Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 3/10 kreska: 8/10
fabuła: 4/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 8
Średnia: 6,5
σ=3,08

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

+18

Void (Ranmaru Zariya)

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2015-2016
Liczba tomów: 1
Wydanie polskie: 2018
Liczba tomów: 1
Tytuły alternatywne:
  • VOID-ヴォイド-
Widownia: Josei; Postaci: Androidy/cyborgi; Rating: +18, Nagość, Przemoc, Seks; Miejsce: Japonia; Inne: Shounen-ai/yaoi

Czy androidy śnią o elektrycznych owcach? A co z ich snami erotycznymi? Na te oraz inne pytania nie odpowiada manga Void.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

O motywie sztucznego człowieka w kulturze niejedną książkę napisano. Począwszy od alchemicznych rozważań o homunkulusach, przez praskie legendy o golemie, motyw ten rozwijał się i zaowocował tak kluczowymi dla kultury książkami jak Frankenstein czy Pinokio, a w ostatnich dziesięcioleciach znalazł nową żywotną niszę w postaci historii o androidach i sztucznej inteligencji. Największe tuzy science fiction, takie jak klasycy Isaac Asimov i Philip Dick, czy też gwiazda ostatniego dziesięciolecia Ted Chiang, interesowały się tym tematem, który poza sferą literacką zaznaczył swoją obecność w kinematografii takimi filmami, jak Łowca androidów Ridleya Scotta oraz jego niedawna świetna kontynuacja Denisa Villeneuve’a, A.I. Sztuczna inteligencja Spielberga czy też ceniona przez krytyków Ona Spike’a Jonze’a. Jak manga Void odnosi się do tej rozbudowanej tradycji?

Nijak się nie odnosi – to porno, ktoś mi zaraz odpowie, i będzie w tym dużo racji. Jak co dokładnie jest racja wyjaśnił nam jednak Piłsudski i zaiste, mam w tym przypadku swoją. Nie będę się sprzeczał – wzmiankowany przez ojca narodu organ, ukazany tutaj wielokrotnie w pełni wdzięku i detalu, był zapewne wyżej na liście priorytetów autorki niż przedstawienie komentarza dotyczącego sensu człowieczeństwa. To bardziej historia z rodzaju, w którym fabuła jest tak pisana, aby uzasadniać przebieg scen seksu, niż odwrotnie. Mimo tego, to właśnie historia o sztucznym człowieku – tutaj konstrukcji biologicznej, lecz wyhodowanym w kontrolowany sposób „humanoidzie” – została dobrana jako obudowa takich, a nie innych scen seksualnej dominacji, i tym wyborem Ranmaru Zariya taki komentarz przedstawiła, czy tego chciała, czy nie. Rozsądnie domniemywam, że owe dygresje nie są wysoko na liście kryteriów jakościowej lektury u większości odbiorców tejże mangi, tutaj zdaje się wybór form seksualnego wyuzdania oraz ich graficzna reprezentacja mają większe znaczenie; jednak – mój tekst, moje reguły, a i czytelnicy nie powinni być przesadnie stratni, bo jedno z drugim elegancko się łączy.

Akcja zaczyna się, gdy protagonista o imieniu Maki otrzymuje od znajomego, będącego dyrektorem „Biura do spraw ochrony humanoidów”, humanoida Arakiego, stworzonego na podobieństwo utraconego przed laty (w początkowo niejasnych okolicznościach) kochanka Makiego, Rena. Arakiemu wgrano też część zeskanowanych lata wcześniej wspomnień Rena, czyniąc z niego praktycznie jego sobowtór. Humanoidy tworzone są jako zabawki, pada sugestia, że najczęściej seksualne. Araki jest właśnie takim przypadkiem, przebieg scen seksu sugeruje, że poprawiono mu w tym celu to i owo, oprócz tego uległ też tak zwanemu „wpojeniu”, które czyni go niewolniczo zależnym od wybranej osoby. Rzecz jasna, padło na Makiego i w równie oczywisty sposób jest to tragicznie zły pomysł. Jeśli pracownikom owego „Biura do spraw ochrony humanoidów” istotnie zależy na ochronie humanoidów w domyślnym znaczeniu tego słowa, Maki powinien być ostatnią osobą, do której trafi akurat ten egzemplarz, a kiedy później poznajemy szczegóły wcześniejszego związku łączącego Makiego i Rena, to przypuszczenie jedynie się potwierdza. Kolega Makiego przy wręczaniu Arakiego stwierdza, że to urodzinowy prezent. Makiego przez moment mierzi bycie manipulowanym w ten sposób, ale po (wybitnie) krótkich oporach zaczyna wyżywać się na Arakim za niewyszczególnione zajścia z Renem sprzed lat i bierze go, jak chce i kiedy chce. Dwie wyuzdane sceny seksualnej dominacji później nabiera wątpliwości, na co jego kolega dyrektor stwierdza, że może go oddać, a wtedy on „skąpie Arakiego w morzu miłości”.

Co za dupki, chciałoby się rzec, ale spróbujmy osadzić działania i przekonania tych ludzi w racjonalnym kontekście. Araki… nie wydaje się tym wszystkim ani trochę przejęty? Bycie seksualną zabawką to w zasadzie jego raison d’être. Lubi też gotować i dbać o kwiaty, ale po pierwsze, wpisuje się tym w nie tak odległą rolę służącego, a po drugie, jest to ukazane w tak nijaki sposób, że zdaje się on tym zapełniać swój czas pomiędzy naprawdę ważnym robieniem maślanych oczu do Makiego i byciem przez niego branym od tyłu, przodu i jak się tylko w ogóle da. Można by stwierdzić, że tak nie powinno wyglądać godne ludzkie życie, ale nie o ludzkim życiu tutaj mowa! Czy on w ogóle jest biologicznie zdolny do czegoś innego? Trudno wymagać od psa, aby czytał Szekspira… Sądząc po działaniach, Biuro do spraw ochrony humanoidów i jego dyrektor wyraźnie stoją na stanowisku, że nie należy wymagać, a dla humanoidów używanie ich w przewidziany dla nich sposób jest najlepszym, co może je spotkać, byleby odbywało się to legalnie i właściciel o nie dbał.

W pełni zgadzam się z takim postawieniem sprawy. Co prawda świat przedstawiony poza Arakim składa się z efemerycznej, acz swojskiej willi w angielskim stylu i przystojnych, współcześnie ubranych elegantów, ale można kupić, że mimo przyziemnych pozorów moralność w tej rzeczywistości działa w sposób, z którym trzeba się oswoić, i działa, wydaje się, z powodzeniem. Nie miałbym z tym problemu, gdyby było to przedstawione konsekwentnie. Nie zdziwi nikogo, że Makiemu w końcu stopnieje serce, „wpojenie” Arakiego zostanie usunięte, a bohaterów połączy Prawdziwa Miłość™. Jeśli czegoś można być ciekawym, to szczegółów zaszłości między Makim a Renem, tego więc nie zdradzę. Ten przewidywalny obrót spraw jest kompletnie niewiarygodny, i nie może być wiarygodny z fundamentalnych przyczyn. Maki ma niby to wielkie poczucie winy z powodu złego traktowania Arakiego, ale nie sposób się tego wcześniej dopatrzyć. Nie sposób, bo to pornografia, więc sceny seksu muszą być przyjemne. Oglądanie, jak jedna osoba poważnie krzywdzi drugą, nie jest miłe dla większości potencjalnych odbiorców, „krzywda” musi więc być (i jest) ukazywana z dużym przymrużeniem oka. W ten sposób cały wątek odkupienia traci podstawy, a że objętościowo zajmuje on dużą część mangi, szybko robi się nudny jak flaki z olejem.

Na początku tomiku mamy „zły seks”, w środku wyrzuty sumienia, wspominki o związku Rena i Makiego (bez seksu niestety), a na końcu „dobry seks”. „Dobry” seks od „złego” różni się głównie większą ilością romantycznych komentarzy w trakcie. Mało to przekonujące. Mamy kupić, że Araki stał się pełnowartościową ludzką istotą, a Maki przeżył przemianę duchową. I jedno, i drugie nie ma podstaw w tym, co ukazano, bo i jak by mogło mieć – widać czarno na białym, że autorkę kręcił motyw seksualnego niewolnika, tylko nie mogła lub nie chciała wyrwać się z gatunkowych schematów i konsekwentnie go zrealizować. Gdyby się na to zdecydowała, być może scen łóżkowych byłoby więcej niż trzy, i może byłyby bardziej soczyste. Co do warsztatu rysowniczego nie mam uwag, Ranmaru Zariya wiedziała, na które kadry poświęcić najwięcej trudu, ale przebieg aktów oryginalnością nie poraża, a nastrój seksualnej dominacji jest skutecznie psuty przez hamletyzowanie Makiego zaraz przed i zaraz po. Nie pomaga też, że Araki poza łóżkiem zachowuje się bardziej jak usłużne dziecko niż sub. Niby to Maki sprawia mu ogromne rozkosze i zrobi wszystko, aby go zaspokoić, ale mimo to o seksie nie wspomina wcale, więcej niż o jego przemyśleniach na ten temat dowiadujemy się o stanie ogrodu wokół willi. Motyw niewinnej dzieciny wciąganej w świat zbereźności też może być kręcący, ale tutaj jest to zbyt niespójne. Za dużo fetyszy naraz, ani jeden nie zostaje przedstawiony dobrze – to mam na myśli.

Dochodzimy w ten sposób do budującego wniosku, że nie da się na rympał opowiedzieć historii wykorzystującej motyw natury i granic człowieczeństwa; nawet traktując je tylko jako anturaż do porno, jeśli nie poświęci się chwili na refleksję, co i jak chce się przekazać. Można ukazać ograną, ale wiecznie aktualną opowieść o odkrywaniu człowieka w innym i o początkach partnerskiego związku. Można też przedstawić historię o odkrywaniu, jak dobrze bawić się swoim zwierzątkiem domowym, pełniącym też funkcję erotycznego gadżetu. Dwóch naraz się nie da. Jeśli wnioskować po tym, które fragmenty czytało się milej, serce autorki było raczej bliżej tej drugiej opcji, ale tak naprawdę mniejsza z tym, która byłaby lepsza, ważniejsze, żeby Ranmaru Zariya się zdecydowała.

Tablis, 6 stycznia 2019

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Libre Shuppan
Wydawca polski: Waneko
Autor: Ranmaru Zariya
Tłumacz: Karolina Dwornik

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 11.2018