x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
SPOILERY! Proszę je ukryć!
Re: Pytanie od czapy
Dotychczas myślałam, że nie chcieli wypuszczać serii, która ma w Polsce mangowy odpowiednik, bo wtedy mniej osób kupi… ale po tym, jak zobaczyłam mangę i nowelkę o tym samym tytule (wspomniana seria fantasy), wypuszczone jednocześnie, to zwątpiłam w wagę tego argumentu.
Mangę czytam na bieżąco, wypożyczając kolejne części z biblioteki. Zakupienie całej wiąże się ze sporym wydatkiem, dlatego baardzo rzadko nabywam mangi i komiksy, a przed zakupem to planuję. Nie lubię nie wiedzieć, ile kasy będę musiała wyłożyć, więc – póki nie wiadomo, na którym tomie skończy się manga – wciąż się zastanawiam nad inwestycją.
Za moje wątpliwości odpowiada częściowo niezadowolenie z wersji komiksowej. Jestem na 7. tomie i przyznam, że ilustracje się znacznie poprawiły, lecz te, które były w tomach 1‑5, nie do końca mi się podobały. Zwłaszcza przez bohaterów. Czytałam fanowskie tłumaczenie pierwowzoru (tom 1) i zupełnie inaczej odczytywałam emocje Horo i sposób, w jaki zachowywała się w stosunku do głównego bohatera. Oczywiście mogła być to wina złego tłumaczenia, ale i tak nieraz odnosiłam wrażenie (jeszcze przed czytaniem), że rysownik idzie czasem w zbyt duże ,,śmieszki” i ekspresję postaci, przez co ich reakcje są przesadzone. Np. scena pierwszego spotkania Horo i Lavrence'a – kliknij: ukryte z tego, co pamiętam, w nowelce wilczyca nie była tak wesolutka i uśmiechnięta, harda, zachowywała się normalniej… a w mandze wydaje mi się bardzo teatralna, śmiała. Wprawdzie z tomu na tom poprawia się kreska, ale nadal wolałabym czytać pierwowzór. Może dlatego, że mimo wszystko wolę powieści od komiksów…
Swoją drogą… czemu w mandze są historie, których nie ma w nowelce? Napisał je scenarzysta (autor pierwowzoru) już po tym, jak zakończył serię książkową, czy to mangaka postanowił stworzyć swoją historię, użyczając do tego bohaterów?
Pytanie od czapy
- - -
Po co opisywać zachowanie brata, skoro nie jest ono do przewidzenia i nie występuje w pierwszym tomie? Przecież wątek kazirodczej miłości gra główną rolę. To psucie atrakcji czytania.
Re: "Pani patrzy melancholijnie, skąd ma pani tę melancholię?"
Tylko… radosny samobójca? Samobójca już jest martwy, więc jak może być jednocześnie radosny? ;)
Zagrajmy w absurdy
Tego nie dało się bardziej zepsuć. Bohaterowie zachowują się irracjonalnie, niedojrzale aż do przesady. Autor niektórych demonizuje, innych niewiarygodnie wybiela, w zależności od kaprysu. Akcja, zamiast gnać, przeskakuje, zostaje przesadnie okrojona. W konsekwencji czytelnik odnosi wrażenie, że wszystko zostało poskracane – za szybko uczniowie uspakajają się po śmierci kolegów, dochodzą do siebie, przystosowują do niekomfortowej sytuacji. Kreska jest nieprofesjonalna i brzydka, jedynie rysunek na okładce wyszedł mangace ładnie, pozostałe są uproszczone, oszczędne, skromne. Z każdej strony wyzierają brzydkie postacie z nierealistycznymi, rozdziawionymi gębami, w zamyśle imitującymi przerażenie.
Ale największą wadą są BŁĘDY LOGICZNE.
kliknij: ukryte - Mamy klasę. Każdy uczeń otrzymuje tajemniczy mail z zadaniami. Jeśli nie zostaną wykonane – zapowiedziano, że osoby wymienione w mailu umrą. Pojawiają się pierwsze ofiary. Nie łudźmy się, że ktokolwiek zawiadomi policję – to nie są normalni, przeciętni szesnastolatkowie. To oniemiałe ze strachu, papierowe kukły, które dla dobra fabuły nie wyposażono w zdrowe instynkty i organ odpowiedzialny za myślenie.
- Później mundurowi sami wspaniałomyślnie zapowiadają, że sprawdzą, czy zgony nie są ze sobą powiązane. Autor mangi nie wraca do tego zamysłu. Nie miejmy złudzeń – gdyby policja przepytała licealny narybek, odkryłaby maile w ich telefonach, a to zakończyłoby tę serię na pierwszym tomie.
- Mangaka przypomina sobie: ,,Racja, oni mogli z tym pójść na policję, trzeba to nadrobić!”. Wciska w usta jakiegoś ucznia, że niby ten był na komisariacie, ale mu nie uwierzyli. Ach, w końcu pokazanie całej długiej listy anonimowych maili i powołanie na świadka dowolnej osoby z klasy, mającej identyczny wykaz maili, to zdecydowanie za mało na dowód…
- Cztery osoby się wieszają, jedna po drugiej, z tej samej klasy, w zbliżonym czasie. Zwyczajna sytuacja, nic specjalnego, żeby ktokolwiek z zewnątrz zaczął się interesować sprawą.
- Pokażmy ucznia X, który wpierw wzbudzi współczucie bohatera, stanie się jego najlepszym przyjacielem, założą zespół, zwierzą się sobie z marzeń o przyszłości… a następnie go zabijmy, żeby zrobić dramę. Przewidywalne, nudne, żałosne.
Konkludując, manga bardzo śmieszna, chociaż zdecydowanie śmieszna być nie miała.