Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Enevi

  • Avatar
    Enevi 12.04.2017 22:19
    Re: Kupno
    Komentarz do recenzji "He's Dedicated to Roses"
    Oooom, jeśli znasz koreański… to np. tutaj, ale wygląda na to, że nie wszystkie tomy są dostępne.
  • Avatar
    Enevi 22.02.2017 20:44
    Re: Po szóstym tomiku...
    Komentarz do recenzji "JoJo no Kimyou na Bouken"
    Grisznak napisał(a):
    No i nie wiedziałem, że Jojo to także trap manga…


    Och, to jeszcze nic… Jeśli wierzyć anime to bohater niedługo się zaręczy. Podwójnie! Znaczy… nie do końca z własnej woli… xD
  • Avatar
    Enevi 15.01.2017 01:11
    Komentarz do recenzji "No.6"
    Fakt, różny zapis „morza” to była niekonsekwencja lub przeoczenie, ale sam list naszpikowany najróżniejszymi błędami również w wersji oryginalnej, więc mam pewność, że literówki w polskim wydaniu również były celowe.
  • Avatar
    Enevi 15.01.2017 00:34
    Komentarz do recenzji "No.6"
    Akurat podany przez Ciebie przykład „morza” jest błędem celowym, który miał pokazać, że Psiara nie potrafi poprawnie pisać ;)
  • Avatar
    Enevi 2.09.2016 17:20
    Re: Wątpliwości
    Komentarz do recenzji "Pitu pitu"
    Błędu na Tanuki nie ma, informacje też są po części wiarygodne, bo pierwsze wydanie (które bierzemy pod uwagę przy wpisywaniu ilości tomów) miało trzy tomy, ale już drugie (kieszonkowe) dwa. To tak, żeby rozwiać wątpliwości ;)
  • Avatar
    Enevi 3.08.2016 21:55
    Komentarz do recenzji "QQ Sweeper"
    Fabuła zaczyna nabierać rumieńców i robi się poważniej, ale romans dalej się wlecze… Acz najnowszy rozdział sugeruje grubszą akcję i możliwy przełom. Zobaczymy, zobaczymy.
  • Avatar
    Enevi 3.08.2016 21:07
    Komentarz do recenzji "QQ Sweeper"
    MangaAnimeNatalia napisał(a):
    A jeszcze to że jest zamknięta w 3 tomach


    Ahahahaha, fajnie by było, ale to dopiero część pierwsza, a druga – Queen's Quality – ma już dwa tomy ;)
  • Avatar
    Enevi 19.07.2016 14:04
    Komentarz do recenzji "ReLIFE"
    Owszem, nawet news na temat był ;)
  • Avatar
    M
    Enevi 9.06.2016 15:54
    Ciastka by Yoneda
    Komentarz do recenzji "Kochać mimo wszystko"
    „Tym razem bez żadnych traum i szczególnie tragicznych czy zaskakujących wydarzeń” – to jedno zdanie zawarte w posłowiu właściwie może posłużyć za streszczenie całości. Fan(k)om Labiryntu… ramy opowieści powinny być znane, a że klimat jest znacznie lżejszy, to bez wątpienia znajdzie się sporo chętnych do przeczytania tego komiksu. Bo to w końcu Kou Yoneda… Może niekoniecznie w szczytowej formie, ale też nie na „odwal się”, bo rzecz jest przesympatyczna, a panowie znacznie bardziej pozbierani niż para z poprzedniej historii (znaczy tak właściwie to jedna jej część). Nie no, zdarzają się im „,momenty”, ale to wszystko jest takie puchate i urocze, że aż trudno się odkleić, a jednocześnie nie traci na wiarygodności i naturalności. Takie to fajne i (nie)zwyczajne. A, no i autorka to jednak mistrzyni krótkich form – ten jednostronicowy dodatek jest po prostu cudny.
  • Avatar
    Enevi 19.12.2015 21:57
    Re: TAGI!!
    Komentarz do recenzji "No.6"
    Fakt, w kategorii „widownia” powinno być co innego: mianowicie shoujo, bo tak zaklasyfikowane jest czasopismo, w którym publikowano rozdziały mangi. Poza tym, pomijając najbardziej utarte schematy powiązane z konkretną grupą docelową, granica między takowymi jest dość płynna i czasem bardzo trudno jednoznacznie stwierdzić, że dany tytuł może należeć tylko do tej lub tamtej kategorii (sama piszesz, że bohaterkami „najczęściej” są kobiety, a „najczęściej” nie znaczy „zawsze” ;)). Swoją szosą, większość mang yaoi lub shounen ai należy do kategorii josei (idąc za schematami: tytuły przeznaczone dla homoseksualistów lądują zwykle w podkategorii bara. Dlatego radziłabym podchodzić do tej kwestii nieco bardziej elastycznie :D
  • Avatar
    Enevi 1.04.2015 19:05
    Komentarz do recenzji "Sekaiichi Hatsukoi: Przypadek Ritsu Onodery"
    Teoretycznie nie, ale podstawowe warunki spełnia jednak…
  • Avatar
    Enevi 21.03.2015 14:24
    Re: Poprawka
    Komentarz do recenzji "Green Blood"
    Dane zaktualizowane, dziękujemy za cynk :)
  • Avatar
    Enevi 3.02.2015 02:55
    Re: Ja gram dla niej, ona dla mnie
    Komentarz do recenzji "Shigatsu wa Kimi no Uso "
    Fakt, to trzeba autorowi przyznać, że przynajmniej był konsekwentny  kliknij: ukryte  w przeciwieństwie do np. takiego Kyou no Kira­‑kun, w którym  kliknij: ukryte . A co do Tsubaki,  kliknij: ukryte  Ale może wszystko zależy od interpretacji? Albo od tego, czy autor zdecyduje się na jakiś dodatkowy rozdział…
  • Avatar
    M
    Enevi 3.02.2015 02:13
    Ja gram dla niej, ona dla mnie
    Komentarz do recenzji "Shigatsu wa Kimi no Uso "
    Po raz pierwszy zwróciłam uwagę na tę mangę już jakiś czas temu, ale cały czas coś odwodziło mnie od rozpoczęcia lektury, aż tu nagle zapowiedziano anime i to w dodatku pod patronatem Noitaminy (mówcie, co chcecie, ja wierzę, że do tego bloku mogą trafić jeszcze dobre anime, choć może nie zawsze). I myślę sobie „czemu nie” – muzyka, romans, odrobina dramatu… „Odrobina”... No właśnie niekoniecznie, bo autor dość szybko dał czytelnikom do zrozumienia, że całe to przedstawienie może się skończyć tak sobie. Cóż… Pierwsze wrażenia były raczej pozytywne i nawet odświeżające, ale potem niestety całość cały swój urok zaczęła tracić.
    Bo jak muzyka to od razu romans, łzy i pokłady natchnienia, tak? Wcale, że nie… znaczy, ja wiem, że nastolatki w większości są bardzo niedojrzałe, dopiero uczą się o prawdziwej przyjaźni i miłości, ale mam wrażenie, że w większości przypadków zdecydowanie nie wygląda to tak, jak tutaj. Te wszystkie niedomówienia, przepuszczanie wszystkiego przez muzykę i artyzm wydają mi się zbyt wyrafinowane, jak na nastoletnie miłostki. Nie, to nie jest jeszcze pełnoprawna telenowela, ale momentami ma wyraźne ciągoty w tym kierunku:
    - ona kocha jego, on najprawdopodobniej kocha inną, ale nic nie powie, bo ona najprawdopodobniej kocha tego innego, ale może jednak nie do końca? Generalnie nikt niczego nie mówi nikomu wprost, tylko tak po cichu cierpi i docenia samą bliskość… Bla, bla… Serio?
    - ona jest moją muzą, moim natchnieniem, a ja mam traumę i nie jestem w stanie grać, ale może jednak mogę? Bo ona jest taka inspirująca i będę grał dla niej, tak jak ona gra dla mnie i będziemy się nawzajem inspirować, bo żyjemy dla sztuki <3 – to jest chyba nieco zbyt poetyckie, jak na moje niewzruszone serducho i nastolatki chyba tak nie działają, ale może oni akurat są „wyjątkowi”.
    - ach, te  kliknij: ukryte  i przerażające choroby z cyklu tych groźnych i nienazwanych…  kliknij: ukryte  Przykro mi, ale na mnie coś takiego zupełnie nie działa…
    To naprawdę mogła być dobra manga o powrocie młodego i utalentowanego chłopaczka do świata muzyki z mrocznej krainy nastoletniej depresji przy akompaniamencie skrzypiec pozytywnie zakręconej koleżanki/dziewczyny… Mogła być, gdyby autor nie postawił sobie zadania pt. „wzruszamy za wszelką cenę, a wszystkie i przy tym najbardziej ograne chwyty dozwolone”, nie wciskał pomiędzy przyjaciół jednego, wielkiego wielokąta romantycznego i całej tej poetyckości….
  • Avatar
    Enevi 16.11.2014 12:58
    Komentarz do recenzji "Usagi Drop"
    Hiromi napisał(a):
    Mianowicie poczucie wdzięczności za wyrządzone dobro. Więcej można doczytać w książce „Chryzantema i miecz. Wzory kultury japońskiej”.


    Nie chcę się z nikim kłócić, ale każdorazowe powoływanie się na odmienność kulturową przy okazji występowania w mandze/anime jakichkolwiek dziwactw, sprawia, że ciarki mnie przechodzą. A propos „Chryzantemy…” – nie przeczę, że książka zawiera wartościowe informacje, ale trzeba pamiętać w jakich okolicznościach była pisana. Ok, Japończycy tak łatwo nie pozbywają się swoich, bądź co bądź, głęboko zakorzenionych zwyczajów i wyznawanych wartości (przyznaję, że nie czytałam książki Benedicht od deski do deski, ale w zagadnieniu wdzięczności lub inaczej długu wdzięczności wobec rodziców – „giri”, jeśli dobrze sobie przypominam, chodziło o to, iż, jeśli dobrze pamiętam, ogólna idea polega na tym, że nie ważne jak dziecko by się starało „giri” wobec rodziców pozostaje niespłacone do końca, życia, bo tego nie da się spłacić – po prostu i już). Ale od tego momentu (okres II wojny światowej) minęło dużo czasu, naprawdę dużo czasu… Dlatego też wydaje mi się, że szukanie na siłę głębi tam, gdzie jej raczej nie ma, mija się z celem. Jakoś nie widzę autorki zwykłej obyczajówki siedzącej nad kolejnymi kadrami z przekonaniem – „narysuję historię opartą na takich, a takich wartościach”. Jakoś nie uśmiecha mi się patrzenie na społeczeństwo japońskie wyłącznie przez pryzmat wzorów kultury spisanych w czasie zarówno dla Japończyków, jak i ludzi zmuszonych poznawać ich kulturę bardzo specyficznym (to tak jakby czerpać wiedzę o współczesnych Polakach z książek napisanych przed lub w czasie wojny… Serio? Nie no, pewnie niektóre rzeczy nadal byłyby aktualne, ale bez przesady – większość „podręcznika” trzeba by napisać na nowo”. Poza tym kultura się zmienia, powoli bo powoli, ale zmiany są nieuniknione i powoływanie się na sztywną teorię w tym przypadku raczej nie zdaje egzaminu. Nie mówię, że nie ma młodych ludzi żyjących tradycyjnymi zasadami, ale podejrzewam, że większość młodych (tak, również tych z pokolenia autorki) Japończyków nie ma o tym zasadach pojęcia, jak i o wielu innych rzeczach… A sam pomysł  kliknij: ukryte  jest stary jak świat i nie należy kojarzyć go jedynie z Japonią, choć w tym przypadku można mówić o tym,  kliknij: ukryte . W tej konkretnej sytuacji nie powoływałabym się na wartości społeczne, a raczej nieudolność scenariusza. Ot, tyle.
  • Avatar
    Enevi 11.10.2014 22:58
    Komentarz do recenzji "Złamane skrzydła"
    Taaak, okładka wyjątkowo niefortunna, tym bardziej, że jest tyle ładnych okładek rozdziałów… Jeśli lubisz Kou Yonedę, to niewykluczone, że manga Ci się spodoba, ale to też zależy… Saezuru jest tytułem specyficznym i trudnym do zaklasyfikowania, porusza bardzo delikatną i kontrowersyjną tematykę, ale moim zdaniem robi to inaczej niż wszystkie mangi yaoi o yakuzie jakie do tej pory czytałam. Autorka prezentuje historię w sposób wyjątkowo dosadny, w żadnym momencie nie słodzi, ale komiks ma fabułę, która naprawdę wciąga i całość wydaje się w miarę wiarygodna, a przynajmniej sprawia takie wrażenie. Kwestia wątku homoseksualnego… Cóż, główny bohater – Yashiro, jest człowiekiem trudnym, bardzo skrzywionym, ale powiedzmy, że ma swój dość specyficzny urok. Scenariusz kręci się wokół jego przypadłości, ale sporo miejsca (przynajmniej w ostatnich rozdziałach) poświęcono wątkowi sensacyjnemu, a ten trzyma poziom. To bardzo niecodzienna przeplatanka sensacji, dramatu i erotyki, a że całość nadal wychodzi to trudno mi ją jednoznacznie ocenić… Na pewno warto dać szansę, bo już pierwsze dwa trzy rozdziały wystarczą, by wyrobić sobie opinię.
  • Avatar
    Enevi 11.10.2014 18:27
    Komentarz do recenzji "NightS"
    Tak myślałam… Łiiiiiiii xD
  • Avatar
    Enevi 8.10.2014 21:54
    Re: Zmiana obwoluty
    Komentarz do recenzji "Lament Jagnięcia"
    Owszem, wystarczy odświeżyć ;)
  • Avatar
    Enevi 8.10.2014 17:49
    Re: Zmiana obwoluty
    Komentarz do recenzji "Lament Jagnięcia"
    Dziękujemy, podmienione :)
  • Avatar
    Enevi 6.09.2014 20:07
    Re: maiko
    Komentarz do recenzji ":REverSAL "
    Nie za co przepraszać. Dobrze, że ktoś jest czujny. Tylko w tym przypadku nie było chyba takiej potrzeby :)
  • Avatar
    Enevi 4.09.2014 19:41
    Re: maiko
    Komentarz do recenzji ":REverSAL "
    Owszem, napisałam, że się cały czas uczy = jest nowicjuszką. Użyłam słowa „gejsza” jako ogólniku, bo nie widzę sensu podkreślania tego, czy jest geiko czy maiko, w momencie kiedy nie jest to aż takie istotne dla fabuły.
  • Avatar
    Enevi 30.07.2014 11:53
    Re: Cztery kwiaty i chwast
    Komentarz do recenzji "Hana Yori Dango"
    Machi… Śliczny ten komentarz, może przerobiłabyś go na recenzję? :D
  • Avatar
    Enevi 17.07.2014 19:43
    Komentarz do recenzji "UQ Holder!"
    Dobra sugestia, dzięki :)
  • Avatar
    Enevi 11.07.2014 22:27
    Re: What?!
    Komentarz do recenzji "Egzorcyzmy Marii"
    Twórcy baaaaaaaardzo chcą, żeby czytelnik sięgnął potem po oryginalną grę, jeśli jest ciekaw, co dalej. Nie czytałam jeszcze, ale niestety, jeden tomik zwiastował właśnie coś takiego…
  • Avatar
    Enevi 22.05.2014 16:26
    Re: skoro...
    Komentarz do recenzji "Dia Game"
    Fakt, wrzucanie wszystkich nastoletnich fanek yaoi do jednego worka może być krzywdzące. Z drugiej jednak strony smutna prawda jest taka, że to właśnie przedstawicielki tego „odłamu” (czyt. piszczące i podniecające się tym, że dwóch facetów na siebie spojrzy…) są najbardziej widoczne i tym sposobem robią wszystkim swoim koleżankom taką a nie inną reklamę. A jeszcze smutniejsza prawda jest taka, że piszczące fanki można znaleźć w każdej grupie wiekowej…