujścia…
  • Avatar
    M
    ursa 1.08.2013 08:12
    rozczarowanie
    Komentarz do recenzji "Drug-On"
    V tom: dramatyczny spadek jakości wszystkiego ;/ aż żal tej ślicznej kreski, która tak mnie oczarowała w poprzednich tomach. tutaj wszystko się rozłazi, twarze brzydną, ciała tracą proporcje i postaci robią się ledwo podobne do siebie. emocjonalnie zresztą też. tła rysowana na odczepkę, psychologia leży i kwiczy… a fabuła? no jak rany, absurdy wyciągane z kapelusza, byle szybciej do finału. do tego drewniane dialogi. za ten jeden tom ocena całości mocno spada. okropne rozczarowanie…
  • Avatar
    M
    ursa 25.06.2013 15:43
    romans, humor, psychologia - czegóż chcieć więcej?
    Komentarz do recenzji "Kimi wa Pet"
    urocza, zabawna, wzruszająca, szalona i realistyczna jednocześnie. wcześniej widziałam wersję live, która bardzo mi się podobała, a pierwowzór jest jeszcze lepszy, pełniejszy, domknięty, z o wiele bogatszymi postaciami pobocznymi; Hasumi też duuużo zyskuje. kreska – rzeczywiście specyficzna, prócz nosów są jeszcze do przyzwyczajenia się murzyńskie usta, ale to prawda, że sylwetki są rysowane wspaniale, a Momo tańczący to jest po prostu poezja! nie mogłam się napatrzeć. charaktery wszytskich bohaterów są spójne i sensowe, prócz nieprawdopodobieństwa sytuacji wyjściowej sytuacje, zachowania, konflikty są aż do bólu prawdziwe – i za to wielkie, wielkie brawa. a do tego jeszcze znakomity humor – czegóż chcieć więcej? czytać, czytać, czytać! :D
  • Avatar
    M
    ursa 24.05.2013 08:33
    urocze
    Komentarz do recenzji "Game Over"
    to nie znaczy słodka, lecz sympatyczna i trochę odjechana. taka jest nie tylko główna historia – także poboczne czyta się z mimowolnym uśmiechem na ustach. bohaterowie żywi, choć rzeczywiście ekscentryczni; to najlepiej określające ich słowo. zaletą samą w sobie jest migawkowość tych opowiastek, jak dobry kawał ze szczyptą absurdu, zamykający się w dwóch zdaniach :) czytać!
  • Avatar
    M
    ursa 16.05.2013 09:13
    z braku odpowiednich synonimów - ABSOLUTNE cudo!!
    Komentarz do recenzji "Honto Yajuu"
    absolutnie, obłędnie, niepodważanie, nieodparcie urocza! pochłonęłam od razu i chcę więcej, zaraz, natychmiast! tak cudownie normalnego, a przy tym zabawnego związku ze święcą szukać i w BL, i w 'normalnych' shoujo. bohaterowie przecudowni pod każdym względem: charakterów, kreski (Aki jest absolutnie kawaii z tym swoim trójkątnym uśmiechem, nic dziwnego, że wszyscy za nim szaleją, ja też bym oszalała, co tam, już szaleję… ;)  kliknij: ukryte ). są też świetnie dopasowani do siebie, nie mam żadnych wątpliwości co do prawdziwości ich uczucia. a im bardziej pogłębiają się ich charaktery, tym więcej zyskują na prawdopodobieństwie i sympatii czytelnika. rodziny i otoczenie – bajeczne (brat Tomoharu!!), kolejne przeszkody na drodze związku może ciut schematyczne, ale niewydumane i absolutnie nie przedramatyzowne, choć niektóre momenty przyspieszają bicie serca (niekoniecznie mam na myśli łóżkowe ;D tych jest sporo, ale podane ze smakiem i poczuciem humoru). nie mam dość superlatyw: absolutne must read! :D:D
  • Avatar
    M
    ursa 29.09.2011 16:02
    świetna... recka
    Komentarz do recenzji "Seimaden"
    no jak rany, obłędna, choć niektórych słów nie rozumiem ;) od samej mangi odpadłam w 7 tomie, czyli gorzej być nie może: mieć finisz w zasięgu wzroku i nie dać rady. jakiekolwiek historia mogłaby być niezła, nie jest, kreska też niczym nie powala, więc nie polecam ;]
  • Avatar
    M
    ursa 22.09.2011 08:24
    biorę!!!
    Komentarz do recenzji "Peace Maker Kurogane"
    biorę w ciemno, a po tej recenzji jeszcze bardziej :D psychologia postaci i emocje, mniam… a tak obłędna kreska jak w Imonie to rzadki rarytas! niektóre kadry zapierają dech. anime uwielbiam, Shinsengumi łykam w (prawie) każdej wersji i koniecznie muszę zobaczyć, co dalej z Tetsu i cała tą bandą… dzięki za reckę :)