Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

Nie drocz się ze mną, Nagatoro!

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    M
    odpowiedzi: 4
    Jiri50 13.04.2022 07:37
    Kontekst kulturowy?
    Miejska legenda tułająca się w sieci głosi, że Japończycy tworzą dwa rodzaje mangi. Te dla Japonii i te które mają w planach wypuścić w świat. Jest to chyba związane z pojęciem uchi – nas którym określają oni swoją kulturową wspólnotę i soto – ich, obcych tych z zewnątrz. Mangi skierowane do uchi mają być obarczone pewną manierą komunikacyjną właściwą ich kulturze. Pewien Japończyk który wybrał Polskę omawiając to na blogu mówi, że 30% komunikacji Japończyków jest niewerbalna. Oczywiście jest na to specjalna nazwa tj. kuki o yomu, czyli ,,czytanie powietrza”, co jest odpowiednikiem naszego czytania między wierszami, czy rozumienia się bez słów. Jednym słowem znając kod kulturowy musisz się domyślić co autor wypowiedzi czuje i ma na myśli. Koszmar nie? Na swoim blogu ten spolonizowany Japończyk mówi, że nawet jemu dobrze obeznanemu z kulturą często zdarzało się źle czytać z tego „powietrza”. Młodzi ostatnio chyba trochę się zbuntowali i chcą bardziej mówić wprost o tym co myślą i czują. Sprawy nie ułatwia też istnienie dwu sposobów mówienie tj. honne i tatemae. Honne to mówienie wprost zarezerwowane tylko na kontakt z najbliższymi osobami którym możesz wszystko powiedzieć, oczywiście bez przesadyzmu. Tatemae to coś co mówi się „oficjalnie” w kontaktach zewnętrznych aby nikogo nie urazić i być miłym. No cóż przy tak szerokim pojęciu urazy, wprowadzenie takiego języka było koniecznością, inaczej te katany zbierały by zbyt duże żniwo. Jednym słowem tatemae to troskliwe „ale się szef zmęczył w pracy” sekretarki pakującej podpitego szefa do taksówki (nie wiem czy to może mieć miejsce realnie). A honne to „aleś się spił wieprzu nieczysty” wkurzonej żony w domu już po zamknięciu drzwi. Obyty Japończyk używa tatemae w sposób finezyjny i pozwalający jego rozmówcy zawsze wybrnąć z sytuacji bez utraty twarzy. Ba wygląda na to, że w wielu okolicznościach brak wyjścia z tatemae ze strony rozmówcy, zwłaszcza po gafie mówiącego, należy uznać za bardzo niegrzeczne, a nawet obelżywe. Jeśli pierwsze zdanie jest prawdziwe, a ta manga faktycznie skierowana na Japonię, a potem sukces wypchnął ją w świat, to . . . . może być tak, że dla nas ktoś „wyrwał” z niej 1/3 kartek, których treści musimy się domyśleć mając na uwadze Japoński kontekst kulturowy. I pewne sceny mogą mieć dla nas mało czytelne znaczenie, bo my nie łapiemy treści z tego ich „powietrza”. Dajmy na to scena w której Nagatoro mówi do Sempaia wprost, umów się ze mną! Sam rysunek dla mnie jest mega – to koronny dowód na tezę, że Nagatoro to Yotsuba te 11 lat później. Ten szczery, otwarty, ogarniający świat zaciesz jest nie do podrobienia. Nagatoro bardzo ryzykuje utraceniem twarzy mówiąc to tak wprost, a nie stosując tu bezpiecznego tatemae. Reakcja Semapia jest po prostu karygodna, powinien przecież zamaskować jej wpadkę i za pomocą tatemae pozwolić ocalić jej twarz. Nagatoro dosyć nieudolnie maskuje swoją urazę, udając, że był to żart z jej strony. W praktyce te Sempai swoją reakcją powiedział jej te wszystkie przykre rzeczy jakimi ona raczy go ona za chwilę. Po nakręceniu się sytuacją daje mu popalić również fizycznie. Co jest już bardzo dużą przesadą i praktycznie powinno zakończyć tę znajomość. Mimo to Sempai przełamuje się wychodzi do niej z bezpieczną koleżanką – takie tam bezpieczne tatemae. Ale ona się na to nie zgadza, jasno i bez ogródek mówiąc, że albo będą przyjaciółmi lub parą . . . albo jej to nie interesuje, żadne tam koleżanki. I dopina swego. Sempai pyta więc jak ma się do niej zwracać. To na co warto tu zwrócić uwagę to kwestia fizycznego karcenia Sempaia, pojawia się ona zwykle po tym jak dziad bardzo mocno (w kategoriach Japońskich) sobie na to zapracuje. Nieuzasadniona przemoc to chyba nie są klimaty tej mangi. Tu wciry dostaje się jak się na nie solidnie zasłuży.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    odpowiedzi: 2
    Jiri50 11.04.2022 12:44
    Zdziwko w sprawie postaci
    Ojciec mangi Osamu Tezuka stawiał przede wszystkim na wiarygodność postaci. Dlatego skupiał się na przedstawianiu ich emocji i wewnętrznych rozterek postaci. Szczerze powiedziawszy po obejrzeniu Nagatoro uznałem, że autorzy mocno popłynęli sobie z realizmem postaci. Zaciekawiło mnie to na tyle, że poszukałem co nieco na temat relacji damsko męskich w Japonii. Z dużym zdumieniem na vlogu polsko­‑japońskiego małżeństwa Aiko i Emila w odcinku nt. japońskich mężczyzn usłyszałem z ust uroczej Aiko dokładną charakterystykę sempaia! Wygląda więc na to, że jest ta postać poniekąd jak najbardziej realistyczna. No dobrze niech będzie . . . faceci w Japonii są pasywni i pragmatyczni do bólu w sprawach sercowych. Ale Nagatoro tj. nieustraszona, asertywna i wyszczekana do bólu ew. twojego płaczu nastolatka? Zupełnie jakoś nie pasuje do wyobrażeń o delikatnych i nieśmiałych Japonkach. I tu kolejne zaskoczenie. Obecnie w Japonii sporo się dyskutuje o „roślinożernych mężczyznach” i „mięsożernych kobietach”. Rosnąca liczba facetów którzy nie są zainteresowani związkiem z realną kobietą (bo np. wolą awatar w komórce) sprawia, że Japonki są zmuszone brać sprawy we własne ręce, bo inaczej nic z tego nie będzie. Dlatego skończyła się era czekania na jego ruch i teraz to często kobiety proponują randki. Ba do tego zrobiły się dosyć wymagające i nie zadowala je dotychczasowa postawa Japończyków. Zaczynają domagać się więcej uwagi, emocji i uczuć, zapewne pod wpływem zachodnich wzorców. Komuś to brzmi znajomo? Dziewczyna widzi na rysunku pewną sytuację związaną z uczuciem. Właściwie to jestem jak ta wojowniczka myśli sobie, tak chciała bym aby ktoś zachował się w podobny sposób wobec mnie. Wkręca więc autora w odgrywanie roli. Ale facet nie potrafi się przełamać i wszystko kończy się fiaskiem. Zezłoszczona zaczyna kpić z niego bezlitości. I nagle otrzymuje od niego emocje i uczucia, chociaż akurat nie te których chciała. Dobra robaczku może i będą jeszcze z ciebie ludzie myśli szelma i zabiera się za obróbkę klienta. Tak wygląda zawiązanie akacji oraz zaskakujące tło społeczne tej mangi co przyznaję bardzo mnie zdumiało.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    odpowiedzi: 2
    Jiri50 4.04.2022 13:38
    Droczenie się a przemoc?
    Podobno autorzy chcieli oddać urok młodych dziewcząt. Wg. mnie chyba im się udało. Sadyzm? Przemoc . . . ludzie dajcie sobie siana! Śnieżynki się znalazły. Co innego dokuczanie komuś w obecności publiki, a co innego tylko we dwoje. Pewna krewka osóbka poruszona czymś co zobaczyła na rysunku, postanawia zrobić coś z jego mocno wycofanym i wyobcowanym autorem. I daje mu solidnego kopa tak aby wyśmiać i wyrwać go z izolacji oraz marazmu. Akacja wywołuje tu reakcję i oboje zaczynają podróż przez zmiany i dojrzewanie. W sumie pełna uroku opowieść o tym co ważne. Świetne postaci, sporo humoru i zabawy konwencją. Ale to tak po przewertowaniu całości obecnej serii. Ciekawe czy autorzy zdecydują się w końcu dać w kość nie tylko facetowi.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    odpowiedzi: 2
    . 18.10.2020 03:58
    Skąd u ludzi taki popęd do poniżania/bycia poniżanym? Serio, romans oparty na tym, że jedna postać poniża drugą? I to nie pierwsze takie „dzieło” które widzę. Na pewnej stronie z „dex” w nazwie widzę, że takich romansów opartych na tym samym schemacie jest kilka i wszystkie są dość popularne. Dlaczego? Co jest w tym ciekawego? Przecież to aż się nieprzyjemnie czyta…
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime