Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 kreska: 8/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,67

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 133
Średnia: 7,65
σ=1,7

Wylosuj ponownieTop 10

GANTZ

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2000-2013
Liczba tomów: 37
Tytuły alternatywne:
  • ガンツ
Tytuły powiązane:
Widownia: Seinen; Rating: Nagość, Przemoc, Seks; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność

Manga, która wstrząsnęła światem otaku. Strzelaniny, kosmici, zabójcza gra, krew, flaki, seks – czyli to, co tygryski lubią najbardziej.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Muszę przyznać, że z początku bardzo trudno mi było zebrać się do napisania tej recenzji. Z prostej przyczyny: przez długi czas byłem sceptycznie nastawiony do tego tytułu i mimo kilku prób przekroczenie bariery pierwszych kilku rozdziałów wciąż było poza moim zasięgiem. Pewnego razu nadszedł jednak weekend, w który nie miałem niczego konstruktywnego do roboty. Tak oto dałem GANTZowi jeszcze jedną szansę. Przeczytałem wszystkie dostępne rozdziały i… strasznie się rozczarowałem. Pozytywnie, rzecz jasna. Czytało się naprawdę przyjemnie. Z czasem jednak mój optymizm opadł. Ostatecznie mam mieszane uczucia względem tego komiksu. Najpierw może jednak napiszę, jak to wszystko wygląda w praktyce, i co mi się podobało.

GANTZ opowiada o losach ludzi, którzy po śmierci trafili do pokoju z Czarną Kulą – Gantzem (ma się rozumieć, znaleźli się w tej sytuacji wbrew swojej woli). Zmuszeni są do uczestniczenia w kolejnych misjach polegających na eksterminacji coraz groźniejszych przeciwników – obcych, kosmitów, czy jak tam zwał. „Zabawa” regulowana jest przez zasady, punktację i abstrakcyjne wiadomości, które przekazuje bohaterom Czarna Kula. Owszem, nie brzmi to specjalnie interesująco. Jednak kiedy zaczyna się właściwa akcja, okazuje się, że pomysł na fabułę jest całkiem fajny. Moje uprzedzenia okazały się całkowicie nieuzasadnione i czasu, który poświęciłem na lekturę tej serii, na pewno nie mogę nazwać czasem straconym. Przedmiot tej recenzji czyta się naprawdę przyjemnie. Jest mangą wybitnie rozrywkową – i jeśli tak na niego patrzeć, to jest to kawał solidnej roboty. Co chyba najważniejsze – potrafi naprawdę wciągnąć i sprawić, że zapomina się o otaczającym świecie. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Spodobało mi się na tyle, że całość przerobiłem w niespełna dwa dni. GANTZ przez większość dotychczasowych tomów oferuje rozrywkę na wysokim poziomie, a jego czytanie to przednia zabawa.

Mimo że manga, jak już wspomniałem, nawet nie próbuje udawać ambitnego tytułu, który celuje wysoko i tym porusza różne kwestie egzystencjalne, to jednak nie można zarzucić jej scenariuszowi tego, że jest słaby. Ba, jest naprawdę dobry. Teoretycznie nic specjalnego, brak fajerwerków – ale autor z powodzeniem stosuje sensowne rozwiązania fabularne, całość trzyma się kupy, a niektóre wydarzenia naprawdę potrafią zaskoczyć. Bohaterowie dają się lubić i nie przyprawiają czytelnika swoim widokiem o defekt układu pokarmowego (bądź innego). Nie można także odmówić im bycia postaciami dynamicznymi. Ciekawie prezentuje się zwłaszcza główny bohater, który w trakcie tych już blisko trzystu rozdziałów przechodzi naprawdę długą drogę, a jego rozwój wypada przekonująco. W związku z takim, a nie innym charakterem gantzowej rozgrywki, przewija się tu naprawdę spora liczba rozmaitych postaci: gangsterów, socjopatów, ale przede wszystkim – zwykłych ludzi, takich jak ulubieniec tłumów, czyli nasz protagonista – Kei Kurono. Trzeba zauważyć, że również przerywniki między misjami w większości da się czytać bez jakichkolwiek uszczerbków na zdrowiu. Właśnie w tych przerywnikach (które w większości służą wprowadzeniu nowych postaci) GANTZ dosyć subtelnie dotyka problematyki dzisiejszego społeczeństwa i młodzieży, której przyszło żyć w tych niespokojnych czasach. I to też, według mnie, warta odnotowania zaleta.

GANTZ znany jest również z tego, co ciągnie za sobą mocna, w pełnym tego słowa znaczeniu, akcja. Chodzi oczywiście o przemoc – krwi, flaków i innych przyjemnych widoczków jest tu wręcz mnóstwo. Brutalność ta jednak w większym procencie ogranicza się do bezpośredniego sposobu prezentacji walki podczas misji, nie zaś stricte kontekstu. Czyli dantejskich scen z prawdziwego zdarzenia raczej tu nie uświadczymy. Trzeba też zauważyć obecność paru scen erotycznych, które jednak są dosyć, że tak powiem, „grzeczne”, widoku narządów płciowych i płynów ustrojowych tym razem nam oszczędzono. Skoro już jestem przy stronie wizualnej mangi autorstwa pana Oku, to poświęcę jej trochę więcej uwagi. Mówiąc w skrócie: kreska jest dobra. Chociaż przyzwyczajenie się do wyglądu twarzy może chwilę zająć, cała reszta trzyma od początku dosyć wysoki poziom i tak już pozostaje do najnowszych rozdziałów. Niektórych może razić wygląd kosmitów, którego „komputerowość” niekiedy widać aż za bardzo. Sceny akcji czyta się bardzo dobrze, niekiedy wręcz świetnie. Może nie wszystkie przyprawiają o zawał, ale zdecydowanie jest na co popatrzeć. Ruch, dynamika – jak najbardziej w porządku. Za wady w tej dziedzinie uznaję dwie rzeczy. Po pierwsze, kobiece twarze – wszystkie jak dla mnie wyglądają tak samo… Dwa – okładki kolejnych rozdziałów. „Gołe baby” są doprawdy fajne, ale z czasem staje się to nużące, a w połączeniu z poprzednią usterką (czyli tym, jak wyglądają twarze żeńskiej części plejady gwiazd GANTZa) raczej nie może się to podobać… Niemniej od strony graficznej jest co najmniej bardzo dobrze, a lektura tego tytułu cieszy oko.

Niestety, po pewnym czasie pomysł się wypalił. Śledzenie losów bohaterów nie było dla mnie już taką przyjemnością, jak w początkowych tomach. Uważam, że najzwyczajniej w świecie manga zrobiła się po prostu nudna – nic dodać, nic ująć. I taka moim zdaniem pozostaje aż do teraz. Najnowsze rozdziały zupełnie mnie nie bawią. A przecież przez tyle tomów było tak fajnie… W dodatku, kiedy przyszło co do czego, czyli sensownego prowadzenia najważniejszych wątków fabularnych, które do tej pory pozostawały tajemnicą – to, delikatnie mówiąc, nie wygląda na to, by autor się popisał. Czy zatem polecam? Jednak tak. Warto. GANTZ, mimo że nie jest pozbawiony wad, jest jednak naprawdę solidną i fajną mangą – oferuje czytelnikowi porządną dawkę akcji, bardzo dobrą kreskę, ciekawych bohaterów i nie powiem, ciekawy scenariusz. Porządna pozycja na odstresowanie, której śmiało można dać szansę, wiedząc, że czas poświęcony na czytanie nie będzie zmarnowany. Nazwałbym ją idealnym tytułem dla tych, którzy, tak jak ja, często po prostu chcą się oderwać od szarej rzeczywistości i zanurzyć w lekturze czegoś, co oferuje przednią zabawę, niosąc olbrzymią dawkę adrenaliny i przy tym nie nadwyrężając szarych komórek i nie zagłębiając się w trudniejsze tematy.

gentle monster, 24 stycznia 2009

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shueisha
Autor: Hiroya Oku

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Gantz na forum Kotatsu Nieoficjalny pl