Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 kreska: 7/10
fabuła: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

4/10
Głosów: 9
Średnia: 4,44
σ=2,31

Wylosuj ponownieTop 10

Trans Venus

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2008
Liczba tomów: 2
Tytuły alternatywne:
  • トランス・ヴィーナス

Nie jest łatwo być magical girl, szczególnie gdy jest się na co dzień chłopakiem. A to, że poza potworami ma się na głowie zboczoną boginię i zakochaną kobietę, to w sumie detale…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Chodzenie na skróty nie zawsze jest bezpieczne. Przekonał się o tym Takehiro, kiedy wybrał pewnego dnia ścieżkę przez las. Owszem, od pewnego czasu ponoć znikali tam ludzie, ale kto by się przejmował plotkami. Bajki o duchach to w końcu przesądy światło ćmiące, a bohater zaczął w to wierzyć jeszcze mocniej, kiedy po drodze usłyszał jęki kobiety. Pewien, że właśnie odkrył tajemnicę tej ścieżki – czyli po prostu miejsce schadzek, postanowił sobie popatrzeć. Niestety, zamiast na seansie darmowego porno, Takehiro niespodziewanie dla siebie znalazł się w innym świecie, gdzie powitał go potwór przypominający skrzyżowanie pająka ze stonogą. Wyśmiewając głupotę ludzkich samców, którzy zawsze dają się łapać na taki wabik, potwór szykował się do konsumpcji kolacji, której daniem głównym miał być Takehiro. I pewnie tu skończyłaby się opowieść, gdyby nasz heros nie rzucił się do ucieczki. Szans wielkich nie miał, ale nagle usłyszał głos obiecujący pomoc. W takiej sytuacji człowiek raczej się nie targuje…

Przywołana na pomoc bogini Selda rozprawiła się z potworem, tak jak obiecywała. Szkopuł w tym, że ramach umowy, przejęła na pewien czas ciało Takehiro, zmieniając je w bardziej odpowiednie dla siebie. Bycie (czasowo, ale jednak) naczyniem dla bogini­‑nimfomanki to wątpliwa atrakcja, za którą Takehiro, gdyby mógł, najchętniej by szybko podziękował. Ale to tak naprawdę drobna uciążliwość w porównaniu z faktem, że pokonany przez boginię potwór wcale nie został ostatecznie zniszczony. A z kolejnymi jego wersjami bohater będzie musiał walczyć sam. Że niby walczyć to on nie umie? Spokojnie, od czego jest nadludzka moc naszej bogini? A że na Ziemi eksterminacją demonów i inszego plugastwa zajmują się głównie magical girls, to i właśnie moc przemiany w taką uzyskuje Takehiro.

Trans Venus to manga bardzo pozytywnie porąbana. Myślę, że już z powyższego opisu wynika, że co jak co, ale z poważną historią nie będziemy tu mieli do czynienia. Główny bohater musi sobie radzić nie tylko z kopniętą boginią, byciem magical girl, walką z potworami oraz kosmicznym imperium, które nagle zainteresowało się Ziemią (i Seldą w szczególności), ale także z miłością. Od razu powiem – Selda w tej kwestii się nie liczy. Yukari, ukochana Takehiro, jest bowiem typem dziewczyny, która idzie bez wahania w kierunku zamierzonego celu. A to, że jej chłopak od czasu do czasu przemienia się w magiczną dziewuszkę, wydaje się jej nawet niespecjalnie przeszkadzać. Gorzej z samym Takehiro, który miał się zawsze za osobę heteroseksualną, teraz zaś nie tylko poznał, jak to jest, kiedy kobieta uprawia seks z facetem (za sprawą wiecznie napalonej Seldy, która od czasu do czasu pożycza jego ciało), ale jeszcze odkrywa w sobie lesbijkę…

Manga stoi gdzieś na granicy między ciężkim ecchi a lekkim hentai, przy czym do tego ostatniego zbliża się w zasadzie dopiero w samym finale. Owszem, golizny jest tu sporo, ale seks ma raczej charakter sugerowany, by dopiero w końcówce wyzbyć się ograniczeń i pokazać coś więcej. Nadal jednak nie jest to ten stopień ginekologii, jaki znamy z mang „+18”. Co więcej, lekki, komediowy charakter komiksu sprawia, że wszystko wypada naturalnie i mocno niekiedy parodystycznie. Szczególnie dotyczy to scen, w których Takehiro zmuszony jest stać się magiczną dziewczyną – tu uszczypliwość w stosunku do tego rodzaju mangi i anime jest widoczna gołym okiem.

Nie jest to manga długa – liczy bowiem tylko dwa tomy. Na tym polega jej zaleta – w większej ilości ten typ humoru przestałby bowiem zapewne śmieszyć i zacząłby nudzić. A tak przez większość czasu Trans Venus czyta się raczej lekko i przyjemnie. Zmiana, jak wspomniałem, następuje w samym finale, gdzie autor poczuł się w obowiązku uderzyć w nieco poważniejsze tony – niestety, zdarza się to w takich mangach dość często, nad czym ubolewam. Ta potrzeba udramatyzowania wesołych w sumie tytułów pozostaje dla mnie nie do końca jasna, ale cóż, Japończycy już tak mają i nic na to nie poradzimy. Szkoda też, że Tamaki Hisao nie zdecydował się wprowadzić nieco większej liczby postaci – mogłoby to wyjść mandze na zdrowie.

Jak na tytuł powstały w 2008 roku, kreska wydaje się nieco staroświecka. Owszem, jest całkiem niezła, autor bardzo dobrze radzi sobie nawet z większymi, całostronicowymi ujęciami, ale patrząc na sposób rysowania postaci, trudno mi się oprzeć wrażeniu, że Trans Venus bez problemu mogłoby powstać w latach dziewięćdziesiątych. Nie jest to zarzut, raczej stwierdzenie faktu. Wspominałem już o sporej dawce golizny. Owszem, to jeden z mocniejszych tytułów tego typu, jakie dane mi było czytać, zarazem uznałbym go za dość wdzięczny pod tym względem – co zawdzięcza humorystycznemu podejściu do tematu. Zaryzykowałbym tezę, że erotyka w mandze sprawdza się najlepiej, gdy połączona jest z humorem – Trans Venus jest tego dobrym przykładem.

Zaliczając Trans Venus do gatunku „borderline hentai” nie popełnimy może wielkiego nadużycia, ale trzeba jednak przyznać, że komiks ten ma w sobie coś więcej niż typowe tytuły tego rodzaju. Zawiera bowiem fabułę, sporo humoru i nawet całkiem nieźle nakreślone postaci. Do tego dorzuciłbym przyzwoitą kreskę. To całkiem dobry przykład na to, że nawet w tym traktowanym per noga przez większość gatunku da się znaleźć rzeczy udane.

Grisznak, 4 maja 2011

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Tokuma Shoten
Autor: Hisao Tamaki