Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
kreska: 7/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 8 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,75

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 90
Średnia: 7,36
σ=1,57

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

Powóz lorda Bradleya

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2005
Liczba tomów: 1
Wydanie polskie: 2015
Liczba tomów: 1
Tytuły alternatywne:
  • Bradherley’s Coach
  • Bradherley no Basha
  • ブラッドハーレーの馬車
Gatunki: Dramat
Widownia: Seinen; Postaci: Przestępcy; Rating: +18, Przemoc, Seks; Miejsce: Europa; Czas: Przeszłość; Inne: Realizm

Nieszablonowa, ale przy tym trudna i bardzo brutalna manga autorstwa twórcy Miecza nieśmiertelnego.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Są mangi, które diabelnie trudno poddają się jakiejkolwiek ocenie. Nie wynika to z gustów, stylu, kreski itd. – te rzeczy bowiem zawsze pozostają w sferze subiektywnych sądów czytelnika i recenzenta. Chodzi w tym konkretnym przypadku o coś innego – o treść. Bywa bowiem, że trafi nam się do czytania manga o takim ciężarze gatunkowym, iż kusi, aby ocenić ją bardzo wysoko. Z drugiej strony pojawia się jakieś „ale”. O co dokładnie chodzi? Bradherley’s Coach jest doskonałym przykładem, który pomoże mi to objaśnić.

Akcja rozgrywa się w Europie, na przełomie XIX i XX wieku, sięgając pod koniec do czasów drugiej wojny światowej. Bogata i wpływowa rodzina Bradherley sponsoruje nietypową operę, w której występują wyłącznie dziewczęta z sierocińców. Każdego roku do jednego z nich przybywa, zaprzężony w dwa konie powóz. Wybrana przez woźnicę dziewczyna zostaje oficjalnie zaadoptowana przez głowę rodziny, lorda Nicolę A. Bradherleya, i opuszcza już na zawsze sierociniec. Niektóre z nich faktycznie trafiają na deski opery i robią karierę. To dotyczy jednak mniejszości. Większość dziewcząt bowiem czeka krótki i okrutny los. Na mocy umowy z właścicielami lokalnego więzienia, w którym przetrzymywani są więźniowie skazani na dożywocie, lord Bradherley dostarcza co jakiś czas dziewczynkę, z którą pozbawieni kobiet przestępcy mogą zrobić, co tylko zechcą.

Bradherley’s Coach to chyba najcięższa gatunkowo manga, jaką czytałem, jedna z tych, które na okładce zdecydowani powinny mieć ograniczające ich lekturę oznaczenie, i to niekoniecznie „18”, ale może nawet więcej. Nie ze względu na seks, gdyż nie jest to hentai. Jednakże tak ponurej, przygnębiającej i jednoznacznie negatywnie pokazującej świat historii bardzo dawno nie widziałem. Gdybym miał szukać odniesień, wskazałbym Justynę De Sade (a konkretnie – rozdział o klasztorze Matki Boskiej Leśnej, który, mam wrażenie, mógł być tu jedną z inspiracji) bo, choć nie odda w pełni tego, o czym traktuje opisywana tu manga, to jednak pozwoli nam przybliżyć się nieco do nastroju i treści przedstawionych tu historii.

Całość liczy osiem rozdziałów zamkniętych w jednym tomiku. Pokazują one tragedię dziewcząt oczami różnych osób. Od nich samych, jadących z uśmiechem na ustach ku potwornemu przeznaczeniu, poprzez strażnika więziennego, usiłującego w obliczu nieludzkiej sytuacji zachować resztki człowieczeństwa, więźnia, który odmawia udziału w gwałcie i dziewczynkę, która przed torturami ucieka w szaleństwo. Widzimy tu także te spośród „córek” lorda Nicoli, którym się udało, a które nie mają pojęcia o tym, jaki los spotkał ich niedawne koleżanki. Wszystkie te opowieści łączy jedno – wszechobecny fatalizm i brak nadziei.

Nie mogłem się oprzeć skojarzeniom z twórczością wielkiego badacza ludzkiego cierpienia i źródeł zła – Fiodora Dostojewskiego. Hiroaki Samura opisując kolejne wydarzenia posługuje się wieloma słowami, jednak nie posuwa się do oceny. Może dlatego, że ta byłaby zbyt jednoznaczna? Być może, ale pisząc o tragicznym losie dziewcząt trafiających do więzienia, nie próbuje zadać pytania, które stawiali Dostojewski, Hanna Krall, a nawet Sade – gdzie był Bóg? Gdy widzimy po raz pierwszy scenę, w której jedna z dziewczynek zostaje wepchnięta do celi pełnej mężczyzn, a ci rzucają się na nią, przywodzi to na myśl opowieść Iwana z Braci Karamazow o dziecku, które na polecenie miejscowego bogacza zostało rzucone stadu psów. Bohater powieści stwierdza wówczas: I jak tu może być harmonia, jeśli istnieje piekło: ja chcę przebaczyć i chcę uściskać, nie chcę, aby dłużej cierpiano. I jeżeli cierpienia dzieci mają dopełnić sumy cierpień, która jest niezbędna do kupienia prawdy, to z góry twierdzę, że ta prawda nie jest warta takiej ceny. Brak w Bradherley’s Coach tego rodzaju refleksji. Autor, prezentując cierpienie, wydaje się odrzucać potrzebę jego analizy, uważając sam fakt za wystarczający. Tymczasem lektura tego sortu tytułów powinna, przynajmniej moim zdaniem, nieść za sobą jakąś formę przesłania. Bez niego bowiem spadamy z półki, na której stoją książki Dostojewskiego, na znacznie niższy regał z filmami Quentina Tarantino.

Kreska jest realistyczna, momentami wręcz do bólu, bliska tego, co znamy z mang seinen (do którego to gatunku Bradherley’s Coach jest zaliczane). Ci, którzy znają Miecz nieśmiertelnego, wiedzą, czego się spodziewać – dopracowanych rysunków przypominających niekiedy szkice oraz bogato wypełnionych kadrów. Dużo tu tekstu, ramki z nim często zajmują niemal połowę kadru, zwłaszcza że narrator (będący najczęściej bohaterem) ma tu zwykle sporo do powiedzenia. Próżno natomiast szukać tu tego, co znamy z mang typu hentai, seksu jako takiego jest niewiele (a gdy się pojawia, jest brutalny, wręcz zwierzęcy). Nie ma potrzeby epatowania nim, gdyż czytelnikowi wystarczy sama świadomość tego, co się dzieje. To samo dotyczy przemocy – okrutnie realistycznej, ale dawkowanej raczej oszczędnie, w zależności od rozdziału i jego tematyki. Brutalność nie jest tu bowiem domeną grafiki (jak choćby w znanym polskiemu czytelnikowi Duds Hunt) ale treści. Autor, znany z cokolwiek krwawego Miecza nieśmiertelnego, wydaje się bowiem doskonale wiedzieć, czego chce i jakie wrażenie ma jego manga wywołać na odbiorcy. Wszystko to sprawia, że Bradherley’s Coach bardzo szybko męczy psychicznie czytelnika. Przyznam, że po dotarciu do połowy zastanawiałem się, czy aby na pewno chcę to czytać dalej. Najlepiej zatem robić przerwy przed kolejnymi epizodami. Są one w większości niezależne, zaś wiąże je główny motyw i niekiedy pewne elementy fabuły.

Czuję się w obowiązku ostrzec każdego, kto będzie chciał zapoznać się z tą mangą. Z jednej strony dostanie rzecz niesztampową i poruszającą. Z drugiej strony, osoba zbyt młoda lub wrażliwa może zwyczajnie nie dać sobie z tym tytułem rady. Tekstu jest tu bardzo dużo, zaś treść… To właśnie sprawia, że niezwykle trudno jest mi ocenić tę mangę według stosowanego na Tanuki cyferkowego systemu, zwłaszcza gdy chodzi o oceny szczegółowe. Bo to trochę tak, jakbym miał „cyferkować” Medaliony. Rzeczy trudne, niekiedy wręcz odrzucające zaprezentowanym okrucieństwem, ale przy tym ważne i poruszające. Jednakże brakuje mi tu kilku elementów, co sprawia, że typowe siedem wydaje się wygodną wymówką w kwestii oceny. Zresztą cyferki odgrywają drugorzędną rolę, nie one winne być tu zachętą lub ostrzeżeniem. Stąd też moja rada – zastanówcie się dobrze, zanim zdecydujecie się sięgnąć po Bradherley’s Coach. To nie jest manga dla każdego, a już na pewno nie dla osób wyjątkowo wrażliwych na przemoc, zło i ludzkie nieszczęście.

Grisznak, 13 listopada 2008

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Ohta Books
Wydawca polski: Waneko
Autor: Hiroaki Samura
Tłumacz: Magdalena Rokita

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 10.2015