Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 8/10 kreska: 8/10
fabuła: 9/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,33

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 41
Średnia: 7,76
σ=1,79

Wylosuj ponownieTop 10

Cardcaptor Sakura

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 1996-2000
Liczba tomów: 12
Tytuły alternatywne:
  • カードキャプターさくら
Gatunki: Przygodowe

Pamiętajcie, drogie dzieci! Nie grzebcie w biblioteczkach swoich rodziców, bo nikt nie wie, jakie książki się tam mogą skrywać… Oto przed nami klasyka magical girls prosto od grupy CLAMP.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Dawno, dawno temu żył potężny czarnoksiężnik o imieniu Clow Reed, człowiek o nietuzinkowej i zakręconej osobowości. Potrafił on mieszać pierwiastki magii Wschodu i Zachodu, uzyskując w efekcie unikatowe połączenie. Dzięki temu mógł stworzyć karty nazwane od jego imienia kartami Clowa. W każdej z nich były zapieczętowane odrębne magiczne właściwości i tylko pełnoprawny właściciel mógł w pełni korzystać z ich mocy. A choć czarnoksiężnik zmarł dawno temu, jego dzieło przetrwało do dziś, zapieczętowane w księdze i strzeżone przez strażnika Kerberosa spod znaku Słońca oraz sędziego Yue znaku symbolu Księżyca. Jak się okaże, historia Clowa i jego kart wcale nie skończyła się wraz z jego śmiercią.

Niełatwo jest mieć dziesięć lat i uczęszczać do czwartej klasy podstawówki. Wciąż ma się na głowie masę problemów. Jeden z nich stanowi starszy brat, który ubóstwia dogryzać wam przy każdej nadarzającej się okazji, a zupełnie innym jest jego przyjaciel, w którym się po cichu podkochujecie. Z takimi problemami często borykają się zwykłe dziewczynki, a nasza bohaterka – Sakura, ma na głowie jeszcze jeden i to całkiem spory problem – została jej powierzona misja złapania tajemniczych kart, które przypadkiem uwolniła ze starej książki, znalezionej w bibliotece swojego taty. Magiczne karty są obdarzone własnymi osobowościami i tylko nieliczne z nich były na tyle miłe, by grzecznie wrócić same. W rezultacie reszta z nich wesoło rozrabia po okolicy, wyrządzając mniejsze lub większe szkody. Na dodatek nad Sakurą wisi wizja katastrofy, która nadejdzie, jeśli nie zdoła złapać wszystkich kart. Dziewczynka jednak nie daje tak łatwo za wygraną, gdyż jest z natury niezwykle radosną i optymistyczną osóbką. W końcu jej „magicznym zaklęciem” jest dewiza, że wszystko na pewno będzie w porządku. Od tej pory nasza dzielna bohaterka zajmuje się uganianiem za kartami, które nie chcą się wcale tak łatwo dać złapać. Wspiera ją w tym jej przyjaciółka Tomoyo, choć ta pomoc polega głównie na kibicowaniu i filmowaniu dokonań Sakury, oraz strażnik kart – Kero­‑chan, aktualnie będący w postaci przypominającej żółtego pluszowego zwierzaka z małymi skrzydełkami. Jak na magical girls przystało, nie może się obyć bez magicznych mocy i artefaktów – na szczęście samo ich przywołanie trwa króciutko. Łapanie kolejnych kart Clowa też nie jest za bardzo rozwleczone w czasie, tak że komiks czyta się szybko i przyjemnie. Na dodatek, mimo celowania w młodszą grupę docelową, nie można powiedzieć, aby sposoby na łapanie kart były naiwne i całkowicie przewidywalne – wprost przeciwnie, często bohaterka musi się nieźle natrudzić, by wpaść na skuteczny sposób schwytania kolejnej z nich. A żeby nie było za monotonnie, potrzebny jest element rywalizacji! I to najlepiej w postaci rówieśnika Sakury, pochodzącego z Chin – Shaorana (czy Syaorana – jeśli ktoś woli inny zapis), sprawiającego wrażenie zadufanego w sobie chłopca, który posiada specjalne moce i jest spadkobiercą klanu Li, z którego pochodziła matka samego Clowa. Na dokładkę, żeby nie było za łatwo, problemy oczywiście nie zostaną zażegnane wraz ze złapaniem wszystkich kart, a wręcz pojawi się ich wtedy jeszcze więcej.

Całą historię można podzielić na dwie równe części – pierwsza jest poświęcona łapaniu kart, a druga… Nie będę zdradzać tajemnicy, więc wspomnę tylko, że jest równie interesująca i także powiązana z kartami, pojawią się w niej również nowe tajemnicze osobistości. Po każdej z tych części następuje punkt kulminacyjny z rozwiązaniem dotychczasowych zagadek, pełen ciekawych punktów zwrotnych. Na samiutkim końcu czeka nas uroczy bonus w postaci paroletniego przeskoku w czasie. O dziwo, atutem serii jest właśnie schematyczność, poprzeplatana zgrabne kolejnymi fragmentami układanki, składającymi się później na spójną całość. Bardzo dobrze prezentują się również bohaterowie i relacje między nimi – każdy otrzymał swoje pięć minut i ma odrębny charakter, a dla równowagi są zarówno postaci, które mogą wzbudzić naszą sympatię, jak i takie, które będą nam ustawicznie (choć umiarkowanie) działać na nerwy. I chociaż nasza główna bohaterka, jak przystało na jej wiek, jest odrobinę naiwna, to nie brakuje jej również osobistego uroku. Niesamowicie podoba mi się warstwa uczuciowa, o ile przymknąć oko na pewne mankamenty. W miarę trwania mangi rozwija się równolegle wiele wątków dotyczących uczuć, a żaden z nich nie zostaje zaniedbany. Jak to u mangaczek z tej grupy zwykle bywa, nie może zabraknąć obowiązkowej porcji dramatu i trudnych wyborów, jednak jest takich momentów relatywnie mało i giną one w pozytywnym i pełnym ciepła nastroju.

Wszystko to z wierzchu wygląda całkowicie słodko i niewinnie. Jednak i tutaj odciska się piętno tych twórczyń… Wystarczy odrobinę się skupić i wyliczyć sobie szybko, ile lat miała mama Sakury, gdy zaszła w ciążę z pierwszym dzieckiem, Touyą. A skoro już przy tym jesteśmy, to czyż nie zaintrygowało was to, że rodzice bohaterki pobrali się, kiedy ona miała lat szesnaście, a on – dwadzieścia siedem? To jeszcze mieści się w normie – w przeciwieństwie do zaręczyn rówieśniczki z klasy Sakury (przypominam: czwarta klasa podstawówki) z młodym nauczycielem. Tego już nie da się wytłumaczyć „dojrzałością obu stron”, za to spokojnie można podciągnąć pod pedofilię. Również głębsze analizowanie więzów krwi i relacji pomiędzy bohaterami może okazać się bardzo intrygujące. O ile związki damsko­‑męskie mimo wszystko są czymś naturalnym, trudno za takie uznać pojawiające się podteksty dotyczące miłości damsko­‑damskiej (Tomoyo sama stwierdza, że miłość Sakury do niej i jej do Sakury nie jest tym samym rodzajem miłości) oraz męsko­‑męskiej (nikt mi nie wmówi, że Touya i Tsukishiro nie są tego przykładem). Ale cóż, obcując z mangami pań z grupy CLAMP trzeba mieć pewien margines tolerancji, obejmujący również takie „kwiatki”. Na szczęście to wszystko pozostaje tylko i wyłącznie w sferze podtekstów, niepopartych żadnymi scenami wykraczającymi poza granicę słowa „niegroźne”. Co więcej, są one zręcznie wplecione w fabułę, a często nawet znajdują w niej solidne uzasadnienie.

Od strony graficznej tytuł prezentuje się wyjątkowo ładnie, myślę, że nawet dla kogoś, kto za charakterystycznym stylem rysowania tych pań nie przepada. Od początku do końca widać, że szkice są wykonane wprawną ręką. Nie ma również większych problemów z odróżnieniem postaci, a kreska od pierwszej do ostatniej strony stoi na równym poziomie i nie ulega poważniejszym modyfikacjom. Po projektach postaci można spokojnie zgadnąć przedział wiekowy, w jakim się znajdują. Nie znajdziemy tutaj przepychu, znanego choćby z paru innych tytułów grupy CLAMP, a wprost przeciwnie – kreska jest dosyć oszczędna, często ograniczająca się do narysowania rozmawiających postaci i czasami tła, nakreślonego paroma szybkimi, choć starannymi ruchami. Umiejętne rozplanowanie kadrów skutecznie tuszuje ten mankament na tyle, że nie ujmuje on walorów graficznych serii. Przepych i kunszt można za to znaleźć na pierwszych stronach każdego rozdziału, gdzie są umieszczone prześliczne grafiki tytułowe. Nie mogło oczywiście zabraknąć bishounenów, czyli ślicznych panów, a i panie prezentują się uroczo, zwłaszcza na stronach, które rysowniczki wypełniają szkicem danej postaci. Pomimo pozornej oszczędności w kresce znajdziemy tu również wszechobecne płatki wiśni i przecudne scenerie, a dzięki małej obsesji Tomoyo nasza główna bohaterka na każdą akcję ma przygotowany nowiuśki, często pasujący na bal przebierańców, komplecik ciuszków.

Cóż, komu można polecić? Tytuł obowiązkowy dla fanów grupy CLAMP. Z pewnością spodoba się również tym, którzy mają ochotę na coś lekkiego i optymistycznego. Wielbiciele romansów znajdą tu coś dla siebie, choć muszą wziąć pod uwagę wiek głównej bohaterki i odpowiedni do niego poziom jej rozterek miłosnych. Również fani wersji animowanej tego tytułu obowiązkowo powinni się wziąć za mangę. Anime jest stosunkowo bardziej rozbudowane, więcej jest w nim kart do zebrania, wiele wątków się pokrywa, ale za to pierwowzór dostarcza odpowiedzi na parę intrygujących zagadnień, które nie znalazły swojego wytłumaczenia w anime. Uważam, że jest to lektura obowiązkowa dla czytelników Tsubasa RESERVoir CHRoNiCLE, wszak manga ta ma w Cardcaptor Sakura swoje korzenie i stanowi poniekąd jej kontynuację. Ten tytuł z pewnością nie należy do tych, które każdy koniecznie powinien znać, jednak bezapelacyjne zaskarbił sobie moją sympatię i myślę, że nie tylko moją.

Nanami, 16 marca 2009

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Kodansha
Autor: CLAMP