Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 kreska: 8/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,50

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 51
Średnia: 8,1
σ=1,09

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

Prophecy

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2011-2013
Liczba tomów: 3
Wydanie polskie: 2013-2014
Liczba tomów: 3
Tytuły alternatywne:
  • Yokokuhan
  • 予告犯
Widownia: Seinen; Postaci: Przestępcy; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność

Skrywający twarz pod gazecianą maską człowiek zapowiada w internecie przestępstwa, mające być tak naprawdę „karą” dla nieodpowiedzialnie korzystających z sieci.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Rozpowszechnienie internetu zmieniło oblicze mediów i całej cywilizacji. Zmniejszyło znany nam świat bardziej niż komunikacja lotnicza, przyczyniło się do lepszego poznania innych kultur i obyczajów szybciej niż jakikolwiek program edukacyjny, umożliwiło wygodne zakupy, swobodny dostęp do wiedzy oraz powszechny dostęp do najświeższych informacji. Jak na epokowy wynalazek przystało, nie zabrakło również negatywnych konsekwencji, które nie powinny być obce nikomu na co dzień korzystającemu z dobrodziejstw sieci. Pozorna anonimowość użytkowników spowodowała, że miejsce merytorycznej dyskusji zastąpił niejednokrotnie popis niewyszukanych epitetów i wojna na populistyczne hasła. Drastycznie spadła wiarygodność wyszukiwanych informacji od kiedy każdy, niezależnie od kompetencji, może podawać się za eksperta w dowolnej dziedzinie. Przesyt nieistotnych wiadomości, jakimi zaczęły ludzi karmić media, skutecznie utrudnił wypłynięcie naprawdę ważnych tematów na światło dzienne. Społeczeństwo do nowości musiało dojrzeć, ale proces ten jeszcze się nie zakończył. Stanisław Lem miał powiedzieć swego czasu, „Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów” – te cyniczne słowa dobrze oddają istotę problemu. Nie dość, że dobitnie piętnują brak zahamowań wyzwalany przez anonimowość przed monitorem, to jeszcze… najprawdopodobniej nie należą do samego Lema i zostały mu przypisane, po czym rozpowszechnione właśnie za pośrednictwem internetu.

Problematyka ta zaskoczyła pisarzy i filmowców, którzy nie przewidzieli fenomenu nowego medium, ale szybko została przez nich podchwycona. Jednak już wśród autorów mang przez lata trudno było znaleźć kogokolwiek chcącego zmierzyć się z nią w sposób kompleksowy. Tetsuya Tsutsui, znany w naszym kraju za sprawą wydanego już wcześniej Duds Hunt, to jeden z niewielu autorów, którzy nie tylko odwołali się do wyzwań współczesnych technologii, ale też postanowili uczynić z nich oś fabuły, a nie tylko kosmetyczny dodatek do wyświechtanego scenariusza. Wspomniany wcześniej komiks był dopiero początkiem, a napisane dziewięć lat później Prophecy to złożona, inteligentna analiza współczesnych czytelnikowi zjawisk obserwowanych w internecie, która w wyważony sposób demonstruje rozmaite punkty widzenia. Przy okazji sprawdza się też jako niezły kryminał, z nieco tylko rozczarowującym zakończeniem.

Jak wspomniałem we wprowadzeniu, fabuła obraca się wokół tajemniczego „Gazeciarza”, za pośrednictwem znanych serwisów wideo udostępniającego nagrania, w których ogłasza światu swoje kolejne akcje. Zwraca się przeciw politykom, działaczom społecznym i nie tylko, o ile ich działania szkodzą wolności słowa i cechują się skrajną hipokryzją. Początkowo dość „niewinne” wybryki błyskawicznie rozrastają się do niebezpiecznych zamachów, stawiających na nogi nowo powołany wydział tokijskiej policji do spraw przestępczości cybernetycznej. Młoda pani komisarz musi udowodnić, że jej wydział jest w stanie poradzić sobie z prawdziwym wyzwaniem i ująć przestępcę, zanim dojdzie do prawdziwej tragedii.

Na przestrzeni trzech tomów rozgrywa się wciągająca walka między policją a zamaskowanym samozwańczym obrońcą wolności, w której wszystkie chwyty są dozwolone. Mnogość „przepowiedni”, jakie publikuje, a następnie wciela w życie „Gazeciarz”, pozwala na przegląd rozmaitych zjawisk znanych z codziennego życia, między innymi udostępniania danych osobowych bez czyjejś wiedzy, pozorności bycia anonimowym, czy też oszustw finansowych. Tsutsui nie tylko ukazuje (choć dość pobieżnie) mechanizmy takich zjawisk, ale przede wszystkim przedstawia reakcje internetowej społeczności. Krzykaczy zagłuszających próby merytorycznej dyskusji, manipulatorów podsyłających fałszywe informacje, nieodpowiedzialnych, szukających wrażeń ryzykantów i złośliwców znajdujących przyjemność w psuciu dnia innym. Co ważniejsze, większość z nich na co dzień jest normalnymi, dość przyzwoitymi ludźmi, w których poczucie bezkarności wyzwala najniższe instynkty. Wobec większości wydarzeń autor postaje jedynie biernym obserwatorem, chcąc pokazać, że poza skalą szkód, jakie może wyrządzić, internet nie różni się od noża i jest tylko narzędziem. Kluczowe jest to, kto się nim posługuje; i warto o tym pamiętać.

Mimo zamiaru skłonienia czytelnika do refleksji, autor potrafił stworzyć mangę, której czytanie jest również autentyczną przyjemnością. Śledztwo sił porządkowych pełne jest zmyślnych pułapek i wybiegów rodem z Death Note, zaś obie strony usiłują się nawzajem przechytrzyć. W odróżnieniu od słynnego komiksu są to jednak chwyty o wiele bardziej realistyczne i bazujące na wiarygodnych przesłankach, a nie jedynie „wiem, że on wie, że ja wiem”. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że „Gazeciarz” jest kimś więcej niż tylko zamaskowanym buntownikiem, a jego motywacje są o wiele bardziej złożone niż się początkowo wydaje. Już pod koniec pierwszego tomu czytelnik poznaje jego przeszłość, a akcja błyskawicznie nabiera tempa.

W tym miejscu muszę przejść do największej bolączki fabularnej, związanej właśnie z celem przestępcy. Otóż droga, jaką obrał do jego realizacji, wydaje mi się przesadnie skomplikowana, a niektóre końcowe decyzje zupełnie niezrozumiałe. Można odnieść wrażenie, że mangaka zapragnął podnieść dramatyzm końcówki niniejszej historii, ale w efekcie naraził wszystko, co przez trzy tomy konsekwentnie budował, na fabularną porażkę. Chłodna analiza nagle zamienia się w ckliwy wyciskacz łez, z którego na siłę starano się wykrzesać jak najwięcej morałów. Tak nagła zmiana nastawienia autora wygląda wręcz, jakby zupełnie inna osoba usiadła za biurkiem i dorysowała zakończenie. Historia może więc pozostawiać zrozumiałe uczucie niedosytu, które na szczęście nie jest w stanie przyćmić pozytywnego wydźwięku całości.

Kilka słów powiedzieć warto także o stronie technicznej, ponieważ niejednokrotnie wartościowa fabularnie manga została na rodzimym rynku stłamszona przez styl rysunku. W przypadku Prophecy nie można powiedzieć złego słowa o sposobie ukazania postaci i miejsc, ale rozpływanie się w zachwytach również nie wchodzi w grę. Poziom szczegółów jest wysoki, kadry bardzo czytelne i utrzymane w realistycznym tonie, jednak jest to wszystko surowe, pozbawione ducha. Z łatwością można rozpoznać bohaterów, co jest niezmiernie ważne z uwagi na ich mnogość i niewielką objętość serii. A jednak ani na moment nie zatrzymałem się na dłużej nad żadną ze stron, by choć chwilę wpatrywać się w jej zawartość. Pozwolę sobie potraktować to w pewnym stopniu jako zaletę – nic nie rozprasza uwagi czytelnika chcącego dokładnie śledzić akcję.

Bardziej szczegółowe rozwodzenie się nad Prophecy jest zadaniem wyjątkowo niewdzięcznym. Nie mam sumienia zdradzać zbyt wielu informacji, by nie psuć niespodzianek, w jakie obfituje manga. Jednocześnie jej formuła jest na tyle genialna w swej prostocie, że o szczegółach najlepiej wspominać w kontekście poszczególnych tomów. Dlatego też zainteresowanych tematem odsyłam do recenzji poszczególnych tomów, ostrzegając jednocześnie, że mogą zawierać jak zawsze istotne spojlery. Ze swojej strony cieszę się niezmiernie, że obok tasiemcowych shounenów, szkolnych romansów i innych fabryk pieniędzy Japonia jest w stanie regularnie zaskoczyć czymś na czasie, odwołującym się do rzeczywistych zdarzeń. Z przyjemnością oczekuję, jak wraz z rozwojem technologii twórczość Tetsuyi Tsutsuiego będzie ukazywać niuanse i konsekwencje medialnego postępu.

Tassadar, 6 lipca 2014

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shueisha
Wydawca polski: Studio JG
Autor: Tetsuya Tsutsui
Tłumacz: Paulina Ślusarczyk-Bryła

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Studio JG 7.2013
2 Tom 2 Studio JG 9.2013
3 Tom 3 Studio JG 2.2014