Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Tokki - sklep internetowy

Mroczny grabarz Riddle

Tom 1
Wydawca: Studio JG (www)
Rok wydania: 2017
ISBN: 978-83-80012-59-2
Liczba stron: 212
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Pamiętacie anime Oushitsu Kyoushi Haine, które nie tak dawno gościło na ekranach telewizorów? Serial powstał na podstawie mangi Higasy Akai i akurat się zdarzyło, że Studio JG zapowiedziało wydanie jej innego komiksu – Sougiya Riddle, a ponieważ zarówno powyższa seria, jak i jej pierwowzór przypadły mi do gustu, postanowiłam zapoznać się z przygodami tytułowego grabarza.

Akcja zaczyna się od przedstawienia czytelnikom niejakiego Hayato Sakury, obdarzonego mocą widzenia duchów, które lubią uprzykrzać chłopakowi życie. A jest ono, mimo nieprzerwanych wizyt nieboszczyków, całkiem spokojne i względnie normalne. Do czasu oczywiście, bo w dniu siedemnastych urodzin Hayato spotyka tajemniczego jegomościa, który przedstawia się jako Riddle i twierdzi, że zajmuje się odsyłaniem w zaświaty pozostałych na ziemi dusz. Proponuje również nastolatkowi pracę asystenta. Ten jednak po chwili namysłu stwierdza, że to zdecydowanie nie dla niego, ale los bywa złośliwy i niespodziewane kłopoty sprawiają, że pozbawiony połowy duszy Hayato jest zmuszony zawrzeć kontrakt z Riddle’em i pomagać mu w odprawianiu zmarłych na drugą stronę.

Trudno mi jednoznacznie ocenić ten tomik, bo choć całość jest dynamiczna, lektura zaczyna się robić interesująca dopiero pod sam koniec, kiedy pojawiają się pierwsze konkrety fabularne. Przedstawiony na początku motyw pojawiał się już wiele razy, a i kontrast pogrzebowej tematyki i nie zawsze udanych scen komediowych nie wszystkim się spodoba. Miałam wrażenie, że niektóre elementy humorystyczne były nieco wymuszone, a schemat poszczególnych przypadkowych dusz był niezbyt zajmujący. Również sam początek wątku z „egzaminem” bohatera trochę mnie zirytował, ponieważ postawienie Hayato w niekomfortowej i niesprawiedliwej sytuacji miało być śmieszne, ale nie było. Na szczęście sam zainteresowany dał jasno do zrozumienia, co o tym myśli, i wszystko jakoś rozeszło się po kościach. Potem zaś pojawiło się coś na kształt motywu przewodniego i zrobiło się nawet ciekawie. Mamy bowiem nieco niepokojące przywiązanie Riddle’a do Hayato oraz sugestię, że chłopak posiada niezwykłe moce, które interesują tajemniczego antagonistę.

Całkiem nieźle zapowiadają się bohaterowie. Znaczy wróć… Na razie fajnie zapowiada się główny bohater, bo tytułowy to na tym etapie jedna wielka enigma, a jego zachowanie bywa momentami dziwne i nieco irytujące, a ponieważ nie wiemy jeszcze, jakie kierują nim motywy, z oceną na razie się wstrzymam. Sympatyczne wrażenie sprawia natomiast Hayato, który jest głośnym, wyszczekanym i hiperaktywnym nastolatkiem. Choć do geniuszów nie należy, nie daje sobą pomiatać i, co najważniejsze, myśli i potrafi improwizować w trudnych sytuacjach, co sprawia, że nie jest typowym bezbronnym i niepotrzebnym balastem dla silniejszych towarzyszy. No właśnie, skoro o towarzyszach mowa… Mroczny grabarz Riddle ponoć nie jest mangą shounen­‑ai, ale relacje bohaterów, a zwłaszcza zachowanie Riddle’a, są bardzo sugestywne, a i Hayato nieraz się rumieni (mimo narzekania, że lecą na niego tylko nieżywe laski), więc jeśli nie odpowiada Wam tego typu fanserwis, to czujcie się ostrzeżeni. Czas pokaże, czy te wszystkie płomienne zapewnienia mają jakieś znaczenie fabularne.

Czy ciąg dalszy utrzyma tendencję zwyżkową, okaże się w następnym tomie. Na początek przydałyby się jakieś wyjaśnienia na temat pracy grabarzy, bo na razie nie wiemy o nich prawie nic. Była mowa o jakichś ogniach piekielnych, a biorąc pod uwagę barwną, choć lekko kiczowatą oprawę „pogrzebów” (bukiety kwiatów, krzyże i wnętrza à la kościół), można podejrzewać, że całość działa na zasadzie pseudochrześcijańskiej, ale jasne odpowiedzi zawsze mile widziane.

Pisałam, że nie wszystkie żarty są śmieszne, ale muszę przyznać, że dzięki udanemu tłumaczeniu całość czyta się niezwykle szybko. Sporo wysłużonych gagów i dialogów bardzo zyskuje na żywym i naturalnym języku, przynajmniej w przypadku Hayato, bo z resztą obsady bywa różnie. Ostatecznie jednak nie są oni ludźmi, więc natchnienie i pompatyczność nie muszą być im obce. W żadnym momencie nie zgrzytałam zębami z powodu sztuczności dialogów, więc co tu dużo pisać: tłumaczka spisała się świetnie. Korektę też należy pochwalić, bo nie wypatrzyłam żadnych poważniejszych błędów, z wyjątkiem dwóch: na stronie 119 brakuje spacji między wyrazami w jednym dymku, a jeden z bohaterów zostaje przedstawiony jako Brad, a potem przemianowany na „Bradz” – może to celowe, ale jeśli nie, to mamy jedną jedyną przeoczoną literówkę.

Ilustracja na obwolucie jest ładna, ale no właśnie, nie wszystkim przypadnie do gustu ze względu na pozę postaci, tym bardziej że Hayato nie do końca wygląda na swoje siedemnaście lat… Ale powiedzmy, iż to kwestia gustu. Sama kompozycja jest miła dla oka, choć w oddaleniu złotawy tytuł jest średnio wyraźny, a całość w dużej części polakierowana, więc łatwiej o odciski palców. Na okładce znajdziemy czarno­‑biały obrazek z tytułowym bohaterem oraz dwa czteropanelowe dodatki komediowe. W środku czekają na nas cztery kolorowe strony (tytułowa, spis treści oraz ilustracja zajmująca środek). Na samym końcu zaś są krótkie posłowie autorki, zapowiedź kolejnego tomu i stopka redakcyjna. Reklam brak.

Numeracja występuje stadnie i sporadycznie, ale do rekordu wydawnictwa jeszcze naprawdę daleko, więc nawet nie pogubimy się w lekturze. Papier jest śnieżnobiały, a druk odpowiednio nasycony. Zadbano o wszystkie drobiazgi w tle, a nawet jeśli gdzieś zdarzyły się ucięte kadry, to prawie wszystkie kwestie w dymkach są odpowiednio wyśrodkowane. Niestety dał mi się we znaki okazjonalny brak wewnętrznych marginesów, bo akurat egzemplarz, który mi się trafił, ma bardzo sztywne klejenie i musiałam na siłę rozginać tomik, żeby doczytać dialogi, a to mogło się skończyć nieciekawie.

Mroczny grabarz Riddle to pierwsza dłuższa manga Higasy Akai i to widać, aczkolwiek te pierwsze śliwki wcale nie są takie robaczywe, a i późniejszy Oushitsu Kyoushi Haine jest pozycją bardzo udaną, więc z niecierpliwością czekam na tom drugi i liczę na stopniowe szlifowanie warsztatu mangaczki.

Enevi, 16 grudnia 2017
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Studio JG 12.2017
2 Tom 2 Studio JG 2.2018
3 Tom 3 Studio JG 4.2018
4 Tom 4 Studio JG 6.2018
5 Tom 5 Studio JG 8.2018

Zapowiedzi

Tom Tytuł Wydawca Rok
8 Tom 8 Studio JG 11.2018