x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
A może...?
Czy mi się tylko wydaje, czy autor teraz na gwałt to kończy, bo 'ktoś z góry' każe mu to kończyć – albo raczej dał pozwolenie na zakończenie tej farsy? Kilkanaście ostatnich chapterów jasno pokazują, że długo ta cała opowiastka nie wytrzyma.
A może mi się tylko wydaje?
Re: Konkret
Re: "bez oceny zostawiam mangę tą "~Yoda
Zabuza kliknij: ukryte się nigdy nie nawrócił. Nie wiem jak to mam wytłumaczyć, ale widać to po jego zachowaniu. Po prostu był tym złym do końca, ale nie takim złym śmieciem, tylko złym i szlachetnym jednocześnie.
Nagato kliknij: ukryte też wydaje mi sie naciągany, ale sprawa ma się pod pewnym względem podobnym do Gaary, ale nie będę tego drążyć, bo każdy może to interpretować na swój sposób (fani happy endów tak jak ja, a fani krwi i śmierci w odwrotny).
No i Orochimaru - kliknij: ukryte on się w sumie nawrócił Oo. W końcu uratował Kage i nie ingerował w wojnie, żeby zająć ciało Sasuke. Ale może tylko dlatego, że po prostu wiedział, że nie ma szans i się bał? Oo Może jednak masz rację i się nie nawrócił? Oo Aż pójdę to teraz przeanalizować.
Re: "bez oceny zostawiam mangę tą "~Yoda
Re: Ech, ten ostatni rozdział...
Ni i kończąc na kwestii NaruHina, to fakt, zapomnijmy o tym, zakończenia nie zmienimy – ja uważam, że paring dobry, miał sens, przez całą serię powoli dorastał, aż w końcu mamy 'owoce ich pracy'.
Re: Ech, ten ostatni rozdział...
Re: Ech, ten ostatni rozdział...
Re: Ech, ten ostatni rozdział...
A tak btw. zawsze mnie zastanawiała jedna rzecz – jeżeli Sharingan pochodzi od Byakugana, to co stałoby się, jeżeli połączyć by te dwa doujutsu? Sarada w końcu jakby się 'połączyła' z tym całym Boltem ( kliknij: ukryte nadal nie mogę się przekonać do tego imienia, pomimo nawiązania do imienia Naruto i Neji), który ma potencjał Byakugana, mogłoby wyjść coś ciekawego.
Re: Ech, ten ostatni rozdział...
Co do niedokończonych wątków, to daję 75% pewności, że w swojej nowej serii dopowie w pewien sposób o wątkach romantycznych ( kliknij: ukryte taki romantyzm bez romantyzmu, bo jak sam stwierdził, nie jest w tym zbyt dobry, bo zawstydza się podczas pisania takich historii), a film całkowicie wyjaśni wątek NaruHina.
Jeszcze co do tego wątku, to Ty chyba mangi nie czytałeś, albo Twoje czytanie polegało na przeleceniu tekstu wzrokiem. Zgodzę się, za mało tą parę pokazywali, ale widać tu zdecydowany rozwój z typowego podziwu jednej strony do drugiej, do zauroczenia Naruto Hinatą i pokazania miłości Hinaty do Naruto. Film ten wątek tylko dokończy i tyle. Serio, nie mów więcej proszę, że 'po prostu się zeszli'. I to już nie zależne od cudzego zdania, tylko to są fakty.
Jak zabrzmiało to zbyt agresywnie to sorry, ale w inne słowa nie mogłem tego ubrać.
Re: Ech, ten ostatni rozdział...
Owszem, seria niby ma być tylko 'spin‑offem', ale sam Masashi wspominał, że nie chce kończyć swojej przydogy z uniwersum Naruto i będzie działać w tym kierunku, a opis ten idealnie pasuje do serii, która będzie dotyczyć ich dzieci – niby obok, ale jednak trzyma się starych śmieci.
Re: Niektórzy powiedzą, że coś się kończy, a ja powiem...
Przyznam, że ciężko byłoby mi uzasadnić moje zdanie, nawiązałbym zapewne do zawartych w tej mandze wartości i jak ona wpłynęła wraz z takimi tytułami jak One Piece czy Dragon Ball na kierunek, w którym shouneny się rozwinęły, oraz jej wpływ na pokolenie osób, które ją czytały, ale będę szczery – nie chce mi się w to bawić. Większa część osób, z którymi rozmawiałem, uważa tak samo i po komentarzach na polskich i zagranicznych forach widać to samo – może manga od pewnego momentu zaczęła lecieć na łeb, na szyję, ale nie uznanie jej za kanon będzie błędem. Tyle w temacie.
Wiem, wypowiedź wygląda jak wymigiwanie się od uzasadnienia i w gruncie rzeczy tak jest, ale to tylko dlatego, że nie chce mi się tego wszystkiego pisać i nie wiem, jak długie komentarze na Tanuki mogą być :D
Re: Nareszcie koniec
Dla mnie, gdyby walka z Madarą była końcem, a wątek Kagui byłby ucięty, to znalazłoby się miejsce na tak bardzo potrzebny ROZWINIĘTY koniec… No bo serio? Zamknęli historię składającą się z 690 częściach w 10 chapterach… Jak dla mnie, to:
-albo zakończenie było wymuszone przez 'górę', ze względu na wcześniejszy błąd, jakim było zbytnie babranie się w tą wojnę i ratowaniu mangi przed powolnym upadkiem, po czym ponowne jej wprowadzenie w lekko zmienionej formie, gdy już wszystko się uspokoi,
-albo Kisiel nie miał już weny ciągnąć tego i chciał rozpocząć nowy projekt, na który się już nakręcił i zapomniał o tym, że starym rzeczom należy się trochę szacunku – niby manga ma 15 alt, ale w tym świecie to tak, jakby miała ze 100 lat w ludzkim świecie.
Osobiście optuję za drugim wyborem, bo nawet ci 'z góry' nie byliby aż takimi baranami, żeby tak szybko to kończyć, a wiadomo jak to jest jak się człowiek na coś napali – traci głowę do wszystkiego. Ale nic, będę to powtarzać do bólu – poczekajmy na spin‑off'y i nowy projekt, nad którym pracuje Kishimoto, bo nie wierzę, że 'od tak' zakończy on swoją przygodę z uniwersum Naruto- co to to nie. No i po drodze mamy jeszcze film, a i anime kończy się dopiero w marcu/kwietniu, także niby koniec, ale jednak…
A tak swoją drogą, czy tylko ja zauważyłem, że to tłumaczenie imienia młodego kliknij: ukryte Naruto i Hinaty nie ma sensu? Bolt? Błagam… Powinno zostać w oryginale, czyli Neji – po polsku to znaczy właśnie śruba, a potocznie śruba po angielsku, to właśnie Bolt… Nie postarali się tłumacze. No chyba, że myśleli nadzieję, że każdy będzie wiedział, że Bolt czyta się 'boruto', co różni się jedna sylabą od Naruto i jednocześnie nawiązuje do imienia Neji. O tym nie pomyślałem… Ale dlaczego nie dali notki do tego, to ja nie wiem…
-Jak 'skończył się' Hashirama?
-Co się stało z kapitanem Yamato?
-Jakie były następstwa wojny?
-Co się stało zaraz po wojnie?
-Co stało się z klanem Naruto?
-Co z bratem M6Ś?
-Jak sprawy mają się na Górze Myōboku? W końcu to tam przewidzieli, że on będzie tym 'dzieckiem przeznaczenia', więc ta wielka, stara ropucha musiała coś wiedzieć.
-Co z Orochimaru? Tak po prostu sobie wstał? W końcu był antagonistą całej pierwszej serii, a i tak nie zostało wyjaśnione, dlaczego się nawrócił i jakie były jego losy. A należało mu się to…
Takich pytań co do losów kluczowych bohaterów i spraw mogę znaleźć więcej, to są takie na szybko, co mi wpadły do głowy. Już o sprawach pobocznych nie będę się nawet rozpisywać, bo wyszłoby tego z 50.
Wiem, część z tych wątków zakończy film, ale nie odpowie na wszystko. Teraz pozostaje tylko czekać na databooki, które wyjaśnią to, co nie zostało wyjaśnione.
Mimo to, solić to – tak jak mówisz – 100/10.
Co do większej ilości wątków, to zaskoczę Cię, bo wiosną 2015 ma wyjść seria spin‑off'ów, która będzie właśnie dotyczyła losów dzieciaczków, a jeżeli dobrze się sprzeda, to prawdopodobnie będzie z tego pełno prawna seria – Naruto: Shinjidai Kaimaku Purojekuto. Z resztą, zapowiedziany jest wielki projekt Naruto, a zostanie on ogłoszony w tą niedzielę o północy czasu polskiego, tak więc trzymaj jednocześnie kciuki i rękę na pulsie, bo jest spore prawdopodobieństwo, że nasz twardogłowy blond ninja nie opuści naszych serc tak szybko!
Re: Nareszcie koniec
A tu się zgodzę z Tamago‑chan, że gdyby umarło więcej postaci, byłoby lepiej – oczywiście nie jakoś bezsensu kliknij: ukryte (jak próba zabicia Shikamaru), ale coś z głową – kliknij: ukryte jak Gai i Kage – no choćby ta Tsunade. No kurde, koleś otwiera ósmą bramę, a jedyne co go spotyka, to zniszczona noga? Tak samo Kage – wypełnili swoją misję, stworzyli Zjednoczone Siły Shinobi, więc mogą umierać. A jak chcą ich już wskrzeszać, to niech chociaż Tsunade zemrze, w końcu całą swoją chakrę poświęcała na ratowanie reszty Cieni. Ale tu również nie – przychodzi Oroś i wszystko gra… No błagam. Tak więc – więcej śmierci byłoby okej, ale śmierci z głową i godnością.
Re: Nareszcie koniec