Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

6/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 8 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,25

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 149
Średnia: 7,84
σ=1,61

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

Balsamista

Rodzaj: Manga
Wydanie oryginalne: 2003-2013
Liczba tomów: 7
Wydanie polskie: 2008-2013
Liczba tomów: 7
Tytuły alternatywne:
  • Shigeshoushi
  • The Embalmer
  • 死化粧師
Tytuły powiązane:
Gatunki: Dramat
Widownia: Shoujo; Postaci: Pielęgniarki/lekarze; Miejsce: Ameryka, Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm

Monotonna opowieść o ekscentrycznym balsamiście i jego klientach – żywych i martwych.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Na początku 2006 r. wydawnictwo Hanami rozpoczęło wydawanie Balsamisty, komiksu, z którym wiązałem nadzieje przede wszystkim na ciekawą stronę wizualną, a to z uwagi na osobę autorki, znanej z nietypowej kreski i z ustaloną renomą w Japonii. Ostatecznie skończyło się na lekturze z redaktorskiego obowiązku, a dlaczego – o tym w dalszej części recenzji.

Shinjurō Mamiya, młody, wrażliwy kobieciarz­‑ekshibicjonista, prowadzi w dawnym kościele praktykę balsamisty. Praca ta ciąży jego sercu, albowiem bohater wykonuje ją nie z niskiej żądzy pieniądza, lecz przez pamięć ojca i aby pomóc swym klientom (tym żywym) pożegnać we właściwy sposób zmarłych. Gdyby tylko problemy Shinjurō ograniczały się do rozterek wewnętrznych! Jak dowiadujemy się z mangi, w Japonii balsamiści są niemile widziani, ich praktyki są nowością sprzeczną z kulturą i religią, co pogłębia wyobcowanie bohatera i zapewne jest jedną z przyczyn różnorakich dziwactw, jakich pełno w zachowaniu Shinjurō. W zasadzie na tym można zakończyć wstęp do fabuły, albowiem z uwagi na jej epizodyczność omawianie poszczególnych rozdziałów mija się z celem. Bodaj jedynym wątkiem przewijającym się przez całą serię jest związek bohatera z Azuki, licealistką towarzysko sprzątającą u Shinjurō.

Graficznie Balsamista prezentuje się przyzwoicie. Kreska Mihary Mitsukazu wykracza poza standardy przeciętnego shoujo, aczkolwiek osoby poszukujące oryginalności raczej nic tu dla siebie nie znajdą – autorka jest dobra w swoim fachu, ale przebłysków geniuszu nie widać. Można za to podziwiać solidnie wykończone tła, zmieniającą się garderobę postaci, czy też staranne detale różnego rodzaju urządzeń. Projekty postaci są raczej realistyczne, chociaż uproszczone, razić w nich mogą chyba tylko nieco żabie usta (ale widywałem o wiele gorsze), nie sposób też po wyglądzie odróżnić Japończyków od Amerykanów. Ciekaw byłem, jak autorka poradzi sobie z pokazaniem zwłok – tematem rzadko podejmowanym w komiksie, gdzie najczęściej widzimy moment śmierci, natomiast raczej nie spotykamy denata na stole zabiegowym. W Balsamiście, jak się zdaje, autorka postarała się jak najbardziej uniknąć tego problemu – ciało pokazane jest najczęściej na jednym­‑dwu kadrach, czasami ze zbliżeniem na twarz, a później już w wersji finalnej, po przeprowadzeniu zabiegów kosmetycznych. Styl pozostaje niezmienny przez wszystkie wydane w Polsce pięć tomów, zauważyłem tylko drobną zmianę w sposobie przedstawiania Shinjurō – o ile początkowo często rysowany był w różnych stadiach negliżu, o tyle w ostatnich tomach częściej pojawia się garniturze i stroju roboczym. Ogółem kreska prezentuje się nieźle i jest mocną stroną komiksu. Jest w tym też pewna zasługa wydawnictwa Hanami, które dołożyło wszelkich starań, aby polskie wydanie było wysokiej jakości.

Niestety, co komiks zyskuje na grafice, traci na fabule. Balsamista nie ma wyraźnego, głównego wątku fabularnego. Do pewnego stopnia rolę tę pełni wątek romansowy pomiędzy Shinjurō i Azuki, jednak rozgrywa się on w najlepszym razie na drugim planie. Większość serii to krótkie, niepowiązane opowieści, realizowane wedle prostego schematu – „przedstawienie postaci”, „problemy osobiste postaci” i na koniec „pogrzeb i wzruszająca scena nad trumną”. Ta parada nieboszczyków zaczyna nudzić już mniej więcej na początku drugiego tomu, a pomysł powtórzony kilkanaście razy wcale nie robi się od tego lepszy. Od czasu do czasu autorka zdobywa się na coś więcej i wtedy Balsamista zmienia się w całkiem niezły komiks obyczajowy. Rozdziały poświęcone przeszłości Shinjurō, a w szczególności jego wyjazdowi do USA, czyta się całkiem przyjemnie, jak też i kilka innych przerywników. Z jednym wszakże wyjątkiem – zdecydowanie nie polecam pseudokryminałów, które wyróżniają się tandetą nawet na tle wyżej wymienionych wzruszających historii.

Można zastanawiać się nad źródłem popularności Balsamisty. Komiks pozornie nie należy do atrakcyjnych; przyzwoita, ale niewyróżniająca się niczym szczególnym kreska, brak klasycznej fabuły połączony z nużącą powtarzalnością kolejnych epizodów – wszystko to powinno raczej działać na niekorzyść recenzowanego tytułu. Jak się zdaje, kluczem do popularności Balsamisty są postacie, idealnie wpasowujące się w gusta nastoletnich czytelniczek. Mihara Mitsukazu pokazała, że umie wyczuć, co akurat podoba się czytelnikom, co naprawdę chcieliby zobaczyć w komiksie (w odróżnieniu do tego, co się deklaruje) – i wychodzi ze swoimi bohaterami naprzeciw tym zapotrzebowaniom. Shinjurō to postać, na którą można przelać dowolną ilość pozytywnych emocji, a przy tym zawsze pozostaje tym samym cierpiącym i wyobcowanym wrażliwcem, skrzyżowaniem Kordiana z Alucardem, z całą egzaltacją pierwszego i bez zagrożenia, jakie niesie drugi. W nieszczęśliwie zakochanej w nim Azuki możemy z kolei odnaleźć elementy „bohatera takiego jak ty”, jednak na tyle zręcznie umieszczone, że postać nie irytuje, a jedynie dzięki swojej zwyczajności i nijakości znika z percepcji czytelnika. Związek Shinjurō i Azuki rozgrywa się w tle, a dzięki wprowadzeniu konkurenta do serca Azuki można odnieść wrażenie, że nic jeszcze nie jest przesądzone.

Balsamista to komiks idealny dla kogoś, kto chce poczytać romans, ale taki bez wątków romantycznych, z głównym bohaterem, o którym można bezpiecznie pofantazjować i przy którym nie plącze się żadna psująca zabawę postać. Fani Japonii też coś mogą znaleźć dla siebie; a to relacje między Japończykami a Amerykanami, a to stosunek japońskiego społeczeństwa do śmierci i związane z tym zwyczaje. Miłośniczki „gotyckich lolit” zapewne z zainteresowaniem przeczytają niektóre (nieliczne niestety) fragmenty odnoszące się do ich subkultury, aczkolwiek autorka traktuje ten nurt ze sporym dystansem i ironią. Mnie Balsamista wynudził niesamowicie i zdecydowanie nie polecam go czytelnikom o guście zbliżonym do mojego.

Teukros, 31 sierpnia 2009

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shodensha
Wydawca polski: Hanami
Autor: Mitsukazu Mihara
Tłumacz: Magdalena Tomaszewska-Bolałek

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Hanami 4.2008
2 Tom 2 Hanami 6.2008
3 Tom 3 Hanami 9.2008
4 Tom 4 Hanami 11.2008
5 Tom 5 Hanami 3.2009
6 Tom 6 Hanami 5.2010
7 Tom 7 Hanami 11.2013

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Zakup mangę Balsamista w sklepie Komikslandia Oficjalny pl