Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 kreska: 5/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,80

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 23
Średnia: 7,22
σ=1,35

Wylosuj ponownieTop 10

Itadakimasu

Rodzaj: Komiks (Japonia)
Wydanie oryginalne: 2003
Liczba tomów: 4
Tytuły alternatywne:
  • Well, Let's Begin
  • いただきます
Gatunki: Komedia, Romans
Widownia: Josei; Postaci: Pracownicy biurowi; Rating: Nagość, Seks; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm

Romantyczna komedia dla trochę starszych czytelników. Wbrew tytułowi nie ma nic wspólnego z gotowaniem.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Praca w agencji matrymonialnej nie należy do najłatwiejszych, zwłaszcza gdy szefem jest były mąż, który nie ustaje w próbach nakłonienia do powrotu i puszczenia w niepamięć wcześniejszych przypadków niewierności (w ilościach hurtowych). Życie Naeko zmienia się diametralnie wraz z ultimatum, że albo bierze ślub, albo jako rozwódka (a tym samym osoba pozbawiona wiarygodności w kwestii związków) szuka sobie innej pracy. Przypadek sprawia, iż w drzwiach agencji stanął poznany wcześniej wyjątkowo przystojny młodzieniec. Czy jednak słowa „To jest mój przyszły mąż” wystarczą, by zacząć wspólne życie?

Przyznam, że po mangi przeznaczone dla kobiet sięgam zwykle z pewną dozą nieśmiałości. Często okazuje się, że w roli bohaterki występuje w nich pozbawiona osobowości białogłowa, która nie potrafi przejść się korytarzem, żeby po drodze nie wpaść w objęcia kilku bishounenów. Dodatkowo tytuł budzi skojarzenia z gazetami typu Wielki świat – kuchenny blat. Na szczęście w tym przypadku moje obawy okazały się bezpodstawne.

Naeko to twardo stąpająca po ziemi kobieta z przeszłością (pałętającą się po jej miejscu pracy). Oczywiście gdyby nie tęskniła za uczuciem, manga skończyłaby się po pierwszych paru rozdziałach, ale też nie rzuca się w nie na łeb i szyję. Trudno uznać ją za idealną przedstawicielkę płci pięknej, ale jej wady (jak choćby odrobina próżności, czy ośli upór) czynią ją pełnokrwistą postacią i nie pozbawiają uroku. Trochę mniej wyraziście prezentuje się druga połówka. Charakter Oujiego został zbudowany na podstawie stereotypu idealnego dojrzałego bishounena, acz z racji wieku (18 lat) czasem brakuje mu doświadczenia, żeby zachowywać się w odpowiedni sposób. Z drugiej strony, choć ma do czynienia z charakterną kobietą, funkcjonuje w związku na równych prawach i w żadnym momencie nie zmienia się w pantoflarza. Z pozostałych postaci najwięcej razy pojawia się były mąż, jednak raczej w roli powtarzającego się gagu (zawsze daje się przyłapać na tym, że myśli akurat o innej kobiecie), niż pełnoprawnego bohatera.

Fabuła w dużej mierze skupia się na perypetiach świeżego związku, kiedy to wiadomo już, że drugiej stronie też zależy, ale wciąż łatwo nadepnąć partnerowi na odcisk. Oczywiście jak przystało na komediową opowieść, obywa się tu bez ciągnących się wiele rozdziałów dramatów, a spora część przedstawionych sytuacji mogłaby się przydarzyć każdemu z nas. Trochę inaczej wygląda sprawa z rozdziałami poświęconymi agencji matrymonialnej. Zamiast walki ze znużeniem i rutyną, większym problemem są zwykle nietypowe życzenia klientów i ekstrawaganckie zachowanie niektórych pracowników. Można się spodziewać też solidnej porcji skrzących się dowcipem dialogów, podkreślanych często za pomocą efektów super deformed (na przykład jak komuś puszczą nerwy, to jego twarz zmienia się w paszczę z ogromnymi zębiskami). Zazwyczaj jednak nawet w tych bardziej komediowych historiach autorce udawało się wygospodarować romantyczny kącik i zbliżyć do siebie parę bohaterów.

Kreska mangi nie wyróżnia się przesadnym kunsztem. Najmocniejszym punktem są wyjątkowo estetyczne projekty postaci (chyba że akurat bohaterka zostaje pokazana dla efektu komicznego jako obleśna stara baba), poza tym dominują białe tła, a pojawiające się czasem budynki sprawiają wrażenie projektów z AutoCAD­‑a (tudzież innego programu do wizualizacji) początkującego architekta.

Powinienem wspomnieć jeszcze, że w życiu bohaterów seks stanowi istotną sferę życia (w sypialni i w rozmowach) i tutaj te kwestie nie zostają zamiecione pod dywan. W bardziej romantycznych scenach kamera nie obraca się w stronę wazonika z kwiatami, ale obywa się bez przesadnej dosadności, więc kobiety nie powinny poczuć się zniesmaczone (w odróżnieniu od młodzieńców w wieku hormonalnym, którzy pójdą szukać mocniejszych bodźców w hentajach).

Jeśli komuś w komedii romantycznej nie przeszkadzają sceny erotyczne i żarty z tematów dozwolonych od lat osiemnastu, może śmiało sięgnąć po Itadakimasu. Do wyższej oceny przydałoby się, żeby grafika była dopracowana w innych elementach poza projektami postaci, ale i bez tego dobrze się bawiłem.

fm, 28 maja 2008

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shogakukan
Autor: Yuki Yoshihara