Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Książę Piekieł: devils and realist

Tom 1
Wydawca: Studio JG (www)
Rok wydania: 2014
ISBN: 978-83-8001-002-4
Liczba stron: 186
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

W X wieku p.n.e. żył i panował w zjednoczonym królestwie Izraela król Salomon, człowiek niezwykle mądry, o którym wszyscy czytelnicy zapewne słyszeli, chociażby w kontekście „salomonowego wyroku”. Większość informacji o nim czerpiemy z Biblii, istnieje jednak druga twarz Salomona (a raczej dopowiedzenie do pierwszej), wyrosła na tradycji talmudycznej oraz kabalistycznej – w niej król Izraela dodatkowo zyskuje moc panowania nad duchami i demonami. Dlatego zapewne powstały wiele wieków po śmierci Salomona grimoire, wymieniający i opisujący siedemdziesiąt dwa demony, nazwany został Mniejszym Kluczem Salomona (tak, istnieje też Większy Klucz Salomona). Oczywiście różne (nie tylko chrześcijańskie i judaistyczne, ale także islamskie) źródła dostarczają o wiele więcej ciekawostek, chociażby o tym, jak Salomon sprawował kontrolę nad tymi wszystkimi demonami, do czego je wykorzystywał czy też skąd miał i do czego używał pewnego sygnetu…

Dla dobra dalszej lektury przyjmijmy także, że tenże Salomon był blond bishounenem wrażliwym na smutki pozyskiwanych przez siebie demonów, które nazywał swoimi „filarami”. Dodatkowo dopisujemy epizod, w którym sam piekielny cesarz, Lucyfer, obdarzył biblijnego króla prawem wyboru swego namiestnika, czyli zasadniczo – władcy piekieł. Dzięki powyższym informacjom, kiedy wiele, wiele lat później, w Anglii tak na oko dziewiętnastowiecznej, pewien chłopiec dowiaduje się, że jest potomkiem wielkiego króla Salomona, wiemy już mniej więcej, co się szykuje. Ale po kolei…

William Twining, ślepy wyznawca religii zwanej nauką, stąpa po ziemi tak mocno, że aż zastanawiające jest, jakim cudem nie zostawia po sobie śladów tak wyraźnych i trwałych, jak te Buzza Aldrina na Księżycu. Można powiedzieć o nim wiele rzeczy – że jest ateistą, popadającym w samozachwyt najlepszym uczniem w szkole, przekonanym o własnym geniuszu młodym i bogatym arystokratą… Moment – już nie tak bogatym arystokratą. Jako że William jakiś czas temu stracił rodziców, w jego imieniu majątkiem zajmował się wuj. Wuj niestety zbankrutował, po czym zniknął, a młody Twining został sam w pustym domu, z jedynym sługą – Kevinem Cecilem. Problem jest palący, ponieważ jeśli do końca wakacji, które się właśnie rozpoczęły, nie opłaci szkoły, okryje nie tylko siebie, ale całe pokolenia swojej rodziny wstydem. Chłopak nie ma jednak tendencji do rozpaczania i użalania się nad sobą, więc rozpoczyna gorączkowe przeszukiwanie rezydencji w celu znalezienia czegokolwiek cennego. W końcu, w tajemniczej piwnicy, w magiczny sposób związany zapewne z jakimś rytuałem krwi, zjawia się demon zwący się Dantalionem, który twierdzi, że William jest potomkiem Salomona, a więc może wybrać kolejnego władcę piekieł, którym oczywiście tenże demon chce zostać. Tak, w tym ostatnim zdaniu zdecydowanie było za dużo nienaukowych elementów, toteż intruz szybko zostaje spacyfikowany i oddany w ręce władz. Oczywiście, gdyby tak szybko to wszystko miało się zakończyć, to nie byłoby o czym opowiadać. Dantalion nie daje za wygraną i wraca do rezydencji Williama, w tym samym czasie ten ostatni jednak zostaje wciągnięty do demoniego świata, w którym przyjdzie mu stanąć twarzą w twarz z kolejnymi demonami, chociażby z mającym wobec niego jakieś nieczyste zamiary Gillesem de Rais, który próbuje nawet chłopca porwać. Co jeszcze czeka „tego, który wybiera” (tak w piekle, jak i w szkole)? Jak wykaraska się on z problemów pieniężnych? Co oznacza szczególna moc, jaką momentami przejawiają jego słowa? I jaką strategię wybierze Dantalion, żeby zmusić Williama do wskazania właśnie jego? Jedno jest pewne: mimo że Twining opiera się całym swoim umysłem napływowi nowych nienaukowych objawień, to jego życie już nigdy więcej nie będzie racjonalne…

Nie ma co ukrywać, jedną z większych zalet mangi jest ładny rysunek, a co za tym idzie – bishouneni. Już w pierwszym tomie zaprezentowano nam ich kilku, do tego całkiem charakternych – Dantaliona z uroczym sposobem mówienia o samym sobie i podobnym ego jak William. Następnie Kevina – kamerdynera o tyle nieodgadnionego, że jego twarz przy pierwszym pojawieniu się Dantaliona nie wyrażała zaskoczenia, a najwyżej wzmożoną czujność. To jeszcze nie wszyscy, przecież zjawiają się kolejne demony, chociażby taki Sytry o delikatnej fizys, tu i tam przemyka jeszcze jakiś pastor… A to dopiero pierwszy tom.

Sam tomik jest wielkości wydanego w tym samym wydawnictwie Spice & Wolf, czyli nieznacznie większy od standardowego. Wydany jest schludnie, z obwolutą (na której znajduje się główny bohater z melancholijnym wyrazem twarzy, pasującym do niego jak pięść do nosa) i jedną kolorową ilustracją w środku o dość ciekawym połączeniu barw. Pod obwolutą znajduje się „Okładkowy kącik Isaaca”, czyli informacje na temat demonów dostarczane przez przyjaciela Williama Twininga, zagorzałego fana wszystkiego, co magiczne i niesamowite – Isaaca Mortona. Na skrzydełku obwoluty oraz pod koniec tomu znalazło się miejsce na parę słów od autorek, rysowniczki Utako Yukihiro oraz scenarzystki Madoki Takadono. Tomik zawiera także dwie zabawne historyjki pokazujące niektóre pominięte aspekty charakteru postaci… Tłumaczenie jest zadowalające, momentami bardzo dobre, szczególnie jeśli chodzi o różne gry słowne, które były dla mnie głównym źródłem komizmu. Niestety, uwadze korekty uszły literówki – na s. 26 jest „koń wyścigwy” zamiast „koń wyścigowy”, a dalej w tomie (zdecydowanie dalej – numeracji stron nie ma, chyba tylko jedna 132 wybija się z szeregu z tym swoim numerkiem u dołu) jest „sprzedłem” zamiast „sprzedałem” oraz „drug queen” zamiast „drag queen”. Co do strony 30, mam niejakie wątpliwości, czy osoba lecąca razem z wyważonymi drzwiami na ziemię woła „ojojoj”. Myślę, że tutaj duża ilość „aaa” byłaby bardziej na miejscu. Onomatopeje są tłumaczone, ale tylko mniejsze zostały usunięte, większe zwykle zostają, z wpasowanym obok odpowiednikiem polskim. Ostatnią rzeczą, o której warto napisać, jest tłumaczenie tytułu – część japońską przetłumaczono dosłownie na język polski, co się chwali, a podtytuł, który oryginalnie jest w języku angielskim, pozostał niezmieniony, co również uważam za właściwe.

Melmothia, 30 czerwca 2014
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Studio JG 6.2014
2 Tom 2 Studio JG 8.2014
3 Tom 3 Studio JG 10.2014
4 Tom 4 Studio JG 2.2015
5 Tom 5 Studio JG 3.2016
6 Tom 6 Studio JG 5.2016
7 Tom 7 Studio JG 7.2016
8 Tom 8 Studio JG 10.2016
9 Tom 9 Studio JG 12.2016
10 Tom 10 Studio JG 3.2017