Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 9/10 kreska: 8/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

9/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 9,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 33
Średnia: 7,94
σ=1,46

Wylosuj ponownieTop 10

Wild Adapter

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2001-
Liczba tomów: 7+
Tytuły alternatywne:
  • ワイルドアダプター
Postaci: Przestępcy; Rating: Nagość, Przemoc; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Shounen-ai/yaoi

Historia dwójki ludzi usiłujących odkryć samych siebie i swoje miejsce w świecie. Oczywiście, przeżyć też byłoby miło.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Japonia to bardzo zapracowany kraj, którego mieszkańców regularnie prześladują jakieś katastrofy nie zawsze naturalne, różnej maści potwory, kosmici czy też bardzo źli czarnoksiężnicy, którym podoba się widok z Wieży Tokijskiej. W niniejszej mandze aktualną zmorą Japończyków jest tajemniczy narkotyk, tytułowy Wild Adapter, nazywany również skrótowo W.A. Na początku daje niezłego kopa, a osoba go zażywająca odczuwa nagły przypływ nadludzkiej siły, ale przyjęty w zbyt dużej ilości rozsadza człowiekowi organy wewnętrzne, a ciało deformuje tak, że wygląda ono jak bestia – taka, do której żadna Piękna się nie zbliży, chyba że z armatą. Narkotykiem interesuje się zarówno policja, która chce zdjąć go z ulic, jak i różni przywódcy mafijni, którzy chcą go dostać w swoje ręce.

Makoto Kubota po raz pierwszy zetknął się z W.A, gdy został zwerbowany na stanowisko przywódcy gangu młodzieżowego przez grupę przestępczą zwaną Izumokai. Zimny, niewzruszony i śmiertelnie skuteczny, potrafiący zabijać bez mrugnięcia okiem i bez chwili wahania Kubota okazał się świetnym nabytkiem. Jednak coś w nim pękło w momencie, gdy z rąk konkurencyjnego gangu, Toujougumi, zginął jego podkomendny, Komiya, jedyna osoba w grupie, którą Kubota skłonny był nazwać przyjacielem. Kubota decyduje się spełnić ostatnie życzenie Komiyi i odejść z Izumokai. Jednak opuszczenie yakuzy ma swoją cenę; cenę, którą w ramach osobistej zemsty Kubota zgadza się zapłacić – przed zniknięciem z podziemia musi wyeliminować lidera Toujougumi.

Niedługo później, w ciemnym zaułku znajduje nieprzytomnego, cierpiącego na amnezję „kota”, któremu nadaje imię Tokitoh. I tak naprawdę to tutaj zaczyna się nasza historia. Opisane wyżej wydarzenia zamykają pierwszy tom, stanowiący swoiste preludium, dzięki któremu dowiadujemy się, jakim człowiekiem jest główny bohater. Poznajemy też świat, z którym Kubota i Tokitoh będą musieli się zmierzyć, a nie jest to świat otaczający ludzi opiekuńczymi skrzydłami, lecz taki, który kopie nawet leżących, a błędów nie wybacza łatwo. Chociaż Kubota jest głównym bohaterem, niewiele o nim wiadomo. Jeszcze mniej informacji otrzymamy o Tokitoh, ale pocieszmy się faktem, że on sam nic o sobie nie wie. Nie zna swojego prawdziwego imienia, nie zna swojej przeszłości, nie ma pojęcia, co stało się z jego prawą dłonią, jednak ponieważ jest porośnięta futrem z palcami zakończonymi ostrymi pazurami, Kubota podejrzewa, że jego podopieczny może być w jakiś sposób powiązany z W.A. Próbują więc razem dowiedzieć się czegoś o tajemniczym narkotyku w nadziei, że pomoże im to rozwikłać zagadkę przeszłości Tokitoh.

Historia dwóch młodych mężczyzn prowadzących prywatne dochodzenie, które postawi ich na drodze yakuzy musi siłą rzeczy skończyć się rozróbą. I tak się rzeczywiście dzieje – szef Izumokai najwyraźniej postanowił nie wypuszczać Kuboty tak łatwo. Zaś nowy szef Toujougumi, po konfrontacji z chłopakiem, również chce go mieć na oku. A to, że obaj nasi bohaterowie wykonują od czasu do czasu drobne, niekoniecznie legalne robótki na zlecenie podejrzanego aptekarza i nielicencjonowanego lekarza w jednym, wcale nie ułatwia im spokojnego życia. Manga niekiedy wręcz ocieka krwią, Kubota i Tokitoh niemal na każdym kroku pakują się w strzelaniny i bójki. Jednak pomimo całej sensacyjnej otoczki komiks skupia się przede wszystkim na relacjach pomiędzy dwójką głównych bohaterów, na tworzeniu się i umacnianiu łączącej ich więzi.

W tym miejscu część czytelników zastanowi się chwilę nad ostatnim zdaniem, zerknie jeszcze raz na wyróżniki, mruknie zrezygnowane „Aha” i ucieknie. Pozwólcie więc, że wyjaśnię – tak, w mandze są obecne elementy shounen­‑ai i nie, nie między Kubotą i Tokitoh. Ci dwaj parą nie są, nie byli, a czy kiedykolwiek będą? Cóż, to zależy tylko od kaprysu autorki. To prawda, że komiks koncentruje się na związku obu chłopaków, ale to nie jest akurat ten typ relacji, jaki znaleźć można w setkach mang spod znaku yaoi. Nie da się jednak zaprzeczyć, że panowie są ze sobą bardzo blisko.

Kubota jest człowiekiem niezwykłym – zimnym i gorącym jednocześnie. Jest jak wielka bryła lodu, która potrafi zapłonąć ogromnym, palącym płomieniem, ale nigdy nie pozwala, by emocje odbijały się na jego twarzy. Szorstki, bezkompromisowy, często bezlitosny, brutalny, odgradzający się od ludzi grubą barierą, a mimo to okazujący rzadkie przejawy dobroci. Spotkanie z Tokitoh ma dla niego wielkie znaczenie. Nie, nie sprawia, że Kubota staje się delikatniejszy i nie powstrzymuje go przed zabijaniem tych, o których myśli, że powinni umrzeć. Ale daje mu kogoś, do kogo może się naprawdę przywiązać. Gdy jest razem z Tokitoh, bierze w nim górę jego inna strona – ciepła, opiekuńcza i troskliwa. Tokitoh ze swojej strony również przywiązuje się do Kuboty, ufa mu, polega na nim, ale też stara się być kimś, na kim Kubota może polegać. To spotkanie staje się punktem zwrotnym w życiu obu chłopaków, a to, co się między nimi zrodziło, nawet jeśli nie da się tego precyzyjnie nazwać, staje się dla nich źródłem siły; czymś, w czym zawsze mogą znaleźć oparcie i czymś, dzięki czemu zaczynają się zmieniać.

Mnie osobiście relacje między tą dwójką bardzo urzekły. Wreszcie spotkałam bohaterów, którzy mogą spać w jednym łóżku, trzymać się za ręce czy pozwalać sobie na inne gesty czułości i równocześnie nie być parą kochanków i nawet przez chwilę nie pomyśleć o uprawianiu seksu. Gdybym miała krótko opisać więź łączącą Kubotę i Tokitoh, powiedziałabym, że zachowują się, jakby byli jedynymi ludźmi na świecie, jakby poza sobą nie mieli naprawdę nikogo, jakby śmierć jednego dla drugiego oznaczała koniec wszystkiego. To chyba jest to, co ludzie nazywają dwiema połówkami jednej całości.

Tu na światło dzienne wychodzi jeden z poważniejszych mankamentów Wild Adaptera. Zamysł autorki, by przede wszystkim ukazać więź między bohaterami, odbija się trochę na rozwoju akcji, nadając mu chwilami ślimacze tempo. W tomach, które się do tej pory ukazały, sprawa W.A. praktycznie wcale nie posunęła się do przodu. W ramach rekompensaty dostajemy co prawda kilka smakowitych kąsków dotyczących głównych bohaterów – ot, na zachętę i dla podtrzymania ciekawości – ale tak naprawdę cały czas błądzimy w ciemnościach.

A jak to wszystko wygląda? Powiem tak: gdy pierwszy raz zetknęłam się z twórczością Kazuyi Minekury, momentalnie zakochałam się w jej kresce. To oczywiście nie równa się stwierdzeniu, że styl autorki jest idealny i bez skazy, a kto twierdzi inaczej, ten musi być ignorantem artystycznym. Pani Minekura nie ustrzegła się kilku błędów, choć z biegiem czasu udało się jej większość z nich przynajmniej częściowo wyeliminować. Najbardziej rzucający się w oczy problem to z trudem ukrywana anoreksja. Bohaterowie mangi są niekiedy potwornie wręcz chudzi. Natychmiast staje mi przed oczami Tokitoh z tymi jego wystającymi kośćmi. Równie tragiczny obraz prezentowały pojawiające się w niektórych tomach prostytutki, które powinny mieć prawny zakaz siadania ludziom na kolanach, żeby im nóg nie pokaleczyć. To jakby na szkielet z sali biologicznej naciągnąć skórę i zapomnieć, że w środku powinno być trochę mięsa. Na szczęście w późniejszych rozdziałach autorka postanowiła trochę dokarmić bohaterów, dzięki czemu wyglądają teraz na zwyczajnie szczupłych, a nie znajdujących się na skraju śmierci głodowej.

Manga bardzo mi się spodobała – ma kreskę, na którą chce się patrzeć, i bohaterów, do których łatwo się przywiązać. Ale już sam fakt, że jest to jeden z tych tytułów, do których mogę wracać wielokrotnie i nadal się nim nie nudzić, pozwala mi z czystym sumieniem wystawić mu wysoką ocenę. Wielu jednak mojego zdania nie podzieli. Wyróżnik shounen­‑ai prawdopodobnie sprawi, że część potencjalnych czytelników machnie ręką i podziękuje. Recenzja zapewne odstraszy kolejną grupę i, nie oszukujmy się, zdecydowaną większość tych, którzy zostaną, stanowić będą kobiety. Jeśli zaś wśród tych, którzy zdecydowali się dać tej mandze szansę, są osoby oczekujące dwóch napalonych na siebie facetów, to radzę szybko zrobić w tył zwrot i szukać w przeciwnym kierunku. Pozostali jednak mogą naprawdę dobrze się bawić.

Amarth, 16 lipca 2009

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Tokuma Shoten
Autor: Kazuya Minekura