Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Vigilante: My Hero Academia Illegals

Tom 1
Wydawca: Waneko (www)
Rok wydania: 2019
ISBN: 978-83-8096-675-8
Liczba stron: 208
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Akcja Vigilante: My Hero Academia Illegals rozgrywa się przed wydarzeniami, które śledzimy w My Hero Academia. Świat przedstawiony jest trochę mniej przyjemny, trochę bardziej brutalny niż w głównej serii, jednak założenie pozostaje podobne. Wiemy, że aby w tym świecie zostać bohaterem, należy się dostać do szkoły i zdać egzamin oraz uzyskać licencję. Ale co z tymi, którzy nie są wybrańcami, mają jakieś moce, ale z różnych powodów tej licencji bohaterskiej nie uzyskali, albo nawet nie dostali się do szkoły? Część żyje sobie, starając się z tych mocy nie korzystać, bo nie wolno, część schodzi na złą drogę, a część… służy społeczeństwu i sprząta śmieci, omijając kanały oficjalne.

Nasz bohater, Koichi Haimawari, przeciętny, nierzucający się w oczy osobnik, ma taki mało przydatny dar: Ślizg. Umie się ślizgać po ziemi, tyle że z szybkością jadącego roweru i na trzech kończynach – znaczy, nisko musi. Nie budzi to zachwytu ani w przechodniach, ani w policji, ani w chuliganach, więc Koichi jest z tego mniej niż zadowolony, ale cóż, taki świat. Nie wszyscy są jak All Might, nie? W ramach rekompensaty i poprawienia sobie humoru bohater wieczorami zakłada kostiumik, wymyka się na miasto i pomaga ludziom: przeprowadza staruszki, zwraca zgubione portfele, wskazuje drogę i zbiera śmieci. Właśnie w trakcie jednej z takich nocnych eskapad poznaje osobiście inną nie­‑bohaterkę, Pop Step, i wspólnie przypadkiem pakują się w grube kłopoty. Gdy oboje już żegnają się z życiem, bo zwykła bójka w ciemnej uliczce nie jest czymś, co zwróci uwagę Bohatera, z nieba spada im na głowy, i to dosłownie, Przeznaczenie w postaci niejakiego Knuckle Dustera, Sprzątacza o Żelaznych Pięściach. Który pierze bandziorów ręcznie, potrzebuje pomocnika i wyznaje zasadę „liczy się działanie, a nie papierek”. Aha, i nie ma licencji.

Koichi jest mniej zachwycony, gdy nowo poznany jegomość pakuje mu się na chatę, konfiskuje piwo (rozczulił mnie przypis tłumacza o wymaganym wieku do picia alkoholu w Japonii) i zdradza, że szuka narkotyku, który zmienia zwykłych ludzi w złoczyńców. Niestety, okazuje się szybko, że Knuckle Duster jest w gorącej wodzie kąpany i bierze się do sprawy siłowo, tym samym pakując całą trójkę (Pop Step też się do nich przyłączyła) w tarapaty. Bo nawet w swoim dniu wolnym Prawdziwy Bohater pilnuje prawa, a jakieś typki napastujące przypadkowego biznesmena budzą podejrzenie. Na nieszczęście, a może i szczęście dla Koichiego, pojawiają się prawdziwi złoczyńcy, środek ciężkości i zainteresowania przenosi się na nich i wszystko kończy się wielką rozróbą. A nasz bohater, bardziej chcąc niż nie chcąc, zaczyna spoglądać na koncept samozwańczych bohaterów bardziej przychylnym okiem.

Cóż, nie dziwię się powodowi, dla którego powstał ten tytuł. Założenie, że osiemdziesiąt procent populacji ma jakieś moce, ale nie wolno im z nich korzystać, chyba że mają licencję, która przypada niewielkiemu odsetkowi, od początku wzbudzało emocje czytelników mangi i widzów anime. Kwestią czasu było stworzenie historii, która będzie pokazywała tę mniej legalną stronę posiadania Quirków. Jak to się uda twórcom, się okaże, na razie pierwszy tom skupia się na przedstawianiu bohaterów oraz przypomnieniu praw świata, a także kładzie podwaliny pod grubszą intrygę związaną z tajemniczym narkotykiem, a raczej celem jego rozprowadzania. W tle pojawiają się camea postaci z głównej serii, które, jak mniemam, będą się przewijały często, a czasem wchodziły w drogę bohaterom i niestety dla nich uprzykrzały im życie, gdyż jak mówi komendant, tak po prawdzie są wyjęci spod prawa.

Manga wydana jest w formacie standardowym, z kolorową obwolutą, na której znajdziemy głównych bohaterów, czyli Koichiego, Knuckle Dustera i z tyłu Pop Step. Natomiast ilustracje na samej okładce są częściowo przeniesione z niej – podoba mi się zwłaszcza negatyw Prawdziwych Bohaterów. W samym komiksie druk i rysunek jest wyraźny, niestety, gdzieniegdzie można się natknąć na zbytnio poprzycinane dymki, brakuje także numeracji stron – naprawdę dałoby się ją zmieścić na wewnętrznym marginesie. Rysunki Bettena Courta są wyraźne, czyste, gdzie trzeba dynamiczne, postacie dają się odróżnić, nawet jeśli są w formie uproszczonej, a kadry pozostają wypełnione, bez pustych miejsc odwracających uwagę od treści. Tłumaczenie jest dobre, dosyć swobodnie operuje językiem potocznym, dostosowanym do sytuacji, choć miejscami sprzeczki bohaterów wydawały się lekko sztuczne – ale to raczej kwestia scenarzysty, a nie tłumacza.

Tom pierwszy zawiera pięć rozdziałów, rozpoczynających się ilustracją umieszczoną bądź to na początku, bądź kilka stron dalej, z powtórzonym tytułem. Na końcu czterech znajdziemy kartę zawierającą „The Szkic” oraz The Kulisy”, czyli, jak się łatwo można domyślić, wstępną koncepcja bohaterów występujących w tomiku, a także wytłumaczenie Hideyuki Furuhashiego, skąd w ogóle wziął mu się na daną postać pomysł i jakie ma cechy, oraz Bettena Courta, skąd wziął pomysł na wygląd bohaterów. Aha, oczywiście są też bardzo podstawowe informacje typu imię, nazwisko, dar itp. Na samym końcu znajduje się posłowie, w którym obaj twórcy tłumaczą, w jaki sposób pracują, karta z wiadomością od Kouheia Horikoshiego oraz reklama mang i sklepu Waneko.

IKa, 26 lipca 2019
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 6.2019