Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 8/10 kreska: 8/10
fabuła: 8/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

brak

Wylosuj ponownieTop 10

Golden Kamui

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2014-
Liczba tomów: 11+
Tytuły alternatywne:
  • ゴールデンカムイ
  • Golden Kamuy
Widownia: Seinen; Postaci: Przestępcy; Rating: +18, Przemoc, Seks; Miejsce: Japonia; Czas: Przeszłość; Inne: Realizm

Złoto dla zuchwałych po japońsku. Wojsko, Ajnowie, przestępcy. Ekscentrycy i psychopaci, i niedźwiedzie. Dużo niedźwiedzi oraz innych hinna zwierzątek.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: tamakara

Recenzja / Opis

Recenzja powstała na podstawie jedenastu tomów.

Podczas gorączki złota na Hokkaido grupa Ajnów zgromadziła olbrzymią ilość owego cennego kruszcu, by stworzyć armię do walki z japońskimi najeźdźcami. Plan się jednak nie powiódł, bowiem jeden z konspiratorów zabił pozostałych i ukrył skarb w jedynie sobie znanym miejscu. Schwytany, został skazany na dożywocie i osadzony w więzieniu Abashi. Wtedy, bez szans na uwolnienie czy ucieczkę, postanowił przekazać pozostającym na wolności przyjaciołom informację o miejscu ukrycia złota. Napisanie listu nie wchodziło jednak w grę, ponieważ ryzyko przechwycenia pisma było zbyt wielkie. Więzień zakodował wiadomość w tatuażach, tatuaże umieścił zaś na ciałach swych współtowarzyszy niedoli. Więźniowie, czując, że ich życiu grozi niebezpieczeństwo, uciekli, a teraz pozostają na wolności i noszą na grzbietach mapę do skarbu.

Historię tę, opowiedzianą przez pijanego znajomka, usłyszał kombatant wojny rosyjsko­‑japońskiej, Saichi Sugimoto. Usłyszał ją podczas płukania piasku nad jedną z niegdyś złotodajnych rzek Hokkaido i z miejsca postanowił włożyć ją między bajki dla niegrzecznych dzieci. Wydarzenia następnego dnia każą mu jednak zweryfikować zajęte stanowisko. Po pierwsze, otrzeźwiały towarzysz, uznawszy, że powiedział za dużo, próbuje zabić bohatera. Po nieudanym zamachu ucieka w las i tam pada ofiarą niedźwiedzia. Sugimoto, odnalazłszy na pół pogrzebane zwłoki, odkrywa na ciele nieboszczyka symbole i linie wskazujące, że martwy mężczyzna musiał być jednym z owych zbiegłych więźniów. Sugimoto, desperacko potrzebujący pieniędzy, postanawia zabrać trupa ze sobą, natyka się jednak na innego niedźwiedzia. Od niechybnej śmierci ratuje go ajnoska dziewczynka, Asirpa, która, cóż za zbieg okoliczności, okazuje się córką jednego z mężczyzn zabitych przez mordercę z opowieści.

W ten sposób czytelnik zostaje wprowadzony w pozornie klasyczną opowieść drogi, pełną mniej lub bardziej widowiskowych zwrotów akcji i stanowiącą bogate źródło wiedzy na temat ajnoskiej kultury, flory i fauny Hokkaido, jak również historii, militariów oraz wielu innych, niespodziewanych dziedzin.

Szybko okazuje się, jak można się było spodziewać, że złota szukają też inni. W pierwszej kolejności wojsko, a dokładnie pewien oddział specjalny, którego dowódca, porucznik Tsurumi, z miejsca staje się głównym antagonistą serii. O innych zainteresowanych nie będę tu pisać, byłoby to bowiem poważnym spojlerem, zaznaczę jednak, że to nie byle jakie persony. Koniec końców historia szybko przeobraża się w wyścig pt.: kto uzbiera więcej skór? oraz próby oszukania i/lub wyeliminowania konkurencji. Na dodatek obiekt polowania, czyli liczni wytatuowani przestępcy, to tak barwna kolekcja zwyrodnialców, psychopatów i dziwadeł, że każdy z nich zasługiwałby na własny akapit, ale przecież nie o to chodzi, by psuć potencjalnemu czytelnikowi zabawę z poznawania ich wszystkich osobiście. Prawdę mówiąc, wyjątkowo mało tu tzw. „normalnych” bohaterów. Już sam Sugimoto, chociaż jest głównym bohaterem, z którym czytelnik w naturalny sposób czuje największą więź, przez swoją mityczną niemal nieśmiertelność, której dowodzą dziesiątki blizn, pozbawiony jest odrobiny człowieczeństwa. Z drugiej strony wydaje się ostoją normalności i zdrowego rozsądku w zestawieniu z dziwactwami swojej młodej towarzyszki. Wyobraźmy sobie urocze, słodkie i szczebiotliwe moé dziewczątko o błyszczących oczach. Gotowe? Asirpa jest dokładnym przeciwieństwem tego obrazka. To pozbawione wdzięku dziecko, w typie starej malutkiej, jednocześnie często po dziecięcemu nieznośne i wredne. A jakie potrafi robić miny! Najbliższym porównaniem wydaje mi się postać Kagury z Gintamy. Być może jest to skojarzenie zamierzone, bo obie bohaterki mają nawet podobne zwierzątka. Swoją drogą, jeśli w animowanej adaptacji Asirpa nie przemówi głosem Rie Kugumiyi, poczuję się co najmniej rozczarowana.

Opis pozostałych bohaterów, licznie przewijających się przez strony komiksu, stanowić będzie psucie zabawy (tudzież grozy) związanej z poznawaniem ich osobiście. Powiem jedynie, że pośród tej licznej ferajny do moich ulubieńców należy niejaki Ogata, strzelec wyborowy, Inkarmat, wróżka przewidująca przyszłość za pomocą lisiej czaszki, a także, co wymaga podwójnego podkreślenia, większość niedźwiedzi. Niedźwiedzie są bardzo ważne w tej opowieści – są przerażające, mordercze, czasami stanowią element komediowy, czasami to postaci tragiczne. Nabawiłam się poważnej ursusofobii, a jednocześnie nie mogłam przestać się śmiać.

Przed rozpoczęciem lektury, warto uświadomić sobie kilka faktów: autor, Satoru Oda, nie oszczędza swoich czytelników. Widowiskowa i bardzo szczegółowo przedstawiana przemoc, na którą składa się wypływające wnętrzności, rozczłonkowywanie i przeróżne niesamowicie pomysłowe sposoby zadawania śmierci? Zjadanie różnych, czasem niespodziewanych części rozmaitych zwierzątek? Fekalia? Kreacje z ludzkiej skóry i nie tylko? Czynna zoofilia? Jest tu wszystko i jeszcze więcej. Na dodatek Oda najwyraźniej świetnie się przy tym wszystkim bawił, ponieważ z uśmiechem na ustach przekracza granice dobrego smaku i wybiega na dzikie pola groteski. Zupełnie nie troszczy się o to, czy jego czytelnikom zbierze się podczas lektury na wymioty, podejrzewam wręcz, że na to liczy. Owa groteska i najczarniejszy humor stanowią jeden z elementów wyróżniających Golden Kamui spośród innych znanych mi przygodówek. Każdy wrażliwy czytelnik o delikatnych zmysłach powinien też wiedzieć, że pan autor z lubością epatuje męską nagością oraz nie stroni od serwowania motywów homoseksualnych. I nie, nie mam tu na myśli gładkich młodzieńców posyłających sobie nawzajem długie spojrzenia. Bohaterowie Satoru Ody to umięśnieni mężczyźni o niepięknych twarzach i owłosionych ciałach, a przewijające się przez strony mangi sceny, mające oczywiście charakter humorystyczny, utrzymane są w duchu bara. Jeśli ktoś mi nie wierzy albo uzna, że sobie wmawiam, polecam rzut oka na rozdziały dotyczące gotowania zupki z wydry morskiej i samodzielny osąd prezentowanych obrazów. Dużo wcześniej pojawia się gościnnie całkowicie oficjalna para gejów, o takich drobiazgach jak mężczyzna w sukience nie wspominając. Jak powszechnie wiadomo, niektórzy nawet okiem nie mrugną na najgorszą makabrę, ale motywów gejowskich w fabule nie strawią. Dlatego czujcie się ostrzeżeni!

Warte pochwały są wybór czasu i miejsca akcji oraz widoczna na każdym kroku olbrzymia praca badawcza, jaka stoi za opowiedzianą historią. Szczególne wrażenie zrobił na mnie pietyzm prezentacji kultury ajnoskiej, łącznie z pełnoprawnym użyciem ich języka w dialogach. Temat trudny i kontrowersyjny, zważywszy na fakt, że Japończycy przez stulecia bardzo pracowicie pozbawiali Ajnów tożsamości, a często również życia. Czy chodziło o oryginalność, czy o pewną kontrowersję? Nie mam pojęcia, ale mangaka naprawdę przyłożył się do wykonanej pracy i za to należy mu się mój szacunek. Z tego też powodu naprawdę szczerze tę mangę polecam, chociaż trzeba przy okazji mieć mocny żołądek. Warto też zwrócić uwagę na wielopłaszczyznowość fabuły. Nie śledzimy wyłącznie poczynań głównych bohaterów i ich perspektywa nie jest jedyną, jaką poznajemy. Przez wiele rozdziałów przychodzi nam towarzyszyć rozmaitym antagonistom, przez co możemy się do nich w pewien dziwny i irracjonalny zupełnie sposób przywiązać. W pewnym momencie można wręcz dojść do wniosku, że właściwy cel bohaterów ginie w plątaninie wątków pobocznych. Nagle dociera do nas, że nie czytamy już o poszukiwaniu złota, ale śledzimy działania jakiegoś wypychacza zwierząt, który wyskoczył, zdaje się, spod ziemi i nagle jest pierwszoplanową postacią. Podejrzewam, że to może spowodować utratę zainteresowania historią w trakcie jej trwania. Czy będzie to błąd? Trudno mi decydować za każdego z Was, sama kilkakrotnie musiałam robić sobie dłuższe przerwy, ale zawsze wracałam, ciekawa dalszych wydarzeń. Ciekawość ta trwa cały czas, ponieważ na razie nie widać, żebyśmy zmierzali do jakichkolwiek konkluzji.

Kreski nie mogę ocenić w sposób jednoznaczny. Jest coś w sposobie, w jaki Oda rysuje ludzi. Zasadniczo wszystko przedstawia się poprawnie pod względem anatomii i proporcji, a kiedy patrzę na poszczególne kadry, nie mogę przyczepić się do niczego, coś jednak mi w nich nie pasuje. Jakby zdecydowano się na połączenie stylu rozumianego powszechnie jako „mangowy” z realistyczną kreską. Trzeba jednak przyznać, że każda postać, nawet epizodyczna, ma bardzo indywidualne cechy fizjonomii, starzy ludzie wyglądają jak starzy ludzie a dzieci jak dzieci, chociaż te ostatnie potrafią być nieco przerażające. Stwierdzam również ustawiczną poprawę warsztatu autora i konsekwencję w wyrabianiu stylu. W przypadku wszystkiego innego niż ludzie poprawy nie dostrzegam, ponieważ od początku wygląda to fenomenalnie. Rośliny, zwierzęta, ubrania, broń, narzędzia, pojazdy itd. Nieraz przerywałam lekturę, by popatrzeć na poszczególne kadry. Czasem z zachwytem, czasem ze zgrozą, czasem z odruchem wymiotnym, niezmiennie jednak pełna podziwu dla talentu mangaki.

Myślę, że to bardzo dobra manga, wciągająca, ale jednocześnie nieco męcząca. Polecanie jej komukolwiek będzie jednak polecaniem bary, zoofilii i skórowania ludzi, a tego przecież nie mogę z czystym sumieniem uczynić. Sięgniecie po to na własną odpowiedzialność.

tamakara, 3 listopada 2017

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shueisha
Autor: Satoru Noda