Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Deadman Wonderland

Tom 8
Wydawca: Waneko (www)
Rok wydania: 2015
ISBN: 978-83-64508-24-0
Liczba stron: 212
Okładka
Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja

Teoretycznie zakończenie poprzedniego tomu Deadman Wonderland jasno zapowiadało, co nas czeka w tomiku ósmym. Niemniej pod pewnymi względami zaskoczył mnie on wyraźnie…

Twórcy postawili na czysto shounenowe zagranie, jakim jest przeciwstawienie bohaterom kilku „bossów” i kolejne walki. Jako pierwsi (pierwsze?) walczą Takami i Sukegawa, których przeciwniczką jest motylkowa panna. Dziadzio Hitawa musi stawić czoła dzieciakowi, zaś Senji – mięśniakowi. Niestety, wszystkie trzy walki rozgrywane są wedle identycznego schematu. Bohaterowie tłuką przeciwnika, bohaterowie dostają łomot, bohaterom przypomina się trauma z przeszłości, bohaterowie łapią doładowanie, bohaterowie robią z wroga mokrą plamę. I tak kolejno. Ani to szczególnie odkrywcze, ani nawet porywające. Jedynym plusem jest to, że możemy się czegoś więcej dowiedzieć o poszczególnych postaciach. Najbardziej chyba zaskakuje historia Sukegawy, bo jak się przekonamy, nawet decyzja o paradowaniu w kobiecych ciuszkach była spowodowana smutnymi i krwawymi przeżyciami w przeszłości…

W tej sytuacji Ganta, Shiro i Azami pojawiają się dopiero pod koniec tomiku. Niby powinno być im łatwo, bo cały łomot wzięli na siebie kumple, ale okazuje się, że jednak dyrektor trzymał asa w rękawie, przez co bez walki się nie obędzie. A jak walka, to oczywiście znowu kolejne traumy… Serio, nie wiem, czy tylko ja mam wrażenie, że autorzy jednak przeginają z ich ilością? Wszystko to sprawia, że fabuła jako taka w tomiku ósmym nieznacznie tylko posuwa się do przodu – choć przyznam, w samym finale dostajemy niespodziankę, która zwiastuje poważne problemy dla bohaterów.

Miałem nadzieję, iż w tym tomie coś się jednak wyjaśni – tu spotkał mnie zawód, bo chyba jedyną informacją, jaką otrzymujemy przez cały tomik, jest poznanie tożsamość Madoki. Tym, co się udało, są niewątpliwie nowi przeciwnicy – nie tylko pomysłowo narysowani, ale gdzieś tam mimochodem rzucający pewne uwagi, które nie pozostają bez znaczenia. Traumy bohaterów mogą już trochę męczyć, nawet jeśli w niektórych przypadkach faktycznie uzasadniają fabularnie postaci. Do osobistych rozczarowań muszę jeszcze dorzucić kwestię Makiny i spółki, wyraźnie zmarginalizowanych. Niemniej, czekam na tom dziewiąty, licząc na to, że historia zrobi większy krok do przodu.

Otwierająca tomik ilustracja z bohaterami jest naprawdę udana i zaliczyłbym ją w poczet lepszych – niestety, polskie wydanie utrudnia pełne cieszenie się jej urokiem, gdyż mocno i głęboko sklejony tomik sprawia, iż środkowa część obrazka jest praktycznie niewidoczna. Pozostając w tym temacie – Waneko trzyma się umieszczania przypisów na bokach stron. To opcja nie tylko niewygodna do czytania (bo trzeba obracać tomik), ale jeszcze w przypadku, gdy ów przypis znajduje się po wewnętrznej części strony, czasami trzeba mocno rozciągnąć kartki, aby do niego się dostać. Przykładem może być strona czterdziesta druga, gdzie, przyznaję, nie byłem w stanie zapoznać się z ich treścią bez ryzyka rozerwania tomu.

A jak już się czepiam – to średnio podoba mi się koncepcja tłumaczeniowa Waneko, w której dostajemy mieszankę polsko­‑angielską w nazewnictwie ataków i ksywek postaci. Chyba wolałbym konsekwentny przekład wszystkiego na polski lub, podobnie jak np. w Bleachu, dodatek od tłumacza ze wszystkimi nazwami podanymi w oryginale i wyjaśnieniem kwestii przekładu. Aczkolwiek z drugiej strony – muszę oddać tłumaczce Deadman Wonderland, że język, jakim posługują się bohaterowie, jest wciąż bardzo dobry. Podejrzewam, że wprowadza sporo twórczości własnej, jeśli chodzi o kwiecistość języka postaci, wszak japoński tak bogaty w wulgaryzmy chyba nie jest.

Na okładce tym razem pojawił się Senji, prężący swój „kaloryfer“. Cóż, po Makinie na okładce tomu siódmego paniom też się coś należy, nieprawdaż? Zabrakło tu jakichkolwiek dodatków czy historyjek pobocznych. Tomik liczy dwieście dwanaście stron i jak zwykle niestety, nie może się pochwalić kompletną numeracją tychże.

Grisznak, 12 września 2015
Recenzja mangi

Tomiki

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Waneko 6.2014
2 Tom 2 Waneko 8.2014
3 Tom 3 Waneko 10.2014
4 Tom 4 Waneko 12.2014
5 Tom 5 Waneko 2.2015
6 Tom 6 Waneko 4.2015
7 Tom 7 Waneko 6.2015
8 Tom 8 Waneko 8.2015
9 Tom 9 Waneko 10.2015
10 Tom 10 Waneko 12.2015
11 Tom 11 Waneko 2.2016
12 Tom 12 Waneko 4.2016
13 Tom 13 Waneko 6.2016