Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 9/10 kreska: 7/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 46
Średnia: 8,2
σ=1,06

Wylosuj ponownieTop 10

Ghost Hunt

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 1998-2010
Liczba tomów: 12
Tytuły alternatywne:
  • ゴーストハント
Tytuły powiązane:

Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Dla bohaterki tej historii jest ona początkiem przygody z duchami i ich przystojnym łowcą!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Podobno ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale czy na pewno? Mai Taniyama, szesnastoletnia uczennica szkoły średniej, bardzo szybko przekonuje się, że to stwierdzenie nie zawsze się sprawdza. Właśnie przez nadmierną ciekawość zostaje ona zmuszona zostać asystentką tajemniczego łowcy duchów – Kazuyi Shibuyi, który ze względu na swoją narcystyczną naturę szybko zyskuje sobie przezwisko „Naru” (narusisuto – narcyz), ale może po kolei… W ciemnej klasie trzy dziewczyny opowiadają sobie historie o duchach, a po zakończeniu opowieści każda z nich odliczając, gasi latarkę. Zgodnie z zasadami zabawy, kiedy ostatnia latarka zgaśnie, w pomieszczeniu powinna pojawić się czwarta osoba – duch. Po zakończeniu ostatniej historii w klasie faktycznie odzywa się obcy głos, ku wielkiej uldze dziewczyn nie jest to jednak zjawa, a młody i przystojny chłopak, który przedstawia się jako Kazuya Shibuya. Całe wydarzenie na pewno nie zrobiłoby na Mai większego wrażenia, gdyby nie to, że na drugi dzień postanawia odwiedzić zrujnowany i otoczony złą sławą budynek starej szkoły, o którym opowiadała dzień wcześniej jedna z koleżanek. Wycieczka kończy się dla niej co najmniej fatalnie – w wyniku swojej nieuwagi niszczy stojącą tam kamerę, a tajemniczy mężczyzna, który próbuje jej pomóc, zostaje ranny. Jak się szybko okazuje, kamera jest własnością SPR (Shibuya Psychic Research) – firmy zajmującej się „tropieniem” duchów, której szefem jest właśnie Kazuya Shibuya, natomiast ranny mężczyzna to jego asystent. Chcąc nie chcąc, Mai musi odpracować zniszczoną własność i zastąpić przez jakiś czas poszkodowanego asystenta…

Na początku pragnę zaznaczyć, że ta recenzja jest pisana przez piszczącą fankę Ghost Hunta, dlatego proszę się przygotować na dużą dawkę subiektywizmu. Zachęcona znakomitym anime z wypiekami na twarzy zabrałam się za mangę. Pierwsza strona i od razu szok: kim jest ten chłopczyk?! To niemożliwe, żeby moja śliczna i urocza Mai tak wyglądała! Niestety kreska mnie zawiodła, pierwsze tomy nawet się nie umywają do tego, co pokazano w anime. Postacie są narysowane strasznie topornie i nieefektownie – jak wspomniałam wcześniej, główna bohaterka wygląda jak chłopiec i to taki, że bishounenem na pewno bym go nie nazwała, a i Naru do najprzystojniejszych również nie należy. Masako, medium, która pomaga SPR w prowadzonych sprawach, mimo że jest w tym samym wieku co Mai, sprawia wrażenie osoby dwa razy starszej, na dodatek lubującej się w bardzo mocnym makijażu. Ayako, domorosła miko, również pomagająca Naru, została wyjątkowo skrzywdzona i z młodej ładnej kobiety przeistoczyła się w podstarzałego transwestytę. Na szczęście mangowa kreska nie zaszkodziła pozostałym współpracownikom SPR: Houshou (w skrócie zwany Bou­‑san) – nowoczesny, długowłosy mnich buddyjski, John – pochodzący z Australii ksiądz, i Lin, milczący asystent Kazuyi, prezentują się nadzwyczaj dobrze (ku uciesze fanek przystojnych panów). Pocieszające jest również to, że z tomu na tom postacie są rysowane coraz ładniej, wyraźnie widać, że kreska ewoluuje i już podczas czytania czwartego zauważyłam zdecydowaną poprawę. Tła i wystroje wnętrz nie należą do szczególnie wyszukanych, tak jak i projekty duchów, które nie wystraszyłyby nawet przedszkolaka. Ogólnie rzecz biorąc, pierwsze wrażenie nie było zbyt pozytywne, ale wszystko do czasu…

Po przeczytaniu kilku pierwszych stron, wszystkie moje wątpliwości zniknęły, a narzekania ustąpiły miejsca ogromnemu rogalowi na buzi. Niezależnie od dziwacznej fryzury, to jednak była moja Mai, taka, jaką zapamiętałam z anime, a nawet lepsza! Urocza, pewna siebie, piekielnie sympatyczna i dwa razy bardziej złośliwa w stosunku do Naru, niż w serii telewizyjnej. Zresztą Kazuyi też niczego nie brakuje, jest tak samo narcystyczny, bezczelny i tajemniczy, chociaż zdarza mu się pokazać bardziej ludzkie oblicze. Bou­‑san, czyli jedna z najcudowniejszych i najsympatyczniejszych postaci z jakimi miałam przyjemność się spotkać, w mandze tylko zyskuje, chyba każda dziewczyna marzy o takim starszym bracie – tak, nie przywidziało Wam się, starszym bracie! Dla głównej bohaterki jest on właśnie taką osobą i chwała autorce za to, że udało jej się pokazać ich relacje bez żadnych podtekstów. Niepotrzebne mi piękne dopracowane tła, śliczne wycyzelowane projekty postaci, soczyste kolory i muzyka podkreślająca nastrój, skoro mam tylu fantastycznych bohaterów, między którymi co i rusz iskrzy i którzy, mimo że często mają odmienne zdania, to i tak tworzą wyjątkowo zgrany zespół. W przypadku Ghost Hunta to właśnie postacie są siłą napędową, dlatego nie ma sensu czytać mangi, jeżeli się ich nie polubiło.

Same historie o duchach są ciekawe i dobrze opowiedziane, kolejne sprawy nie sprawiają wrażenia „wtórnych” i jeżeli gustuje się w takich paranormalnych opowieściach, to zdecydowanie potrafią wciągnąć. Co więcej, rozwiązania zagadek wcale nie są tak oczywiste, jak by się wydawało, i kilka razy zostałam zaskoczona. Nie brakuje tu morderstw, czasem bardzo makabrycznych, ale nigdy nie są one dokładnie pokazane – tę kwestię pozostawia się wyobraźni czytelników. Problem polega na tym, że Ghost Hunt tak naprawdę ma bardzo niewiele wspólnego z horrorem i bliżej mu do baśni braci Grimm, czytanych dzieciom do poduszki, niż chociażby do powieści Kinga (mam na myśli nastrój i klimat). Druga sprawa to podejście samego Naru i jego współpracowników do rozwiązywania zagadek – które jest niezwykle praktyczne i naukowe. W powszechnym użyciu mamy tu komputery, kamery czy podsłuchy, zresztą egzorcyzmy również nie należą do zbytnio efektownych – modlitwa, mantra, woda święcona, papierowe czary ochronne i to by było wszystko. Nikt nie biega tu z wielkim świętym mieczem, łukiem lub innym ostrym i niebezpiecznym narzędziem, nikt też nie używa „ognistych kul” czy innych efekciarskich zaklęć, przy okazji niszczących pół dzielnicy.

Mimo że każda sprawa wiąże się z czyjąś śmiercią i tragedią, nie brak tu humoru i to na naprawdę wysokim poziomie. Nie ma tu błyskawicznych zmian nastroju i nagłych przejść od sytuacji dramatycznych do bardzo komediowych, co mnie osobiście cieszy, bo nigdy nie lubiłam takich drastycznych przeskoków. Autorka z ogromnym wyczuciem potrafi rozładować napięcie, jednocześnie nie ośmieszając bohaterów i nie robiąc z ludzkiej śmierci farsy (świetnym przykładem jest historia w parku). Poza tym widać, że bardzo lubi swoich bohaterów: Mai nie ma w sobie nic z klasycznej osieroconej dziewczynki – nie płacze w kąciku, nie wzdycha do zdjęcia rodziców, nie szuka na siłę kogoś, kto się nią zaopiekuje. Jest osobą samodzielną, żywiołową i radosną, chętnie pomaga innym i ma silne poczucie sprawiedliwości – z opisu może wydawać się podobna do Tohru z Fruits Basket, ale to zupełnie inny kaliber. Mai nie rozwiązuje ludzkich problemów jednym zdaniem, potrafi być bardzo złośliwa, zwłaszcza w stosunku do Naru, poza tym daleko jej do naiwnej i słodkiej do bólu koleżanki. Zgodnie z zasadą, że przeciwieństwa się przyciągają, tworzy idealną parę (niedosłownie) z zimnym, opanowanym i gburowatym szefem, który mimo tej otoczki jest wyjątkowo uroczym, chociaż nieco rozpuszczonym chłopcem. Cały czas towarzyszy mu aura tajemniczości i autorka wyraźnie sugeruje, że wiąże się z nim jakaś mroczna historia, do której kluczem mogą być niezwykłe sny Mai, w których pojawia się zdecydowanie milsza wersja Naru. Chciałabym uprzedzić wszystkie osoby, które spodziewają się poznać tajemnicę Kazuyi, że manga cały czas wychodzi i na razie nie wszystkie karty zostały odkryte. Odważniejsi mogą spróbować sięgnąć po powieści autorstwa Fuyumi Ono, na podstawie których powstaje manga.

Ghost Hunt to wyjątkowo udana seria shoujo, do której mam ogromny sentyment i którą gorąco polecam. Powinna spodobać się miłośnikom historii o duchach w starym dobrym stylu, natomiast amatorzy pojedynków, zaklęć, przerażających demonów i dużej ilości krwi raczej nie będą zachwyceni. Ta manga to bardziej opowieści do poduszki niż wywołujący dreszcze rasowy horror, ale moim zdaniem warto się z nią zapoznać, chociażby ze względu na parę głównych bohaterów. Poza tym jest tu cała masa małych, niepozornych i teoretycznie nic nieznaczących rzeczy, które razem wzięte, niezwykle cieszą.

moshi_moshi, 18 sierpnia 2008

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Kodansha
Autor: Fuyumi Ono, Shiho Inada

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Ghost Hunt na forum Kotatsu Nieoficjalny pl