Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Regalia: of men and monarchs

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 7/10 kreska: 5/10
fabuła: 5/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 40
Średnia: 7,42
σ=1,87

Wylosuj ponownieTop 10

The One

Rodzaj: Manhua
Wydanie oryginalne: 2006-2014
Liczba tomów: 18
Tytuły alternatywne:
  • 獨領風騷
Widownia: Shoujo; Postaci: Artyści; Rating: Nagość; Miejsce: Ameryka, Azja; Czas: Współczesność; Inne: Realizm, Trójkąt romantyczny

Debiut nastoletniej Lele w świecie showbiznesu, czyli co by było, gdyby Paradise Kiss spotkało Modę na sukces.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Shizuka

Recenzja / Opis

Para sławnych modeli, Ye Fei Yi i Night Cane giną w katastrofie lotniczej, pozostawiając malutką córeczkę, Lele. Dziewczynka dorasta pod opieką babci i z showbiznesem nie chce mieć nic wspólnego. Jednakże jej ciotka, od dawna związana ze światem mody, próbuje przekonać siostrzenicę do wzięcia udziału w castingu, ponieważ uważa, że Lele ma predyspozycje do bycia gwiazdą wybiegu. Ostatecznie nastolatka decyduje się podjąć wyzwanie, zainspirowana jednym zdjęciem sławnego Angusa Lansona. Jak potoczą się losy młodziutkiej modelki, która już na samym początku swojej kariery poznaje nie tylko wyżej wspomnianego gwiazdora, ale również jego brata bliźniaka, utalentowanego reżysera, Erosa?

Czyżby kolejna niewinna dziewoja miała wybierać między dwoma przystojnymi panami? Na szczęście nic z tych rzeczy. Po pierwsze, już od samego początku wyraźnie widać, kto wpadł nastoletniej Lele w oko i bynajmniej nie okazuje się to zainteresowanie jednostronne. Po drugie, jest to przede wszystkim historia o tym, jak bohaterka odnajduje się powoli w świecie mody, a nie o tym, jak ugania się za przystojnymi facetami. Od tej strony manhua prezentuje się całkiem przyzwoicie. Nie ma tu miejsca na infantylność i kaprysy, bowiem praca modelki jest trudna i wymagająca nie tylko samozaparcia, ale również nieco szczęścia. Tego drugiego Lele z pewnością nie brakuje (aczkolwiek posiadanie sławnych rodziców i ciotki nie sprawia, że wszyscy padają przed nią na kolana, najwyżej mogą być nieco bardziej zainteresowani), a to pierwsze z czasem, powoli, powoli przychodzi. Początek to jednak nie raz, nie dwa kubeł zimnej wody i odarcie ze wszelkich złudzeń. Świat mody, jak większość showbiznesowych środowisk, to przede wszystkim ciągła rywalizacja, brak tu miejsca na kompromisy i niepewność, bo chętnych do brania udziału w sesjach zdjęciowych jest sporo i naprawdę łatwo „wypaść z obiegu”. Z kolejnymi szansami przychodzą jednak kolejne zobowiązania i czasem trzeba naprawdę sporo zapłacić, by utrzymać się na szczycie. Poważne i, z punktu widzenia laika, całkiem realistyczne podejście do świata mody to niewątpliwy plus, ale żeby nie było zbyt ponuro, wpleciono tutaj sporo wątków mniej lub bardziej pobocznych: życie prywatne Lele wykonuje obrót o sto osiemdziesiąt stopni, całkowicie zmienia się jej środowisko, poznaje nowych ludzi i nowe miejsca, słowem, musi się przyzwyczaić do nagłych i często niezapowiedzianych zmian. Przyspieszamy, przyspieszamy i nie będzie łatwo!

No dobrze, showbiznes showbiznesem, ale to chyba nie wszystko, prawda? Prawda. To biotop grupki ludzi, którzy pojawiają się na kartach tej manhuy. Gdy odejdziemy nieco od modelingu, zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki. W kociołku wrze, a składników jest co niemiara. Zacznijmy może od romansu. Jest i go widać, ale rozkręca się w miarę powoli, bez zbędnych przyspieszeń czy nagłych mutacji. Lele całkiem szybko zaczyna interesować się Erosem, ale pozostaje stworzeniem młodym i nadal kompletnie niedoświadczonym, zarówno życiowo, jak i uczuciowo. Łatwo ją zranić, nie można też powiedzieć, żeby była szczególnie spostrzegawcza czy porażająco inteligentna. To taka mała łódeczka rzucona w sam środek sztormu, dla której swoistą, choć nie zawsze pewną przystanią staje się zdystansowany i o dobrych parę lat starszy Eros. Ten z kolei nie otwiera się przed ludźmi zbyt szybko i mimo przejawiania od czasu do czasu wyraźnych instynktów opiekuńczych wobec bohaterki, trudno powiedzieć, żeby był poważnie zainteresowany nieco kapryśną małolatą, mając pod ręką znacznie dojrzalsze kobiety. A tych nie brakuje… Tak czy siak, los (względnie autorka) powoli, powoli zbliża tych dwoje do siebie ze skutkiem bardzo różnym.

Mimo początkowo poważnie i zgrabnie potraktowanego wątku kariery modelki, z czasem wchodzimy za kulisy i tutaj bywa naprawdę różnie. W tej szarej codzienności sporo humoru, różnych lotów, ale względnie wyważonego i przyzwoitego. W miarę rozwoju fabuły do głosu zaczyna dochodzić jednak ta druga strona medalu. Atmosfera się zagęszcza i na wybieg wychodzi melodramatyzm. Co ciekawe, sam wątek romantyczny aż tak bardzo przedramatyzowany nie jest, ale wystarczająco nasiąka pozostałymi składowymi, z których powaga zmieszana z przesadą aż się wylewają.

Znacie Modę na sukces? Nawet jeśli ze słyszenia, to chyba wszyscy kojarzą to absurdalnie długie monstrum, które prześciga samo siebie w bezsensowności. Z The One nie jest co prawda aż tak tragicznie, ale można mieć wrażenie, że scenariuszowi pomyliły się nieco drogi. Naprawdę jest w czym wybierać. Fabuła momentami tonie w mrokach przeszłości, obecnych intrygach i ogólnym kiczu. Życie bohaterów staje się coraz „bogatsze” i coraz mniej wiarygodne. Infantylizm zaczyna brać górę i całość, mimo braku wybitnie skomplikowanych wielokątów romantycznych, robi się tak naciągana, że gumka od majtek pęka. To jest już chwilami ocean rozpaczy, ale Nicky Lee nie przywiązała jeszcze bohaterom kamieni, więc jest szansa, że tak łatwo nie utoną. W ten szyty grubymi nićmi dramatyzm wpleciono wspomniane wcześniej elementy komediowe, zapewne dla rozładowania napięcia(?) (choć po jakimś czasie trudno ten komiks traktować absolutnie poważnie), nie zawsze jednak zostały one dobrze umiejscowione, przez co otrzymujemy nienaturalne przejścia z klimatu do klimatu. Ta przesada i przerysowanie nie pomagają tym bardziej, że autorka w pewnym momencie zaczyna sięgać po naprawdę poważną tematykę z pogranicza patologii, która tutaj stanowi jedynie jaskrawą ozdobę i wabik na łowców okazjonalnych „kontrowersji”.

Popularnym motywem w przeróżnych historiach stały się w ostatnich latach wątki miłości homoseksualnej. Obecne są one również tutaj i to nie w postaci głupich dodatków komediowych – potraktowane całkiem poważnie (aż nadto, jak wszystko), są pełnoprawnym elementem fabuły. Może nie od razu pierwszoplanowym, ale na tyle ważnym, że osoby liczące na czystej wody shoujo dla nieco starszych odbiorców mogą się naciąć. Natomiast miłośniczki (tych jest więcej…) shounen­‑ai powinny być w siódmym niebie.

Bohaterowie tańczą, jak zagra im autorka, czyli w przeważającej większości nie tyle miewają nagłe zmiany charakteru, a dość często i gęsto lądują w ciemnym dole. Miłym wyjątkiem jest tu sama Lele, której, co ciekawe, Nicky Lee oszczędziła traumatycznych przeżyć, przynajmniej jak na standardy tej historii. Dziewczyna zaczyna jako zupełnie zielony groszek, z czasem zdobywając nie tylko doświadczenie zawodowe, ale też pewność siebie i charakter, który sprawia, że z osoby wieszającej się na innych (czasem dosłownie, zwłaszcza gdy jest pijana) w poszukiwaniu pomocy, sama staje się dla nich oparciem.

Podniesione z czasem do rangi pełnoprawnych głównych bohaterów dwie góry (nie do końca) lodowe w postaci bliźniaków Lanson nadrabiają za Lele w zupełności. Panowie są sobie naprawdę bliscy (nie, to nie jest kazirodztwo, ale zdecydowanie więcej niż typowa braterska miłość), raczej zdystansowani wobec innych i bardzo, ale to bardzo naznaczeni przez los. Z początku niekoniecznie wyidealizowane i nieprzystępne charaktery znajdują swoje źródło w gęstych mrokach przeszłości, z którą starają się co prawda walczyć, ale mam wrażenie, że bagaż doświadczeń jest zbyt ciężki i naciągany, nie pozwalając tym samym za bardzo wczuć się w przedstawioną sytuację. Na szczęście (jak wspominałam) nie wrzucono tej trójki w jeden trójkąt miłosny i tym samym uniknięto taniego „wzruszacza”. Pojawiają się jednak inni, którzy skutecznie potrafią zatruć życie (z perspektywy relacji Lele­‑Eros). Nie brakuje zranionych duszyczek, elementów ściśle komediowych (mniej lub bardziej przerysowanych) i nawet kombinujących na potęgę czarnych charakterów, bardzo, bardzo jednoznacznych. Z wiarygodnością i charyzmą bywa naprawdę różnie, ale pozostańmy przy tym, że rozwój osobowości Lele jest względnie zadowalający.

Kreska Nicky Lee to styl, do jakiego przyzwyczaiły nas koreańskie i chińskie komiksy (a przynajmniej część z nich). To nie są słodkie, wielkookie ludziki, ale na pewno odpowiednio wygładzone, odchudzone i wręcz patykowate. Nic dziwnego, że Lele jest chuda jak szczapa, w końcu ma być modelką, ale inni też cierpią na tę przypadłość (naturalnie, są piękni i szczupli…). Nie zabrakło jednak również mniej urodziwych osobników, których wygląd jest momentami prawie karykaturalny. Odniosłam wrażenie, że autorka rysuje dość topornie i sztywno, jakby dopiero zaczynała karierę. Może już „tak po prostu ma”? Czego by nie mówić, z biegiem czasu kreska robi się coraz mniej dokładna i jej poziom wyraźnie spada. Nawet z bliska twarze na poszczególnych kadrach są niesamowicie krzywe, a ładni ludzie charakteryzują się tym, że czasem trudno odróżnić ich płeć, jeśli nie spojrzy się na fryzurę lub poniżej szyi w poszukiwaniu możliwego biustu. Nie można natomiast narzekać na brak różnorodności strojów (w końcu to komiks o modzie). Tu oczywiście przoduje Lele, która zmienia co jakiś czas swój styl i dotyczy to nie tylko fryzury, ale również ubrania. Cóż, projektanci w The One bywają ekscentryczni, ale na szczęście, nie miewają aż tak absurdalnych pomysłów na strój, jakie można zaobserwować na prawdziwych pokazach. Główny problem (przynajmniej dla recenzentki) stanowią jednak tła, które z czasem całkowicie zostają zastąpione przed nieudolnie wkomponowane w tradycyjny rysunek fotografie. Zrozumiałabym, gdyby manhua Nicky Lee pretendowała do dzieła eksperymentalnego. Tak jednak nie jest, a The One to po prostu kolejna, nieco mniej ugrzeczniona historia dla nastolatek. Nie wiem, czy autorka zwyczajnie nie potrafi narysować odpowiedniego tła, czy po prostu ułatwia sobie pracę, w każdym razie ostateczny efekt jest dość mizerny.

The One miało szansę stać się nieco mniej szablonowym i nieco bardziej dojrzałym romansem niż większość przedstawicieli nurtu shoujo. Niestety, rozwój wydarzeń, które ochoczo pomknęły drogą z oznaczeniem „Melodramat”, przekreślił te możliwości. Cóż… Nie od dziś wiadomo, że barwny świat showbiznesu jest pełen skandali, tanich dramatów i kiczu. Niektórzy wiedzą, jak z tego skorzystać, by stworzyć ciekawą i elektryzującą historię o mniej lub bardziej ekscentrycznych artystach i ich walce o sławę. Nie od dziś wiadomo również, że zbytnie kombinowanie nie popłaca i we wszystkim trzeba zachować umiar. Lubisz dojrzałe opowieści, które poruszają trudne tematy? Masz ochotę na nietuzinkowych bohaterów uwikłanych w skomplikowane intrygi w świecie showbiznesu? Jeśli tak, to ta manhua najpewniej Cię zawiedzie. Lubisz melodramatyczne, nieco infantylne romantyczne opowieści, które ozdobione są światem mody i przyprawione pikantnymi motywami spod znaku „kontrowersji”? Jeśli tak, masz szansę polubić The One. W gruncie rzeczy całość czyta się w miarę przyjemnie i jest to dobra odskocznia od przesłodzonych i niewinnych miłosnych opowiastek.

Enevi, 7 stycznia 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Tong Li
Autor: Nicky Lee