x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.
Nie jestem fanką oryginału, ale Hana Yori Dango miało jedną, podstawową zaletę, której tej mandze brakuje: łatwo i szybko je się czytało. Tutaj niby mamy sytuacje, które zapowiadają się ciekawie, niby między bohaterami nawiązują się rozmaite poplątane relacje, ale jednocześnie… jakieś drętwe to wszystko i nie wchodzi w ogóle. Do tego nawiązania do oryginalnego HYD wydają się wciśnięte na siłę, jakby manga desperacko próbowała przypomnieć, że jest przecież krewnym tej starej, dobrej (?) telenoweli, jednocześnie nie będąc w stanie bronić się sama. W tym kontekście fakt, że jeden z głównych bohaterów praktycznie czci Tsukasę z oryginału i nieudolnie próbuje podążać w jego ślady, wypada niemal jak niezamierzony komentarz.
Nie wiem, co nie wypaliło – sam pomysł nie jest nawet zły, mogło być ciekawie – ale coś nie zgrało i nie ma w tym tej iskry.
Nie wiem, co nie wypaliło – sam pomysł nie jest nawet zły, mogło być ciekawie – ale coś nie zgrało i nie ma w tym tej iskry.