Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 kreska: 5/10
fabuła: 5/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,50

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 39
Średnia: 6,64
σ=1,86

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

K-ON!

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2007-2010
Liczba tomów: 4
Wydanie polskie: 2015-2016
Liczba tomów: 4
Tytuły alternatywne:
  • けいおん!
  • Light Music!
Tytuły powiązane:
Widownia: Shoujo; Postaci: Artyści, Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm

Wesołe życie piątki licealistek tworzących amatorski zespół rockowy.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: kasiats

Recenzja / Opis

W japońskich liceach każdy uczeń musi należeć do jakiegoś kółka zainteresowań. Ritsu Tainaka, cwana i interesowna nastolatka, postanowiła, że dołączy do szkolnego klubu muzyki rozrywkowej. Na starcie czekał ją jednak problem – wszyscy członkowie aktualnego składu właśnie zdali maturę i opuścili szkołę, zaś klub, aby funkcjonować, potrzebuje co najmniej czterech członków. Dla wielu byłby to zapewne sygnał, że lepiej poszukać czegoś innego. Tymczasem Ritsu uznała, że to doskonała okazja, bo skoro skład będzie kompletowany od początku, to znaczy, że ona będzie mogła zostać prezesem. Czyli wszystko cacy, ale skąd wziąć jeszcze trzy osoby, które mają na dodatek jakieś pojęcie o graniu muzyki?

Poza sprytem i umiejętnością (powiedzmy…) gry na perkusji, Ritsu pochwalić się może niewątpliwie siłą przebicia. Bo to dzięki niej nakłoniła (a właściwie – zmusiła) do przystąpienia do klubu śliczną jak z obrazka Mio Akiyamę, swoją przyjaciółkę z dawnych lat. Ta początkowo wcale nie była do tego entuzjastycznie nastawiona. Tsumugi Kotobuki, która wpadła na nie przypadkiem, została kolejną ofiarą Ritsu, zaś ujrzawszy spór dwóch przyjaciółek, doszła do wniosku, że to nawet może być zabawne. Zatem w błyskawicznym tempie ukonstytuował się zespół mający już na stanie perkusję (Ritsu), bas (Mio) i klawisze (Mugi). Do muzyki drum&bas może by to wystarczyło, ale raz, że do grania rocka niezbędna jest gitara, dwa, że wymagania szkolne wyraźnie mówiły o czterech członkach klubu. Tą czwartą okazuje się zwerbowana omyłkowo Yui Hirasawa. Dziewoja, niemająca za bardzo pojęcia, o co chodzi w klubie muzyki rozrywkowej, wpada w sidła pozostałej trójki…

K­‑ON! to historia szkolnych perypetii czwórki przyjaciółek, które działają w klubie i uczą się wspólnie grać. No dobra, nie ma co ściemniać, granie to kwestia może i ważna, ale istotniejsze od niej jest dla bohaterek jedzenie ciasteczek i picie herbaty, w które to dobra hojnie zaopatruje klub Mugi. W przerwach między tym i pogaduszkami, dziewczyny urządzają sobie próby, piszą pierwsze kompozycje, a także prowadzą normalne życie japońskich licealistek. Ritsu stanowi niejako siłę napędową zespołu – mimo że jest średnio ogarnięta, niezbyt lotna i ma problemy z organizacją, to nierzadko właśnie jej zacięcie i zapał popychają wszystko do przodu. Mio to jej przeciwieństwo – choć niewątpliwie inteligentna i zdolna, jest jednocześnie chorobliwie nieśmiała i lękliwa, co potrafi być przekleństwem, zwłaszcza jeśli chodzi o publiczne występy. Relacje jej i Ritsu są osią wielu opisywanych tu wydarzeń. Mugi, pochodząca z bardzo bogatej rodziny, jest siłą spokoju, która optymizmem i opanowaniem pomaga pozostałym radzić sobie z kolejnymi kryzysami. Yui na tle reszty może wydawać się przypadkiem szczególnym – jest do bólu przeciętna i niespecjalnie zdolna, zaś jej inteligencja potrafi dobić koleżanki. Ma jednak w sobie sporo zapału, który pozwala jej radzić sobie z trudnościami.

Jako że mamy do czynienia z mangą z gatunku yonkoma, składającą się z czterokadrowych pasków, to i fabuła jest tu na nieco dalszym planie. Poszczególne epizody łączą się w swego rodzaju historyjki w stylu „przygotowania do koncertu”, „zabawa noworoczna”, „nauka gry”, jednak każdy pasek to osobna opowiastka, zwieńczona zwykle dowcipną pointą. Historia toczy się w rytmie narzuconym przez szkołę – kolejne semestry, wakacje, święta itd. Obsada nie ulega specjalnemu powiększeniu – poza wzmiankowaną wyżej czwórką, w drugim tomie dołącza do klubu jeszcze Azusa Nakano, o rok młodsza od reszty, ambitna i przesadnie niekiedy poważna gitarzystka, podobna nieco do Mio. Opiekunką klubu zostaje (w wyniku intrygi Ritsu) Sawako Yamanaka, młodziutka nauczycielka, która skrywa zresztą kilka tajemnic (i pozostaje chyba moją ulubioną postacią). Oprócz nich mamy tu jeszcze członkinię samorządu – Nodokę, koleżankę Yui, oraz siostrę tejże, Ui. Obsada mangi składa się w sumie z dość charakterystycznych i sympatycznych postaci, które łatwo zapamiętać i polubić. Nieprzypadkowo mówi się, że K­‑ON! to tytuł, który niejako zdefiniował gatunek moé.

Zdecydowanie odradzam lekturę K­‑ON! tym, którzy szukają opowieści o muzyce, tworzeniu zespołu itd. Czemu? Ano temu, że w mandze jest to tematyka niejako drugoplanowa. Tu o wiele lepiej sprawdzają się np. gry visual novel z cyklu Kira Kira. K­‑ON! to natomiast klasycznie szkolna komedia sytuacyjna, ozdobiona tylko wątkami muzycznymi i dzięki nim zapewne wyróżniająca się z tłumu podobnych pozycji. Osobiście, jako fan rocka, trochę tego żałuję. Ale z drugiej strony muszę uczciwie przyznać – w swojej zasadniczej roli, czyli jako poprawiająca nastrój komedia, manga ta sprawdza się naprawdę nieźle. Od komedii oczekuję jednego: aby śmieszyła. Pod tym względem nie mam zastrzeżeń, czytając ten komiks, uśmiechałem się co i rusz, bo autor faktycznie potrafi tworzyć wesołe sytuacje. Co więcej, szczególna konwencja yonkomy narzuca dodatkowe ograniczenia. Dowcipy kręcą się najczęściej wokół przywar bohaterek – interesowności Ritsu, strachliwości Mio czy głupkowatości Yui. Trzeba przyznać, że autor oszczędza nieco dwie pozostałe – Mugi cały czas jest jakby z boku, rzadko interweniuje w sposób zdecydowany, natomiast Azusa częściej sama pada ofiarą żartów ze strony reszty zespołu. Sawako pojawia się natomiast w roli tej, która coś knuje (najczęściej, jakby namówić dziewczyny do przebrania się w szyte przez nią zwariowane stroje).

Swoją drogą, choć nigdzie nie jest powiedziane, iż bohaterki chodzą do żeńskiej szkoły, to w obsadzie mangi, czy nawet na drugim lub trzecim planie próżno szukać jakichkolwiek chłopaków. Postaci męskie pojawiają się raz na kilkadziesiąt stron i to na zasadzie sprzedawcy w sklepie czy dyrektora szkoły, nie wchodząc w żadne relacje z bohaterkami. Gdyby dołączyć do tego wieczne czułości, obściskiwanie się, a także mniej lub bardziej jasne aluzje i sugestie (czynione głównie przez Sawako), czy wręczanie sobie walentynek, wzajemne zachwyty itd. to można by nawet uznać K­‑ON! za lekkie (ale bardzo lekkie) shoujo­‑ai, choć to kwestia interpretacji.

Gdybym miał wymienić słabsze strony tej mangi, to niewątpliwie zaliczyłbym do nich pewną powtarzalność. Przez pierwsze dwa tomy raczej się jej nie odczuwa, bo autorowi nie brakuje świeżych i fajnych pomysłów, ale już gdzieś tak w połowie trzeciego można już miejscami mieć wrażenie powtórki z rozrywki. Fabuła się pojawia, ale nie jest zbyt istotna, co więcej, mimo że akcja rozgrywa się na przestrzeni trzech lat, trudno dostrzec jakieś istotne zmiany w zachowaniu czy wyglądzie bohaterek. Wreszcie, sama konwencja yonkomy sprawia, że tomiki nie należą wprawdzie do długich (około sto dwadzieścia stron na każdy), ale czyta się je raczej powoli i inaczej niż zwykłe mangi.

Rysunek, z racji specyficznego gatunku, jest siłą rzeczy dość uproszczony, ale nie nazwałbym go niedbałym. Postaci kreślone są prostą kreską, jednak łatwo je rozróżnić. Tła występują od czasu do czasu, większość bohaterek przedstawiana jest najczęściej od pasa w górę. Autor, który sam jest muzykiem, przykłada się ewidentnie do kadrów z instrumentami, te rysuje zwykle bardzo starannie. Jak na mangę o uroczych dziewczętach, zaskakująco mało tu fanserwisu, prawdę mówiąc, więcej dostajemy go w dialogach niż na obrazkach. Co jakiś czas pojawiają się także kadry bogatsze kolorystycznie, jak sądzę publikowane w magazynach w kolorze. W wydaniu tomikowym jedynie osiem pierwszych stron każdego tomu dostajemy w wersji kolorowej.

K­‑ON! to manga, którą najkrócej można by określić jako sympatyczna. Lekka, łatwa i przyjemna, w większości autentycznie zabawna. Raczej do pośmiania się i poprawienia nastroju niż do wnikliwej lektury i śledzenia historii.

Grisznak, 13 grudnia 2015

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Houbunsha
Wydawca polski: Studio JG
Autor: kakifly
Tłumacz: Marzena Karpińska, Paulina Ślusarczyk-Bryła

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Studio JG 4.2015
2 Tom 2 Studio JG 8.2015
3 Tom 3 Studio JG 11.2015
4 Tom 4 Studio JG 2.2016