Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 kreska: 7/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 96
Średnia: 8,4
σ=1,43

Recenzje tomików

Wylosuj ponownieTop 10

Kuroko's Basket

Rodzaj: Komiks (Japonia)
Wydanie oryginalne: 2008-2014
Liczba tomów: 30
Wydanie polskie: 2014-2018
Liczba tomów: 30
Tytuły alternatywne:
  • Basketball Which Kuroko Plays
  • Kuroko no Basket
  • 黒子のバスケ
Gatunki: Sportowe
Widownia: Shounen; Postaci: Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność

Niski i niepozorny chłopaczek gwiazdą koszykówki? Dlaczego nie!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: funymika

Recenzja / Opis

Przez trzy lata boiskiem do koszykówki władali zawodnicy z gimnazjum Teikou, a najbardziej utalentowaną podstawową piątkę, która zdobyła mistrzostwo kraju, ochrzczono mianem „Pokolenia Cudów”. Ostatecznie jednak drogi kolegów rozeszły się, gdy wybrali inne licea. O każdym było głośno, lecz uwadze tłumu uszedł szósty zawodnik, Tetsuya Kuroko. Na pierwszy rzut oka nikt nie uwierzyłby, że grał on w tak elitarnej drużynie, ponieważ bardzo ławo go nie zauważyć. Jednak jak się okazuje, niski wzrost i niepozorność to właśnie główne atuty chłopaka, który wraz z niezwykle utalentowanym Taigą Kagamim stworzy duet mający szansę przejść do historii licealnych rozgrywek, a nową, ale obiecującą drużynę ze szkoły Seirin poprowadzić do niejednego zwycięstwa.

Kuroko no Basket jest wydawane w jednym z najbardziej znanych magazynów mangowych, „Weekly Shounen Jump”, dzieląc strony z takimi hitami, jak One Piece, Bleach czy Katekyou Hitman Reborn. Już sama nazwa czasopisma jasno wskazuje, iż mamy do czynienia z shounenem. A jak wiadomo, gatunek ten rządzi się swoimi prawami, podobnie jak jego druga „połówka”, shoujo. Akcja nie musi być bardzo, bardzo zawiła, ważne jednak, by działo się sporo, dobrze, jeśli z sensem oraz było barwnie i wystarczająco ciekawie. Wspomniane wyżej tytuły należą również do grupy tzw. „tasiemców”, które ciągną się i ciągną, a końca nie widać. Zapoczątkowana w 2008 historia o koszykówce licealistów również ma predyspozycje do zostania takowym, gdyż obecnie wydane siedemnaście tomów trudno nazwać nawet półmetkiem. Taka długość niesie ze sobą jednak spore ryzyko spadku formy, chociaż śledząc kolejne rozgrywki drużyny Kuroko nie miałam wrażenia, że w najbliższym czasie mandze grozi ta przypadłość.

Ale przejdźmy do rzeczy. Omawiany komiks jest naturalnie shounenem, oczywiście sportowym. Historie spod tego znaku zwykle podążają utartymi szlakami, lepiej lub gorzej radząc sobie na zakrętach i rozwidleniach. Manga pana Fujimakiego bardzo dobrze wpasowuje się w ten nurt, jednocześnie sprawnie grając wysłużonymi schematami. Tym razem na warsztat wzięto nieco mniej popularną niż baseball i piłka nożna, ale równie wdzięczną koszykówkę. Zaczynamy od przysłowiowego (prawie) zera, aby z czasem dzięki talentowi, ogromnemu wysiłkowi i poświęceniu dojść jak najwyżej. Do tego potrzebujemy obiecującego protagonisty, który owszem, talent ma, ale sporo musi się jeszcze nauczyć oraz jego wiernych kompanów, równie lub mniej zdolnych (w zależności od zamysłu autora). Jak się okazuje, w Seirin nie ma jednej gwiazdy i bandy idiotów: znajdziemy tu może niekoniecznie wyrównanych poziomem, ale zdolnych i ambitnych zawodników, których celem są oczywiście mistrzostwa kraju. Droga jest długa i kręta, ale zdecydowanie warto, zwłaszcza jeśli widać potencjał i nie porywa się z motyką na słońce. W następnych rozdziałach będziemy śledzić głównie kolejne mecze, tylko gdzieniegdzie przerywane szkolnymi epizodami.

Nie jestem ani szczególną znawczynią, ani fanką koszykówki, ale dobrze poprowadzone rozgrywki powinny wciągnąć nawet laika, który – nawet jeśli nie zna podstawowych zasad (o to w przypadku koszykówki raczej trudno, gdyż niemal każdy przecież zetknął się gdzieś z tym sportem), będzie z zainteresowaniem towarzyszył bohaterom w drodze na szczyt. I tak jest w tym przypadku. Nie trzeba być wyjątkowym miłośnikiem „kosza”, wystarczy lubić gry zespołowe, by z zaangażowaniem śledzić kolejne mecze. Te nie są może wybitnie skomplikowane, ale nie sprowadzają się też do bezmyślnego ganiania za piłką, a sporo miejsca zostanie poświęcone planowaniu. Nie znaczy to jednak, że nie ma również spontanicznych i zaskakujących akcji – wszystko odpowiednio zrównoważono. Fabuła prowadzona jest dość standardowo, choć uczniowie Seirin nie koszą wszystkich po drodze jak leci; czasem przegrywają, ale zawsze dają z siebie wszystko i powoli stają się silniejsi – tak wygląda scenariusz większości sportowych opowieści, ale tym razem całość trzyma poziom i na pewno nie nudzi. Nawet jeśli wybiera raczej dobrze znane szlaki (drużyn jest tyle, co szkół, ale fabuła skupia się głównie na potyczkach z dawnymi kolegami Kuroko), są one przy tym wystarczająco malownicze.

Koszykówka koszykówką, ale powinno być odpowiednio efektownie i ciekawie, inaczej można po prostu włączyć telewizor i pooglądać zwykłe mecze. Podstawowe zasady naturalnie się zgadzają, bo inaczej byłby to inny sport, ale nie jestem w stanie ocenić wiarygodności wszystkich technik oraz umiejętności. Na szczęście te przejaskrawienia czy dodatki (a przynajmniej większość z nich…) nie sprawiają, że z niedowierzaniem patrzy się na kolejne wyczyny zawodników. Spokojnie, to nie jest Prince of Tennis, w którym bohaterowie dysponują takim arsenałem, iż niektórzy obdarzeni mocami nadprzyrodzonymi agenci specjalni z innych anime powinni zapaść się ze wstydu pod ziemię. Kuroko no Basket stara trzymać się ram rzeczywistości i raczej omija terytorium supermocy, choć momentami miałam małe wątpliwości… Przede wszystkim bogom dzięki za brak nagłych i nieprawdopodobnych zwrotów akcji oraz awaryjnych, niewytłumaczalnych sposobów zdobywania potrzebnych umiejętności. Trening, pomysłowość i ciężka praca przede wszystkim – talent to nie wszystko! Wszystko to wymaga czasu. I, co w sumie najważniejsze: to nie jest teatr dwóch aktorów, a całej drużyny (niespodzianka – pozostali zawodnicy też mają spore lub przynajmniej zauważalne umiejętności), która dzielnie stara się wygrywać kolejne mecze.

Nie obędzie się bez emocji, bo bez nich jakiekolwiek rozgrywki byłyby płaskie jak kartka papieru i równie fascynujące, co puste ściany własnego pokoju. Kolejnym meczom, ale i nie tylko, towarzyszą euforia, łzy, zwątpienie, strach i wiele innych uczuć. Paleta choć raczej przewidywalna, jest na pewno bogata i często zaskakuje niecodziennymi odcieniami. Komedia i szczątkowy dramat przeplatają się ze sobą, tworząc może nie wybitnie oryginalne, ale wystarczająco porządne tło dla meczów. Owszem, niektóre gagi są zbyt często powtarzane i mogą znudzić (ile razy można oglądać tę samą scenę z niezauważalnym Kuroko?), ale nie powinny irytować. Poziom dramatyzmu bardzo zręcznie utrzymano w ryzach i nawet po wielkich przegranych nie jesteśmy świadkami tarzania się bajorku rozpaczy, a co najwyżej zobaczymy chwilowy spadek formy zawodników, którzy muszą jakoś podźwignąć się po porażce. Piętrzące się intrygi, kosmiczne nieporozumienia i tragiczne przeszłości? Nie, trafiliście pod zły adres, choć jeszcze nie wszystkie karty zostały odkryte. Mam jednak wrażenie, że autor nie planuje niespodziewanego trzęsienia ziemi, więc chyba możemy być spokojni.

Ciekawym, choć zniechęcającym niektórych (sama do mangi podchodziłam trzy razy i do kontynuowania lektury zmotywowała mnie dopiero wersja animowana) posunięciem jest zagranie na nosie jednemu z najbardziej znanych schematów spod znaku shounen. Różnicę w stosunku do wielu innych tytułów zauważyć łatwo, gdyż Kuroko w niczym nie przypomina cierpiącego na ADHD, niesamowicie głośnego i czasem niemożliwie głupiego bohatera, któremu nie brakuje jedynie zapału i energii. Co jak co, ale trudno powiązać tego niepozornego chłopaczka ze słowem „charyzma”, bo bardziej niż lśniącą gwiazdę koszykówki przypomina on ukryty w głębi domu najbardziej solidny filar wspierający strop. Jest cichy, spokojny, niesamowicie grzeczny, ale to pierwsze wrażenie może być mylne, gdyż zdecydowanie potrafi okazywać on emocje nie są mniej intensywnie niż pozostali. A co najważniejsze – trudno przewidzieć, co zrobi w następnej chwili. Przeciwieństwem tytułowego bohatera i wręcz podręcznikowym przykładem protagonisty shounena jest za to narwany i w gorącej wodzie kąpany Taiga Kagami. Jego pewność siebie i arogancja są jednak dzielnie wspierane przez ogromny, chociaż wymagający jeszcze oszlifowania talent, o czym nastolatek boleśnie przekonuje się przy pierwszym spotkaniu z jednym z byłych kompanów Kuroko. Chłopak nie jest może wybitnie inteligentny, ale nie okazuje się też typowym idiotą, którego najchętniej zdzieliłoby się po głowie łopatą za głupotę. Myśli, choć nie zawsze, ale potrafi wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów, nie tylko w grze, ale również w relacjach z innymi.

I właściwie na tym można by skończyć, bo wystarczy dwóch wielkich zawodników, a szara masa będzie robić za mięso armatnie? Nie, oczywiście, że nie. Kuroko no Basket to nie pierwsza i nie ostatnia manga, w której charakterystyczni są również pozostali członkowie drużyny (a przynajmniej ci ważniejsi). Podobnie ma się sprawa z rywalami, którzy tworzą niezwykle zróżnicowaną i barwną grupę mniejszych lub większych dziwadeł. Prym naturalnie wiodą poznawani po kolei członkowie „Pokolenia Cudów” oraz ich koledzy. Każdy ma mniej lub bardziej schematyczny, ale na pewno wyrazisty i ciekawy charakter. Żeby za wiele nie zdradzać, napiszę tylko, że najbardziej polubiłam pewnego niezwykle utalentowanego, ale równie leniwego i nieodpowiedzialnego zawodnika, który naturalnie z biegiem czasu zmienia nieco swoje podejście do sportu. No właśnie, ci wszyscy bohaterowie powoli, powoli się rozwijają, nie tylko pod względem umiejętności, ale również w kwestii osobowości. Dlatego też każdy ma szansę znaleźć swojego ulubieńca, nawet jeśli nie polubi głównych bohaterów, chociaż naprawdę łatwo powinni oni zaskarbić sobie sympatię czytelników. No dobrze, a co z paniami? Ponieważ jest to manga skierowana głównie do chłopaków, to właśnie oni stanowią lwią część (jakieś… 99%?) obsady, ale te niewielkie żeńskie dodatki, chociażby w postaci młodziutkiej trenerki drużyny Seirin, Riko Aidy, wystarczająco spełniają swoje zadanie. Żeby poradzić sobie ze zgrają licealistów, wymagany jest silny charakter, który wspomniana wyżej dziewczyna zdecydowanie posiada.

Kreska pana Fujimakiego nie jest może bardzo charakterystyczna, ale z pewnością nie można odmówić jej solidności nabywanej z każdym rozdziałem. Widać to zwłaszcza po projektach postaci, które z czasem stają się coraz bardziej dopracowane. W kwestii kolorystyki (będzie to widać w anime…) autor poszedł na całego, w związku z czym zobaczymy wszystkie kolory tęczy, poczynając od błękitnowłosego Kuroko. Oprócz tego sporą ilość bohaterów odróżniają subtelne i niewielki szczegóły, dzięki czemu nikt nie jest niczyim klonem. Pomijając typowe zabiegi rysownicze, naprawdę dobrze oddana została dynamika poszczególnych scen i można sobie wyobrazić, co działo się między kadrami, a nie zastanawiać się „ale jak on znalazł się tu, skoro był tam?” i „ale co tam właściwie jest narysowane i czyja to ręka?”. Rastry są mało zauważalne, co również sprawia, że rysunki pozostają czytelne, a w kwestii cieniowania autor zdecydował w większości przypadków na proste i gęsto posiane kreski. Jednym będzie odpowiada taki styl, a drugim nie, ale to już co kto lubi. Miłe jest również, że tła dają się zauważyć i nie ma się wrażenia, że co drugi kadr wygląda tak samo. To pisząc, mam oczywiście na myśli głównie wnętrza hal sportowych. Z resztą bywa różnie, chociaż na szczęście bohaterowie nie biegają po pustych stronach.

Kuroko no Basket to jedna z wielu historii sportowych. Zasłużenie udało jej się zdobyć całkiem spore grono fanów, gdyż nie jest to dzieło wybitne, ale wystarczająco dobre, by zadowolić amatorów gatunku. Na początku będzie potrzebna odrobina cierpliwości, ponieważ fabuła nie pędzi do przodu jak oszalała, ale już pierwszy mecz jest początkiem akcji właściwej. Nieważne jednak, jak udana byłaby fabuła (tutaj jest dobra, acz niekoniecznie rewelacyjna), takiej mandze potrzebni są ciekawi bohaterowie. I na szczęście takich właśnie stworzył Tadatoshi Fujimaki. Jest to fajna i wciągająca historia, chociaż z drugiej strony warto jednak pamiętać, że to sportowe zmagania licealistów jakich wiele, więc nie należy raczej od tej mangi wymagać bardzo, bardzo dużo (nie znaczy to, że w ogóle niczego!), a z pewnością będzie się zadowolonym z lektury. Jesteś fanem/fanką opowieści sportowych? Lubisz przeczytać coś, co już znasz, ale jesteś otwarty na okazjonalne wariacje na temat? Jeśli tak, to zapraszam!

Enevi, 25 kwietnia 2012

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shueisha
Wydawca polski: Waneko
Autor: Tadatoshi Fujimaki
Tłumacz: Adrianna Śniadek, Aleksandra Grzesiak, Damian Małkowski, Jan Świderski, Karolina Dwornik, Karolina Szafarz, Korneliusz Paduch, Mateusz Haberka, Patrycja Czaplińska, Szymon Szeszuła

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Jestem Kuroko Waneko 12.2014
2 Twoja koszykówka Waneko 1.2015
3 Wygrajmy Waneko 3.2015
4 Czym jest wygrana? Waneko 4.2015
5 Stać cię na więcej Waneko 6.2015
6 Nigdy! Waneko 7.2015
7 Zaczynamy Waneko 9.2015
8 Wiem, co mam robić! Waneko 10.2015
9 W Pucharze Zimowym Waneko 12.2015
10 Start! Waneko 1.2016
11 To klub koszykówki liceum Seirin! Waneko 3.2016
12 Zaufanie Waneko 4.2016
13 Tym razem musimy wygrać! Waneko 6.2016
14 Teraz moja kolej Waneko 7.2016
15 Wierzę w niego! Waneko 9.2016
16 Koniec meczu Waneko 10.2016
17 Tip-off! Waneko 12.2016
18 Cieszę się, że nie rzuciłem gry w kosza Waneko 1.2017
19 As drużyny Seirin Waneko 3.2017
20 Nie znam Waneko 4.2017
21 Prawdziwe światło Waneko 6.2017
22 Nie lekceważcie nas! Waneko 7.2017
23 Bezchmurny dzień Waneko 9.2017
24 Chodźmy Waneko 10.2017
25 Czym jest zwycięstwo? Waneko 12.2017
26 Ostatni tip-off Waneko 1.2018
27 Nie zdarzy się cud Waneko 3.2018
28 Brak mu determinacji Waneko 4.2018
29 Na pewno cię zatrzymam! Waneko 6.2018
30 Ile zechcesz Waneko 7.2018

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Zakup mangę Kuroko’s Basket w sklepie Komikslandia Oficjalny pl