Zawiodłam się na „Ratowniku”, choć przyznaję bez bicia, dużo w tym mojej winy. Spodziewałam się czegoś rewelacyjnego, albo przynajmniej błyskotliwie bardzo dobrego, a dostałam przyzwoitą. Czytając miałam wrażenie, że jest to sprawna robota warsztatowa – biegła, nie przeczę, ale nie wybitna.
Rzeczywiście, porównanie do Detektywa Jeża wręcz samo się narzuca. Bohater Ratownika jest co prawda bardziej męski niż Jeż z Gure razem wzięci, ale niewątpliwie łatwo sobie wyobrazić śledztwo detektywów z Akatsuki prowadzone w tej samej sprawie (aczkolwiek zapewne z innym finałem).
Zawiodłam się