Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Naruto

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    M
    odpowiedzi: 1
    Marta001 29.03.2018 13:21
    Chyba najbardziej popularna manga wszech czasów. To właśnie od Naruto na Jetixie rozpoczęła się moja fascynacja światem A&M, za co będę mu zawsze wdzięczna.

    Początkowo manga raczej nie zachwyca kreską, więc cieszę się, że mogłam obejrzeć tę historię w animowanej wersji. Później przestawiłam się głównie na mangę i swego czasu byłam z nią bardzo na bieżąco (pojawienie się Kushiny uważam za najlepszy moment od walki z Painem)! Później niestety wojna ciągnęła się tak niemiłosiernie długo, że już zdzierżyć nie mogłam… i dopiero końcowe rozdziały przypomniały mi, za co tak bardzo lubiłam tę historię!

    Co by o Naruto nie mówić – wzrusza. Mało która opowieść tak wiele wycisnęła ze mnie łez. Nierzadko także bawiły mnie gagi, a akcja wciągała i zaskakiwała.

    Co ciekawe po wszystkich 70 tomach mogłabym uznać, że największym zaskoczeniem okazała się dla mnie sama tytułowa postać. Raczej mało kto (z dziewczynek!) kibicował Naruto (Sasuke wygrywał nieustannie). A tu z biegiem czasu to właśnie małemu Uzumakiemu kibicowało się z całego serca. Brawo za tak ciekawy rozwój osobowości!

    Podsumowując – warto przynajmniej dać szansę, bo Naruto posiadał dobre i złe chwile. Ale ja będę go zawsze traktowała z małym przymrużeniem oka – za te wszystkie wspólnie spędzone chwile ;)
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    Ktośtam Małoważny 25.05.2016 03:13
    Miłość Naruto do Sasuke
    Żeby nie było niejasności, na wstępie pragnę zaznaczyć, iż Naruto czytałam daaaaawno temu i porzuciłam mangę z powodu braku czasu i konieczności dokonania selekcji czytanych przeze mnie tytułów, by móc pozostać przy tych bardziej interesujących. Jednak kilka miesięcy temu powróciłam do tego tytułu, by zaznajomić się z jego zakończeniem.

    Ten przydługi wstęp ma celu wyjaśnienie, iż z pewnością nie wszystkie wydarzenia będę pamiętała dokładnie i nie wszystkie będę w stanie przytoczyć.

    A teraz wątek główny…

    Wszyscy jak jeden Bóg piszą, że Naruto nie miał powodu troszczyć się o Sasuke. Nikt nie potrafi zrozumieć jego przywiązania do „kolegi” z drużyny, a dla mnie to jedyny w miarę logiczny i konsekwentny wątek w „Naruto” (pomijając chęć naszego protagonisty do zostania Hokage). Postaram się wytłumaczyć dlaczego i być może uda mi się rozwinąć interesującą dyskusję w tym temacie.

    Przede wszystkim Naruto to sierota pozbawiona obojga rodziców. Już ten fakt mógł go niejako izolować od reszty rówieśników. Takie osoby są zwykle nieco bardziej wycofane, niekiedy wręcz aspołeczne, jako że czują się gorsze od kolegów i koleżanek. Bywa jednak też odwrotnie. Takie dzieci (a później młodzież)starają się za wszelką cenę zwrócić na siebie czyjąś uwagę. Pragną być zauważeni, docenieni, wysłuchani i przede wszystkim akceptowani przez społeczność, w której funkcjonują. I trzeba przyznać, że akurat ten wątek został w mandze całkiem nieźle pokazany (choć akurat anime bije go na głowę dzięki naprawdę świetnej muzyce). Chłopiec znikąd, bez przeszłości, bez dalszej rodziny i przyjaciół (gdyż w wiosce z niezrozumiałych dla niego powodów uważano go za niebezpiecznego), chce przestać być anonimowym uczniem i niewidzialnym towarzyszem zabaw. Pragnie zostać najważniejszą osobą w wiosce, aby nikt już nigdy nim nie gardził. Aby ludzie go szanowali, podziwiali, uwielbiali. Niestety jest mało błyskotliwy i inteligencją też nie grzeszy. Z drugiej strony skąd to zdziwienie? A kto niby miałby go nauczyć ogłady, dobrych manier, zasad panujących wśród kochających się ludzi (czytaj w rodzinie). Kto miałby mu pomagać w lekcjach, w nauce, w dowartościowywaniu samego siebie? Przecież nawet Iruka­‑sensej pojawił się w jego życiu kiedy już był na tyle duży, by mieć wyrobione pewne nieprzyjemne nawyki. Nie jest łatwo oduczyć dziecka złych nawyków. Potrzeba na to dużo czasu i cierpliwości, a temu chłopcu nikt tego nie dał. Ten chłopiec w całym swoim życiu ma tylko to jedno marzenie, które nie pozwala mu się poddać i każe żyć dalej, prąc do przodu byle osiągnąć swój cel. Dzięki temu marzeniu staje się niezwykle uparty, zawzięty i stanowczy, bo nie potrafi tego marzenia porzucić. W końcu co innego mu w życiu pozostało?
    I tak na jego drodze po kolei stają ludzie, którzy (wbrew obiegowym opiniom) mają ogromny wpływ na ukształtowanie jego charakteru w późniejszym okresie. Przede wszystkim Iruka­‑sensej. Pierwszy człowiek, który spojrzał na Naruto inaczej niż cała reszta wioski. Dostrzegł w tym hałaśliwym i irytującym chłopcu (pozbawionym talentu- tak wszyscy myśleli i tak rzeczywiście było na początku)coś więcej. Potencjał? A może głęboko ukryty talent? Być może odpowiedź jest dalece mniej tajemnicza i intrygująca. Myślę, że po prostu żal mu było biednej sieroty, która dla wszystkich jest „żyjącym problemem”. Dzięki Iruce Naruto poczuł, że potrafi stworzyć z kimś więzi, które będą równie silne, jak te istniejące w rodzinie. Ale silne to nie wszystko- więzi powinny być przede wszystkim trwałe i niezniszczalne. Bo tylko takie pozwalają ludziom znaleźć oparcie w drugiej osobie bez względu na ciężar życia, który każdy z nas dźwiga. I tu dochodzimy do Sasuke.
    Naruto znalazł się w jednej drużynie z najbardziej utalentowanym chłopcem w całej wiosce. Chłopcem, o którym (podobnie jak o nim samym) krążyły legendy, choć oczywiście o nieco innym charakterze. W końcu Sasuke miał wszystko to, czego Naruto pragnął: wygląd, inteligencję, talent, szacunek, uwielbienie (zwłaszcza tej jednej dziewczyny, którą nasz bohater kochał do szaleństwa). Był całkowitym przeciwieństwem naszego protagonisty. To rodziło w Naruto złość i zazdrość. I trudno się dziwić. Kiedy jesteśmy w czymś najgorsi, zwykle zazdrościmy tym najlepszym, a że Naruto był zwykle najgorszy ze wszystkich, to chyba normalne, że zazdrościł temu, który we wszystkim był najlepszy. Przysiągł sobie, że stanie się lepszy od tego „najlepszego”. Że go pokona i zdobędzie szacunek i uznanie, a przede wszystkim miłość pięknej dziewczyny, która na razie za nim nie przepadała i ledwo go dostrzegała. Tyle że nasz bohater nie znienawidził Sasuke. Złościł się na niego, rywalizował z nim w każdym aspekcie życia (nawet w tak banalnych kwestiach jak ilość i szybkość spożytego posiłku). Ciągłe porażki tylko go motywowały do dalszej jeszcze trudniejszej i cięższej pracy. Ale mimo wszystko…nie nienawidził towarzysza walki z tej samej drużyny. Wręcz przeciwnie. Sasuke mimo woli stał się dla Naruto celem samym w sobie. Pokonanie go urosło do rangi równie ważnej jak zostanie Hokage. Było pierwszym i najistotniejszym krokiem do spektakularnego finału, jaki zrodził się w głowie małego odtrąconego przez wszystkich chłopca. Bycie lepszym od najlepszego. Dokonanie czegoś takiego musiało sprawić, że Naruto zostanie dostrzeżony. Ba, zostanie uznany za najlepszego shinobi młodego pokolenia w wiosce i otworzy sobie drogę do zostania Hokage. Ale po drodze coś się wydarzyło…
    Sasuke okazał się kimś więcej niż chodzącym celem. Przede wszystkim też był sierotą, która nie ma nikogo na świecie. I w odróżnieniu od Naruto, nie przeszkadzało mu to. Nie szukał więzi z innymi ludźmi, zdawał się nikogo nie potrzebować. Jego obojętność była z jednej strony irytująca a z drugiej strony – intrygująca dla kogoś, kto nie potrafił żyć w cieniu innych. Kto panicznie bał się ludzkiej obojętności, zapomnienia, kto tak bardzo chciał coś znaczyć. Nasz bohater nie rozumiał, jak można (mając wszystko) odrzucać to z własnej woli i odtrącać ludzi wokół siebie. W pewnym sensie Sasuke go zafascynował. Wspólne treningi pokazały z czasem, że Naruto może dogonić tego niedoścignionego mistrza. Oczywiście musiał wkładać znacznie więcej wysiłku w każdy swój trening oraz znacznie więcej pracować nad każdą techniką, ale uwierzył, że jest w stanie to zrobić. Sasuke z kolei nieświadomie (bo przecież świadomie nigdy by sobie na to nie pozwolił) zaczął się otwierać na tego irytującego „bachora”, który nie dawał mu spokoju. Początkowo było to na zasadzie „jak śmiesz w ogóle próbować się ze mną równać”, później jednak dostrzegł w nim potencjalnego rywala, a z czasem (dzięki wspólnym walkom) nawet towarzysza broni.
    Myślę, że przełomem w ich relacjach był moment, w którym Sasuke uratował Naruto życie. Jak wiemy, nikt wcześniej czegoś takiego dla naszego bohatera nie zrobił (Iruka próbował ale suma summarum to Naruto go ocalił więc średnio się liczy). Tu jednak mieliśmy pełnoprawne ocalenie życia i punkt zwrotny w relacjach tych dwojga….

    Jest jeszcze mnóstwo rzeczy, które chciałabym napisać, ale tekst już zaczyna przypominać epopeję narodową i nie chcę, żeby okazało się, że z powodu jego długości każdy będzie go omijał szerokim łukiem, dlatego na razie zakończę. Chętnie natomiast poczytam co inni mają na temat tych dwojga do powiedzenia i obiecuję, że z czasem nawiążę też do późniejszych rozdziałów mangi.
    Tymczasem pozdrawiam wytrwałych…
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    odpowiedzi: 3
    saque 21.05.2016 20:42
    Recenzja
    Manga zakończyła się już prawie 2 lata temu, również w Polsce zostały wydane wielkie tomiki, więc wypadałoby już napisać recenzję całości ;) Skoro ocena w czasach kiedy manga miała swoje najlepsze lata wynosiła tylko 3,5 jestem ciekaw co teraz by dostała :D
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    Yukari 28.12.2015 21:58
    W pogoni za chłopcem oraz o zostaniu hokage
    Mój pierwszy tasiemiec. Na tle innych wypada słabo, ale nie jest najgorszy. Największą wadą są główni bohaterowie. Cały zespół 7 jest najbardziej irytujący. Gorszych głównych bohaterów nie znajdziecie…
    Zacznę od głównej postaci, czyli Naruto Uzumaki. Jego głupota irytuje, a nie bawi jak w przypadku Luffiego. Najbardziej jednak wkurzające są jego moralne gatki do wrogów. Najbardziej to widać w rozmowie z  kliknij: ukryte  W dodatku będąc starszym zachowuje się jak skończony kretyn. Pod koniec autor zrobił z niego jakiegoś  kliknij: ukryte (WTF?!). Jego przywiązanie do Sasuke jest strasznie sztuczne i nie dziwię się, że niektórzy uważają go za homo. Ledwo zaczął z nim się lepiej dogadywać, a już po jego odejściu gotów byłby zrobić wszystko, aby go zawrócić na właściwą ścieżkę.

    Sasuke Uchiha tutaj już trochę lepiej. Na samym początku najbardziej mi się spodobał, a później było z niego emo,ale pod koniec wojny jego znów bardziej polubiłam, ponieważ miał lepsze pomysły na przyszłość oraz bycie hokage. Ta jego nienawiść do wszystkich jest sztuczna, ale lepiej jak wszystkich by zabił niż wysłuchiwać moralnych gadek Uzumakiego.

    Sakura Haruno na początku nie zwracałam na nią w ogóle uwagi była niczym tłem. Później zaczęła mnie irytować i zastanawiałam się co ona tam robi skoro nic nie potrafiła zrobić ani nic z tym nie robiła. Później się poprawiła pod okiem Tsunade. Widać, że autor nie miał pomysłu na jej postać oraz pomysłu ani pod względem technik(druga ulepszona wersja Tsunade) oraz celu. O ile tamci mieli takie cele jak zostanie hokage albo odbudowanie klanu. To autor dał pogoń za ukochanym,który przez całą mangę miał ją gdzieś. Widocznie w świecie nindża nie można się odkochać nawet, jeśli ta osoba próbowała zabić ciebie… o_O Czasami miała swoje dobre momenty, ale szybko je psuła. Jej miłość do Sasuke jest strasznie sztuczna. Z tego co pamiętam to wyglądało jakby specjalnie zakochała się w nim,aby zrobić na złość Ino. Muszę przyznać, że w filmie The last bardzo dojrzała i taką Sakurę to ja lubię.

    Reszta drugoplanowych postaci jest spoko. Oprócz drużny Asumy.
    Największą zaletą są postacie drugoplanowe, a zwłaszcza antagoniści. Akatsuki wymiata. Techniki oraz niektóre walki były świetne.
    Największe wady to na pewno główni bohaterowie oraz ich sztucznie wygrywanie z antagonistami. Romans jest najgorszy tutaj i lepiej jakby go w ogóle nie było. Autor też boi się uśmiercać postacie oraz manga zamiast dojrzewać z czytelnikiem bardziej robi się infantylna. W dodatku pogubił się w swoim utworze albo po prostu się mu zmęczyło tworzenie serii.

    Polecam tego tasiemca przede wszystkim młodym osobom. Starszym niech lepiej sięgnie po One Piece albo Hunter x Hunter.
    Posiadam do tej serii sentyment dlatego dałam 6/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    odpowiedzi: 6
    Klemens 14.08.2015 21:57
    Boże… Czytam tak te następne dodatki wychodzące przy okazji filmów, te spin­‑offy, to wszystko… Ale ten Kishimoto jest beznadziejny. Tyle crapu, ile on sprzedał w swoich wypocinach po zakończeniu mangi, to ja w życiu na oczy nie widziałem. Błąd logiczny na błędzie logicznym. Po tym najnowszym dodatku (Zai no Sho) już w ogóle nie mam pytań – jakim cudem Himiwari ma Byakugana? Znaczy może dla kogoś, kto nie czyta tego od 10 lat i nie jest freakiem to będzie miało sens, ale bądźmy szczerzy – kto 'nowy' sięga po ten tytuł…? Tylko starzy wyjadacze czytają tą mangę, ludzie którzy są zaznajomieni ze światem shinobi i są jego fanami, a po części znawcami – nie znam nikogo takiego, kogo nie zdziwiło to, że córka Naruto i Hinaty ma Byaugana i to jeszcze uaktywnia go jak Sharingana, ze 'zwykłych' oczu… Dodam jeszcze, że to zdziwienie było tylko negatywne. Kisiel, ZA JAKIE GRZECHY Ty to robisz?!
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    ja 10.04.2015 15:18
    Dla mnie Naruto skończyło się na pierwszej walce Naruto i Sasuke w Dolinie Końca. Sama walka była  kliknij: ukryte . Blondas albo ma zaburzenia psychiczne albo jest naiwny. Odejście Sasuke to zwykły bullshit, ponieważ nikt nie powinien zdążyć się do niego przywiązać (uznałbym go za zdrajcę). Wydarzenia z Shippuuden'a są jeszcze gorsze bo zaczynają się od rozwalania najważniejszej organizacji przestępczej na świecie(porywanie się z motyką na słońce). Pierwsze starcie z Akatsuki winno się skończyć śmiercią bohaterów.
    Dlatego uważam, że Narutojest słabe. NIE WARTO!
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    HRG 6.04.2015 19:59
    Naruto - Od zera do bohatera
    Przeleciałam wzrokiem komentarze…oczywiście spory dotyczące tego, czy Naruto jest kanonem, czy też nie, czy jest idealny, czy też beznadziejny, toczą się jak zwykle zażarcie :D.
    Tak jak z Dragon Ball'em są tacy, którzy uważają tę mangę za arcydzieło, są też tacy, którzy głośno ją krytykują, a i tacy, co twierdzą, że Naruto jest po prostu koszmarny, ale i tak po cichu śledzą rozwój wydarzeń.
    Jedno jest pewne! Skończyło się coś wielkiego, skończyła się pewna epoka. A związane jest to, nie z wielkością i geniuszem tej serii (która notabene diamentową nie jest), ale z tym, że było, nie było Naruto dla lwiej części fanów w Polsce było pierwszą świadomą przygodą z m&a w ogóle. Dlatego należy wziąć pod uwagę fakt, że w przypadku tej serii, tak jak w przypadku DB górę bierze przede wszystkim sentyment.
    Ja zaczęłam właśnie od Naruto i jakkolwiek mimo iż momentami nowe pomysły Kishimoto mnie przerażały to mimo wszystko jest to seria, która towarzyszyła mi (i nie tylko mi) ok. 9 lat, czyli prawie cały okres dojrzewania :D. Była to seria od której wzięła się moja fascynacja, a przygody nigdy nie poddającego się blondaska inspirowały mnie do tego, by się nie poddawać.
    Dlatego, choć zakończenie po części mnie rozczarowało, choć wątek Naruto­‑Sasuke był naiwny i przesłodzony to mimo wszystko tasiemiec ten długo pozostanie w mojej pamięci i choć jest dużo innych lepszych serii w moim osobistym rankingu zawsze będzie miał swoje miejsce honorowe i głównie dzięki atmosferze tej mangi, tego anime, która towarzyszyła mi tyle czasu.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    Farathriel 12.12.2014 23:11
    Wiecie co… Właśnie się połapałem, że ja przecież tą nieszczęsną mangę przeczytałem…

    I co ja mam powiedzieć? Stek truizmów, że po arcu z Painem wszystko zaczęło się sypać? Ta manga miała wzloty i upadki, bywało lepiej i gorzej. A teraz anime stara się to tuszować niezłą poniekąd ścieżką dźwiękową i cwkliwymi, przeciąganymi wstawkami i retrospekcjami.

    Dałem temu 6/10 – za upiornie wręcz spadającą jakość tej mangi.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    odpowiedzi: 5
    T80NC31 26.11.2014 11:00
    "bez oceny zostawiam mangę tą "~Yoda
    Ludzie mają zal do „Naruto” za happy end.Jednak pamiętajmy że „Dragon Ball” skoczyło się również happy endem i nie jednokrotnie zły, nikczemny przeciwnik się nawracał. Dużym błędem Kishimoto było za mało humoru. W One Piece też nie ma jakieś arcy wciągającej fabuły i po pokonaniu Enela, Ao, ... Hody, czy może nawet Dofy wiemy że pojawi się kolejny, jednak nie czuć takiego patosu i nie jest tyle retrospekcji jak w „Naruto”. Miłym gestem obydwu mangaków były nawiązania w swoich mangach. Co do 700 rozdziału był robiony dla fanów by zamknąć temat paringów. Naruto jako mangę nie oceniam. Wiele razy ja porzucałem hejtowałem i wracałem znowu, czy jest warta czasu tego nie jestem pewny.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    odpowiedzi: 22
    Chudi X 6.11.2014 20:24
    Mogło się skończyć na rozdziale 699 pełnym bełkotu, no ale jeszcze ten 700, przekombinowany i przesłodzony. Z super mangi do totalnego dna z próbami ratowania sytuacji (mniej lub bardziej udanymi). Pomimo wszystkich wad jakiś sentyment jednak pozostanie, w końcu śledzenie Naruto od kilkunastu lat zrobiło swoje.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    odpowiedzi: 5
    blob 6.11.2014 18:40
    Rany Boskie 15 lat minęło! Ale końcówka zarąbista, bez udziwnień,  kliknij: ukryte  (przynajmniej tak mi się wydaje), wątki pozamykane,  kliknij: ukryte . Wielki pozytyw dla autora!

    Przydałby się może jakiś bonusowy chapter, który by jeszcze trochę pokazał tych „after years”, ale i tak nie bedę narzekał. Szkoda jedynie, że anime nie trzymało poziomu mangi…

    Tak czy siak skończył się pewien etap, jeden z najfajniejszych „tasiemców” jakie kiedykolwiek powstały.

    Jak to powiedział Slova 100/10, ale dla całości…
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    Slova 6.11.2014 18:15
    100/10 bo NAJLEPSZA DZIEWCZYNKA WYGRAŁA
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    Klemens 6.11.2014 18:08
    Zapomniałbym dodać! Ostatnie dwa chaptery muszą być przeczytane przy tej muzyce! [link] – 48:12 – Experienced many battles.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    odpowiedzi: 4
    Klemens 6.11.2014 16:17
    Niektórzy powiedzą, że coś się kończy, a ja powiem...
    ...że kończy się pewna epoka.
    15 długich lat. Tyle trwało 'Naruto'. Tyle czasu trwała przygoda, która pomimo kontrowersji, zapadnie w pamięci każdemu człowiekowi, który dobrnął do końca. Przygoda, którą spokojnie można już uznać za jeden z 5 najważniejszych tytułów, które trzeba znać – może nie całe perypetie naszego bohatera na pamięć, ale poznanie ogólnego zarysu tej historii powinno być kanonem dla kogoś, kto mówi, że interesuje się mangą i anime. Tak, skończyła się epoka i myślę, że przez długi, długi czas nie znajdzie się manga, która będzie aż tak popularna – jeżeli kiedykolwiek taka jeszcze powstanie.

    Co do moich odczuć co do mangi, to powiem, że łezka w oku mi się zakręciła. Od takiego małego szczyla, gdy tylko dostałem komputer, kolega zaznajomił mnie z tym tytułem i byłem nim oczarowany – to było dokładnie gdy miałem 8 lat – 10 lat temu. Latało się po dworze z kijkami, napieprzało się kulkami błota, rzucało psami (Garouga! xD), a im dalej w las tym bardziej się wkręcało – ile plastikowych kunai, shurikenów czy bomb dymnych nam w szkole skonfiskowali – nie liczyłem. I choć zapał zmalał, ludzie przestali się na dworze bawić w ninja, to miłość pozostała. Z czasem niektórzy zaczęli się wstydzić tego, że czytają Naruto i nawet w 'swojskim gronie' niechętnie się do tego przyznawali, ale dzielnie trwali aż do dziś – do momentu, gdy wszystko się skończyło. Myślę, że mogę powiedzieć, że nawet do momentu, gdy nasze marzenie się spełniło – do momentu, gdy  kliknij: ukryte . Całe moje dzieciństwo opierało się na tej mandze. Wyznaczała mi rytm tygodnia. Szczerze, gdyby nie to, że nadal wychodzi anime, byłbym totalnie pogubiony z dniami tygodnia – aż strach pomyśleć, co będzie, gdy i ono się skończy… Im bardziej myślę teraz o tym wszystkim, o końcu… coraz bardziej czuję się wzruszony i zaraz nie wytrzymam i się rozbeczę ;_;

    Co do samych ostatnich chpaterów –  kliknij: ukryte 

    PS No i się rozpłakałem ;_;
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    peregrinus 6.11.2014 16:16
    Epilog całkowicie był przestrzelony. W Naruto prawie nigdy dobrze nie wychodziły kolorowe strony, teraz też nie. Projekty postaci po  kliknij: ukryte  były w większości wtórne i źle narysowane, a sam pomysł na ukazanie wszystkich szczęśliwych  kliknij: ukryte  nietrafiony, nie wspominając o dziwnym, prawie identycznym  kliknij: ukryte . I te  kliknij: ukryte  brrr. Szkoda też gadki z przedostatniego rozdziału, jak zwykle wyszedł bełkot, gdy autor Naruto próbuje napisać coś „głębszego” – już lepiej wychodzi mu humor. Poza tym nie był tym rozdział 699 nie był taki zły.

    Parę dni temu przy okazji recenzowania tomu krótko przeanalizowałem sobie fabułę całości. Koncepcja i pomysł, chociaż w dużej mierze nie były oryginalne, nie były też w większości wtórne. Szczególnie pomysł na świat przedstawiony w mandze, choć z dużymi wadami, to jeśli zaakceptować koncepcje, był całkiem niezły. Zresztą biorąc pod uwagę target/wiek czytelników pewne cechy, które dla mnie są głupotą, nie zawsze można zaliczyć do wad. Większość wydarzeń tworzących strukturę fabuły jest w miarę interesująca koncepcyjnie, ale gorzej z wykonaniem – niestety tutaj diabeł tkwi w szczegółach. Ostatecznie manga ma kilka dobrych momentów, ale z czasem coraz częściej nie trzyma się kupy, a idee autora to banialuki.

    Czytając ją w wieku 12 lat pewnie byłbym zachwycony (znając siebie wtedy), oceniając ją na tle „gatunku” mimo wszystko dałbym 6 (za zalety wyżej, no i może Bleach z jeszcze większym absurdem ją winduje?), ale poza nim ocena była by już dużo niższa.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    Altramertes 6.11.2014 15:14
    Coś się kończy
    Po tylu latach wreszcie koniec. Nie powiem, pomimo wszystkiego co ostatnio działo się w mandze, tych top głupoty, ciągłego skalowania power­‑leveli i kiepskiego epilogu będzie mi tego brakować. Mimo wszystko spędziło się z Naruto ładnych parę lat i z początku dobrze się przy tym bawiłem. Cóż, nic nie jest wieczne. Pozostaje pytanie, czy teraz, gdy całość jest już powszechnie dostępna, powinno się to polecać innym? Myślę, że mimo wszystko tak – jakkolwiek by na to nie patrzeć jest to jeden z najbardziej znanych w historii tytułów shounen i przez większość czasu utrzymuje przyzwoity poziom. Warto, chociażby po to, by wiedzieć czym zachwycali się/na co wyklinali dziadkowie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    odpowiedzi: 8
    Tamago-chan 6.11.2014 13:55
    Nareszcie koniec
    Po wielu latach wreszcie 'Naruto' się skończył! Powiem szczerze, że niezmiernie cieszy mnie ten fakt, gdyż już od dłuższego czasu sięgałam po kolejne chaptery głównie z obowiązku. W końcu czytam tę mangę od wielu lat, 'Naruto' był też początkiem mojej przygody ze światem mangi i anime. Od dłuższego czasu jednak wszystko stało się strasznie przewidywalne, nudne lub irytujące. I mimo tego, że zakończenie mangi całkowicie mnie rozczarowało, wreszcie mogę odetchnąć z ulgą.
    Ano właśnie, zakończenie… Już od jakiegoś czasu wiedziałam, ale jednak liczyłam na cud.  kliknij: ukryte 
    Nic jednak nie jestem w stanie poradzić. Zakończenie jest jakie jest, pewnie niektórym się spodoba. Chociaż od jakiegoś czasu trochę się męczyłam czytając tę mangę, pozostanie na pewno jakiś taki smutek i pustka po zakończeniu przygód mimo wszystko mojego ulubionego bohatera m&a.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    Klemens 30.10.2014 20:16
    No nie wierzę… Ostatnie chaptery za tydzień… Ale mi szkoda, taki sentyment, tam manga była jednym z wyznaczników tygodnia dla mnie – środa=manga 'Naruto' – tylko ostatnio się jakoś zmieniło.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    Kanivaru 26.09.2014 16:26
    Rozdział 693
     kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    odpowiedzi: 6
    Klemens 10.09.2014 16:18
    Lel. To co prezentuje ta manga, to jest chyba dno dna, a czytam i oglądam z przyzwyczajenia xD Rozbraja mnie Sasuke, który najpierw chce zemścić się na wiosce, dowiaduje się że brat go kocha, po czym chce zostać hokage, a w sumie tylko po to, żeby jednak dokonać swojej zemsty xD
    Nie będę tutaj wspominać o dysproporcjach mocy, bo to kpina jest jakaś – na scenę wkracza  kliknij: ukryte że już nie można powiedzieć, że seria jest gorsza z odcinka na odcinek, gdyż wszelkie granice żenady, głupoty, logiki zostały przekroczone. Ale solić to – i tak dam ocenę 7/10, bo sentyment jest zbyt mocny :D

    Ukryto spoilery i zmoderowano wulgaryzm.
    Moderacja
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    odpowiedzi: 3
    Chudi X 22.05.2013 13:51
    Kishimoto osiągnął maksymalny poziom w trollingu czytelników. Sasuke wkraczający na scenę  kliknij: ukryte  niszczy umysły i światopoglądy.

    Mam nadzieję, że ta farsa skończy się jak najszybciej.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    Nizuma 10.11.2012 15:37
    Pamiętam jak mając te 13­‑14 lat byłem pod wrażeneniem historii z Zabuzą i arcu z egzaminem na chunina. U mnie to ukształtowało za młodu poczucie smaku i wyobrażenie o tym jak powinien wyglądać wciągający, wywołujący emocje shonen czy po prostu dobra opowieść. Intrygowały takie postaci jak Gaara, Orochimaru. Zajebisty był moment kiedy podczas egzaminu wybuchł spisek i atak na Konohę. W drugiej części mangi też były fajne momenty, tajemniczy Madara i Akatsuki. Dziś kreska nie jest tak ładna, przeciąganie niekoniecznie mandze służy, ale i tak warto pamiętać, że Naruto to pozycja, która zasłużyła na swoją popularność i jakieś Ao No Exorcisty czy inne siermiężne Medaki jej do pięt nie sięgają. :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    Naija1 10.11.2012 07:44
    A mogło być tak dobrze
    Manga zapowiadała się naprawdę dobrze. Ale aktualne wydarzenia są tak niesamowicie nudne, że aż nie chce mi się czytać, tylko wertuję kartki (mangę pożyczam od koleżanki). Mam nadzieję, że Kishimoto odejmie walk, a doda wątki przyjaźni, które przecież wciąż są obecne, ale nikną w tłumie bijatyk. Poczytałabym sobie taki sielankowy chapter.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    xxena 21.09.2012 17:12
    Moda na sukces, co?
    Byłam swego czasu wielką fanką Naruto. Z niecierpliwością czekałam na kolejną dostawę mangi i anime (Nie miałam wtedy neta więc dostarczał mi je kumpel). Jednak w pewnym momencie przestałam mieć dostęp do kolejnych chapków i zanim się obejrzałam zginęłam jak Andzia w parku i zostałam daleko za peletonem. Nadrobienie zaległości nie przyszło mi łatwo i to nie tylko dlatego, że zaległości miałam spore. Po prostu coś zaczęło się w tej serii psuć. Mam wrażenie, że autor przedłuża mangę na siłę. Niby będzie koniec, ale jeszcze coś i jeszcze coś tam… No bo biznes musi kręcić się dalej. Każdy nawet największy fan możne mieć po pewnym czasie zwyczajnie dość.
    Niedosyt rzecz okropna, ale przesyt wcale nie lepsza.
    Odpowiedz
  • Avatar
    M
    Nika 18.06.2012 14:11
    Autor mangi sam ją zepsuł. Smutne.

    Manga zaczyna się mocno średnio. Na początku nie wydawała mi się ciekawa a kreska była straszna, ale z tomu na tom rozkręcało się coraz bardziej, kreska również uległa poprawie (bardzo ją polubiłam, szkoda, że tyle osób uważa, że nie jest dobra). Oceniłabym tą część tak na 7,5­‑8 (dla porównania: „Bleach” oceniam na 8­‑9, „One Piece” na 9, „Fairy Tail” na 7). Jednak po tym jak zaczęła się druga część (anime „Shippuuden”) poziom wzrósł jeszcze bardziej, głównie za sprawą postaci, a konkretnie – Akatsuki. Członkowie tej organizacji byli super. Każdy miał oryginalny charakter i oryginalne umiejętności, wszystkich polubiłam. Najlepsi antagoniści forever! – uważałam. Tamtą część mangi oceniam na okrągłe 10, kolejne tomy bardzo mnie pochłaniały, uważałam się za naprawdę wielką fankę „Naruto”. No ale wiadomo, że zło zawsze przegrywa, kolejni członkowie Akatsuki zostawali pokonani… Gdzieś tak mniej­‑więcej od  kliknij: ukryte  poziom mangi zaczął spadać. Najpierw łagodnie, potem coraz gwałtowniej i gwałtowniej. Dna jeszcze nie osiągnął ale jeśli ta tendencja się utrzyma to ja chyba nie chcę wiedzieć co będzie za kilka tomów. Obecne wydarzenia w mandze oceniam na 5. Uważam, że autor ciągnie ją na siłę po to aby czerpać kasę. Niby wydaje się, że historia już zmierza do końca, ale tego końca wciąż nie da się określić. Proszę, Masashi, daj spokój. Zakończ „Naruto” jak najszybciej. Pozostaw nas z miłymi wspomnieniami po większości tomów, nie psuj tego co kochamy.
    Nie wiem co wystawić za całokształt. Nie umiem po prostu. Dam wysoką ocenę – przez ten spadek poziomu będzie ona zakłamana. Dam niską – zrażę potencjalnych czytelników, a przecież na początku było tak dobrze. Dlatego na razie oceny nie ma żadnej, poczekam na ten nieszczęsny koniec.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime