Z recenzentem zgadzam się w większości. Bohaterka mimo iż krucha i wątła pasowała do tej roli. Najbardziej jednak przeszkadza mi to, że wygląda tak młodo. W zestawieniu z narzeczonym ordynatorem sprawia wrażenie raczej jego córki. Mi osobiście jednak kreska odpowiada, nadaje nieco romantyczny charakter Morfinie. Klarowność obrazów sprzyja lekturze. Szkoda tylko, że jakby to ująć… Jedna mina powielana jest kilkakrotnie. Bardzo uproszczona mimika postaci :P.
Kłopotliwe było dla mnie zorientowanie się w akcji. Przy ukazujących się często retrospekcjach (są to wspomnienia głównej bohaterki, zwłaszcza te dotyczące spotkań z Hidem) bohaterka wyglądała dla mnie tak samo, może poza krótszymi nieco włosami. Hide wcale się nie zmienił ( kliknij: ukryte mimo 7 lat różnicy czasu). Pomijając wygląd, akcja przeskakuje jakby. Czuję że więcej muszę się domyślać niż widzę, a to trochę przeszkadza. Zakończenie było w porządku (spodziewałam się czegoś gorszego) ale nie do końca jestem pewna, czy rozumiem co się stało. Może lepiej było by przeczytać myśli Maki zamiast oglądać to w obrazkach (we wspomnieniu). Kilka szczegółów też jakby znikło za kadrem, a ja się irytuję, że nie mogę zajrzeć co się z nimi stało.
Jeśli chodzi o postaci, są ciekawe. Zgadzam się, że za mało czasu poświęcono innym bohaterom (a i tak jest ich niezbyt oszałamiająca ilość).
Wciągnęłam całość na raz i mam wrażenie że taka ta manga jest: na raz. Mimo że wydaje się przygnębiająca, pozostawiła (przynajmniej u mnie) przyjemne wrażenie, trochę refleksyjne, trochę sentymentalne. Wbrew pozorom nie taka znów emo. Może nawet bardziej pozytywna niż się wydaje.
Mnie się ta manga podobała, chociaż zakończenie mogłoby być lepsze… ale nie jest źle, ciekawa historia, momentami musiałam się zmuszać, zeby nie przeczytać całej na raz :P
wessane dziś w empiku
Bohaterka mimo iż krucha i wątła pasowała do tej roli. Najbardziej jednak przeszkadza mi to, że wygląda tak młodo. W zestawieniu z narzeczonym ordynatorem sprawia wrażenie raczej jego córki. Mi osobiście jednak kreska odpowiada, nadaje nieco romantyczny charakter Morfinie. Klarowność obrazów sprzyja lekturze. Szkoda tylko, że jakby to ująć… Jedna mina powielana jest kilkakrotnie. Bardzo uproszczona mimika postaci :P.
Kłopotliwe było dla mnie zorientowanie się w akcji. Przy ukazujących się często retrospekcjach (są to wspomnienia głównej bohaterki, zwłaszcza te dotyczące spotkań z Hidem) bohaterka wyglądała dla mnie tak samo, może poza krótszymi nieco włosami. Hide wcale się nie zmienił ( kliknij: ukryte mimo 7 lat różnicy czasu).
Pomijając wygląd, akcja przeskakuje jakby. Czuję że więcej muszę się domyślać niż widzę, a to trochę przeszkadza.
Zakończenie było w porządku (spodziewałam się czegoś gorszego) ale nie do końca jestem pewna, czy rozumiem co się stało. Może lepiej było by przeczytać myśli Maki zamiast oglądać to w obrazkach (we wspomnieniu). Kilka szczegółów też jakby znikło za kadrem, a ja się irytuję, że nie mogę zajrzeć co się z nimi stało.
Jeśli chodzi o postaci, są ciekawe. Zgadzam się, że za mało czasu poświęcono innym bohaterom (a i tak jest ich niezbyt oszałamiająca ilość).
Wciągnęłam całość na raz i mam wrażenie że taka ta manga jest: na raz. Mimo że wydaje się przygnębiająca, pozostawiła (przynajmniej u mnie) przyjemne wrażenie, trochę refleksyjne, trochę sentymentalne. Wbrew pozorom nie taka znów emo. Może nawet bardziej pozytywna niż się wydaje.
Warto zerknąć, choć rewelacji nie ma :)
Tokyo Hotel w wersji mangowej