Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Ajin

Tom 1
Wydawca: Studio JG (www)
Rok wydania: 2016
ISBN: 978-83-80011-31-1
Liczba stron: 228
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Kei Nagai, wzorowy uczeń, wie, co jest w życiu najważniejsze. Nauka materiału, który ma być na egzaminach oraz selekcja osób, z którymi się zadaje, tak aby nie stracić w oczach społeczeństwa. Zanim jednak zdążymy na dobre go znielubić lub zachwycić się tak antypatycznym głównym bohaterem, zaprezentuje on parę zachowań, które zachwieją naszym wypracowywanym właśnie przekonaniem. Niemniej jednak presja rodziny oraz społeczeństwa jest zdecydowanie silniejsza niż charakter naszego bohatera na początku tomu, co w efekcie daje obraz postaci raczej odpychającej niż zachęcającej do dalszego poznania. Nie byłoby więc zasadniczo o czym czytać, gdyby nie to, że niedługo po rozpoczęciu historii Kei Nagai… ginie w wypadku.

Ajiny nie są ludźmi. Zwane ahumanoidami, traktowane gorzej niż zwierzęta – jako coś, co trzeba osaczyć, złapać, zamknąć i przeprowadzać na tym w nieskończoność eksperymenty – są czymś, co przeraża i fascynuje, przy jednoczesnym absolutnym niezrozumieniu ze strony ludzi, ba, braku jakichkolwiek chęci, aby zrozumieć coś więcej niż zasady funkcjonowania ich ciał. W momencie złapania ajina staje się on rzeczą, przedmiotem badań i testów, i przestaje być postrzegany jako człowiek.

Kiedy więc rozwleczone kawałki Keia Nagaia podnoszą się z jezdni, formując ponownie jego osobę, wyjście jest tylko jedno, z czego bohater – znając naturę ludzką – doskonale zdaje sobie sprawę. Ucieczka nie jest jednak taka prosta, ponieważ w obławie biorą udział wszystkie dostępne siły policyjne, a jego zdjęcie pojawia się we wszystkich wiadomościach w kraju. Kogo może prosić o pomoc człowiek, w którego życiu wszystko jest płytkie i pozorne? Ponownie autor podrzuca nam wskazówkę, że bohater nie jest taki, jakim go malował na początku – no bo czy pamiętałby wykasowany lata temu przez matkę numer do dawnego przyjaciela (najprawdopodobniej altruisty z powołania i pretendenta do świętości), któremu jeszcze tego samego dnia publicznie okazał pogardę?

Z pomocą w końcu udaje mu się uciec przed pościgiem, po drodze napotyka jednak na liczne przeszkody, głównie w formie chciwości przypadkowych ludzi, z łatwością akceptujących fakt, że ajin to nie człowiek. Nawet jeśli wygląda, mówi i zachowuje się jak człowiek. Główny bohater bowiem w żaden sposób się nie zmienia – poza tym, że nie może umrzeć, krzykiem potrafi paraliżować, a co jakiś czas pojawia się obok niego czarna sylwetka tymczasowo nieszkodliwego stwora (którego koncept wizualny, przyznam, podoba mi się), pozostaje nadal tym samym licealistą, którego spotykamy na początku. Wyraźnie więc autor porusza tu wątek „człowieczeństwa”, acz raczej w ponurych barwach, ponieważ przez większość czasu obserwujemy najohydniejsze cechy ludzkiej natury, skontrastowane tylko dość topornie z jedną postacią, odcinającą się od reszty, jakby przybyła z innego świata, mianowicie przyjacielem głównego bohatera – Kaiem.

Po tomiku plączą się też inne postaci. Najważniejszymi z nich są dwie pary o całkiem różnych podejściach, ale tym samym celu. Przedstawiciele rządu, czyli Tosaki wraz z asystentką Izumi Shimomurą, pragną za wszelką cenę złapać Keia Nagaia zanim dopadnie go inne państwo. Do tego samego dążą Sato i uratowany przez niego Tanaka, który z rąk rządowych naukowców umarł zapewne tyle razy, że liczenie przestało mieć sens. Po pierwszym tomie jedyną tak naprawdę sympatyczną postacią wydaje się Shimomura, acz za wcześnie jeszcze, aby z całą pewnością to stwierdzić.

Powiedziałabym, że grafika jest przeciętna, ale widziałam serię animowaną, więc powiem, że jest dobrze. Widać jednak, że rysownik skupia się przede wszystkim na czarnych sylwetkach ajinów oraz dramatycznych lub dynamicznych scenach, które mają więcej szczegółów niż pozostałe kadry. Cieniowanie jest dość toporne, bohaterowie zaś zasadniczo rysowani są poprawnie, poza małymi wpadkami jak krzywe oczy straszące zaraz po rozpoczęciu tomu.

Szalenie podobają mi się mangi wydane w formacie A5, znacznie większym niż standardowy – ach, jak przyjemnie trzyma się to w rękach. Nie tylko jednak kolekcjonerski fetyszyzm zyskuje dzięki takiemu formatowi – odpowiednio duże marginesy pozwalają wszystko spokojnie doczytać bez nadmiernego rozginania tomu (klejeniu ufać nie będę nigdy), jest też miejsce na numerację stron, która występuje wyjątkowo obficie, zresztą tak jak i w innych tytułach Studia JG wydanych w tymże formacie (np. w Emmie). Chęci brania tomu wciąż i wciąż do rąk sprzyja również ładnie wycieniowana obwoluta, na której widzimy ajina głównego bohatera, tytuł, który wyglądem został dostosowany do pozostawionego w oryginalnym kroju numeru tomu (co wygląda zdecydowanie lepiej niż toporna czcionka w wydaniu amerykańskim) oraz skromnie upchnięte nazwiska obu twórców. Na samej okładce zaś znajduje się nie tyle ilustracja, ile czarno­‑białe zdjęcie z wkomponowaną sylwetką ajina. W środku znajdziemy aż cztery kolorowe strony, w tym dwie będące już właściwym komiksem. Tłumaczenie jest płynne, a styl jednolity, nieznacznie się zmieniający w zależności od tego, kto mówi: ułożony główny bohater czy dwa zbiry. Korekcie umknęła tylko jedna literówka („zdać” zamiast „zadać” na s. 153) oraz najprawdopodobniej niewyczyszczony po jakichś poprawkach powtórzony wyraz („więc” na s. 219). Zastanawia mnie również zapis nazwiska Sato z przypisem wskazującym na istnienie przedłużonego „o” na końcu. Czy nie łatwiej byłoby przyjąć standardową transkrypcję „Satou”? Czcionka jest zróżnicowana i wygląda inaczej w przypadku wypowiedzi, inaczej przy tekstach oddających myśli bohaterów, a jeszcze inaczej, gdy słyszymy rozmowę telefoniczną. Jeśli chodzi o onomatopeje, to wszystkie są schludnie wyczyszczone i przetłumaczone.

Tomik praktycznie nie zawiera dodatków, na skrzydełku znajduje się spis treści, a jedyną ciekawostką jest notka od polskiej redakcji na samym końcu, zawierająca wyjaśnienie używanych w mandze terminów: „ajin” oraz „ahumanoid”. Tomik, jeśli chodzi o jakość, jest porządnie wydany i mogę z czystym sercem polecić jego zakup tym, którzy zastanawiali się, czy zaopatrzyć się w lubiany przez siebie tytuł lub oglądali serię i chcą przeczytać pierwowzór.

Melmothia, 28 kwietnia 2016
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Studio JG 5.2016
2 Tom 2 Studio JG 7.2016
3 Tom 3 Studio JG 9.2016
4 Tom 4 Studio JG 12.2016
5 Tom 5 Studio JG 2.2017
6 Tom 6 Studio JG 5.2017
7 Tom 7 Studio JG 9.2017