Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Chonchu

Tom 1
Wydawca: Mandragora
Rok wydania: 2006
ISBN: 83-60352-15-1
Liczba stron: 168
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

W 2006 r. wydawało się, że kto jak kto, ale Mandragora ma pewne miejsce na polskim rynku komiksowym. Z powodzeniem kontynuowany był Vagabond, rozpoczęto wydawanie Samotnego wilka i szczenięcia, oraz dwóch manhw – Yongbi i właśnie Chonchu.

Tom pierwszy rozpoczyna się in media res, i jak to często bywa w takich przypadkach, zrozumiałość pada ofiarą efektowności. Widzimy potyczkę, ktoś z kimś walczy, ktoś kogoś goni, ale kogo i dlaczego – tego już nie wiadomo. Pewnie nie doskwierałoby to tak bardzo (ostatecznie niejedno dzieło literackie czy filmowe rozpoczyna się w ten sposób), ale niestety, wygląda tak znaczna część tomiku. Biorąc pod uwagę, że całość liczy tomików 15, można przypuszczać, że w późniejszych częściach autorzy ujawniają więcej szczegółów zarówno na temat świata jak i bohaterów. Tymczasem jednak możemy dowiedzieć się, że opowieść traktuje o niejakim Chonchu, pochodzącym ze szlachetnego rodu, acz naznaczonym demonicznym piętnem wojowniku. Wojownik ów, nieodparcie przywodzący mi na myśl połączenie Guttsa z Berserka z Ashramem z Kroniki wojny na Lodoss, podąża przez życie, gnany żądzą krwi i zemsty. Ale pewnie to niedługo się zmieni, bowiem przypadkiem spotyka piękną Basanim, władczynię plemienia Goma, i wyraźnie się między nimi zaczyna iskrzyć…

Przyznam, że dawno już nie miałem w dłoniach komiksu, w którym takie wrażenie wywarłaby na mnie kreska. Kim Byung Jin nie zwraca może większej uwagi na tła (na wielu kadrach są one szczątkowe albo wręcz nieobecne), ale postacie męskie w jego wykonaniu zwalają z nóg. Klatki piersiowe, przypominające skrzyżowanie kaloryfera ze ścianą z cegieł, niesamowicie powyginane talie, a wszystko to w trzech typach – napakowanego mięśniaka, anorektycznego chudzielca oraz żołnierza (żołnierze mają kwadratowe mordy i szybko giną). Siła recenzowanego tomiku nie leży jednak tylko w grafice, ale i w niesamowitych dialogach, bijących po oczach prostotą i dosadnością. Wymiany zdań w rodzaju: „Jacyś jeźdźcy nadciągają!” lub „Kondzi, weź się w garść! Gdyby świnia miała charakter, nie byłaby plugawa”, czy też stwierdzenia typu „Zapach krwi mnie odpręża. Nic mnie nie powstrzyma od rzezi…” uświadamiają czytelnikowi, z jakim to dziełem ma do czynienia. O, nie jest to jakieś mdłe shoujo, czy shounen, w którym niby to się biją, ale tylko po to, żeby zaraz powstać. To prawdziwy męski komiks, od którego niemalże czuć zapach potu i krwi.

Jakość wydania nie budzi większych zastrzeżeń. Pierwszy tom Chonchu wydany został w estetycznej (aczkolwiek podatnej na mechaniczne uszkodzenia) obwolucie, na papierze dobrej jakości. Drobne niedociągnięcia widać w liternictwie (zbyt mała czcionka w porównaniu do dymków) i rozmieszczeniu kadrów na stronie, przez co zdarza się ich ucinanie. Szczególnie irytujący jest brak chociażby wąskich marginesów, powodujący konieczność rozginania komiksu w trakcie lektury.

W tomiku brak jest jakichś szczególnych dodatków. Dwie ostatnie strony poświęcone zostały na reklamę innych wydawanych przez Mandragorę komiksów, a na wewnętrznej stronie obwoluty można znaleźć krótkie, mało interesujące teksty odautorskie.

Teukros, 4 stycznia 2009
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Mandragora 4.2006
2 Tom 2 Mandragora 6.2006
3 Tom 3 Mandragora 8.2006