Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 4/10 kreska: 6/10
fabuła: 4/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 8
Średnia: 8,12
σ=1,62

Wylosuj ponownieTop 10

Iryuu: Team Medical Dragon

Rodzaj: Komiks (Japonia)
Wydanie oryginalne: 2002-2011
Liczba tomów: 25
Tytuły alternatywne:
  • 醫龍Team Medical Dragon
Tytuły powiązane:
Gatunki: Dramat
Widownia: Seinen; Postaci: Pielęgniarki/lekarze; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność

Od powietrza, głodu, wojny i japońskiej służby zdrowia zachowaj nas, Panie. Współczesna powieść tendencyjna w komiksowej formie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Shizuka

Recenzja / Opis

Wszyscy na całym świecie kochają służbę zdrowia. Jak świat światem, pacjenci we wszystkich krajach pieją peany na cześć systemu, który w kupie trzyma chyba tylko niemożność rozpadu. Polacy pomstują na brak wszystkiego, Amerykanie na kulawy system ubezpieczeń, Brytyjczycy na marazm i przepisywanie paracetamolu na wszystko. A Japończycy? Jakie problemy może mieć naród będący rajem nowoczesnej technologii? Okazuje się, że całkiem duże – wystarczające na kilkuletnią serię komiksów.

Lekarka Akira Katou może być z siebie dumna. Szybko pnie się po szczeblach naukowej kariery w uniwersyteckim szpitalu, a w zaciszu gabinetów plotkuje się, że może jako pierwsza kobieta w Japonii sięgnąć po tytuł profesora. Aby osiągnąć ten cel, pani doktor Katou potrzebuje dużego sukcesu. Eksperymentalna kardiochirurgia nową metodą Batisty może być jej przepustką do sławy, jednak porażka w trudnej operacji ściągnęłaby na nią służbowe konsekwencje. Idealnym kandydatem do przeprowadzenia zabiegu wydaje się Asada – były chirurg wojskowy. Oficjalnie nie prowadzi praktyki, ale ambitna pani doktor pokonywała już nie takie przeszkody. Nawet nie przypuszczała, że wprowadzenie medycznego wyrzutka do statecznego szpitala zadziała jak wrzucenie granatu w kupę kompostu. Asada rządzi się jak u siebie w domu, w nosie ma przyjęte zasady, a jakby tego było mało, jego buntownicza postawa zaczyna powoli oddziaływać na pozostałych pracowników, obnażając kolejne wady japońskiego systemu medycznego.

A jest ich naprawdę wiele. Nepotyzm, absolutna władza przełożonych, blokowanie kariery młodych lekarzy, pomiatanie niższym personelem, przedmiotowe traktowanie pacjentów, nieetyczne eksperymenty, niewolnicze trzymanie się procedur, kuriozalne sposoby poprawiania sobie statystyk. To tylko drobna część wad systemu, którego symbolem stał się ordynator idący na obchód niczym daimyo w towarzystwie wiernych samurajów.

Przed przeczytaniem polecam zerknąć na tytuły rozdziałów, które w przekładzie na polski brzmiałyby mniej więcej tak: „Pacjent bez ubezpieczenia”, „Dylematy studenta medycyny”, „Zakażenie szpitalne”, „Niebezpieczne znieczulenie”, „Dystans do pacjentów”. Brzmi sucho? I takie też jest.

Potencjalnych czytelników ostrzegam – Team Medical Dragon to manga zaangażowana społecznie. Wszystko – od charakterów postaci do przywołanych przypadków medycznych – służy tutaj krytyce systemu. Mangowo­‑medyczna Orzeszkowa, nie ta z Nad Niemnem, ale tendencyjnych nowelek, których dzisiaj nie czyta się nawet w szkole. Problemy tu przedstawione z początku są nawet ciekawe, ale ile można? Nudzi się to szybko i przy lekturze trzyma tylko chęć zobaczenia tej cudownej operacji. Pierwsze 30 rozdziałów wlecze się jak uczeń na klasówkę. Wiele wątków skróciłabym o połowę – kadry, w których postacie przyjmują dramatyczne pozy, powtarzając to samo po raz n­‑ty, tym razem nie zrobiły na mnie wrażenia.

Postacie? Wzorce służące idei i nic poza tym. Mamy ambitną panią doktor, złego profesora, stażystę z rozterkami, uciemiężone pielęgniarki, sługi systemu i oczywiście naszego pana doktora, przybysza z zewnątrz, który obnaża zgniliznę moralną itd. Sęk w tym, że wszyscy są doskonale przewidywalni. Pani doktor spostrzegawcza, ale trzyma język za zębami, stażysta ma kaca moralnego, pan profesor robi źle, słudzy systemu spiskują, Asada się rządzi. Lekarze skazani są na nierówną walkę, w której każde ich zwycięstwo zostanie po cichu zamiecione pod dywan. I tak w koło Macieju. Pacjenci? Jacy pacjenci? To przypadki medyczne, smutne i bezosobowe manekiny, ubierane w coraz to nowe schorzenia. I niestety nie wzrusza mnie ani osoba z wadą serca, ani szykanowana pielęgniarka. Rozdział odfajkowany, lecimy dalej. Nie dość, że Team Medical Dragon usypia jak relanium, to jeszcze znieczula lepiej niż pavulon.

Będąca osią fabuły pierwszej części operacja paradoksalnie zmienia sytuację na lepsze, ponieważ bohaterowie zmuszeni są wziąć na klatę wszystkie konsekwencje, a tym razem nie poddadzą się łatwo. Daleko jeszcze do otwartej wojny, ale widać, że sukces powoli zmienia ich pozycję.

Strona medyczna jest szczegółowa i dokładna, czasem aż za bardzo. Naprawdę trzeba wymyślać dziesięć przypadków tam, gdzie starczy jeden? Po co te drobne przypisy? Osoba z medycznym wykształceniem zna, laik i tak nie spamięta. Należy też wziąć poprawkę na czas powstania mangi. Przez kilkanaście lat wiele się zmieniło i niektórych procedur – z operacją Batisty na czele – obecnie z różnych powodów zaniechano, chociaż nie można za to winić autora.

Kreska daje czytelnikowi do zrozumienia, że ma do czynienia z pozycją bardzo realistyczną. Projekty postaci są bardzo oszczędne, bez żadnych upiększeń czy stylizacji. Oszczędna mimika gdzie indziej byłaby wadą, ale tutaj pasuje do osób zmuszonych na każdym kroku trzymać emocje na wodzy. Mimo to, a może właśnie dzięki tej prostocie, postacie są całkiem ładne i co ważniejsze – naturalne. Tła w większości kadrów są oszczędne – dotyczy to zwłaszcza wydarzeń mających miejsce w szpitalu. Widać, że to świadomy wybór, a nie niedoróbka, ponieważ gdy akcja przenosi się poza szpitalne mury, kadry rysowane są szczegółowo i dokładnie. Takich scen nie ma wiele, ale stanowią miłą odmianę.

Prawdziwym problemem Team Medical Dragon jest jednak to, że ma niewielką szansę spodobać się poza Japonią. W Kraju Kwitnącej Wiśni seria doczekała się trzech ekranizacji aktorskich, ale popularność ta nie przełożyła się na sukces za granicą. Pomijając niezbyt wartką akcję i w sumie papierowych bohaterów, przeszkodą może być różnica kulturowa. Część problemów przedstawionych tutaj – chociażby podejście do odpowiedzialności – Europejczykowi czy Amerykaninowi może wydać się zbyt dziwacznych, by były prawdziwe. Osoby mające z tematem styczność nie znajdą tu nic nowego. Po Team Medical Dragon mogą sięgnąć czytelnicy zainteresowani Japonią i chyba nikt poza nimi.

Eire, 30 września 2011

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shogakukan
Autor: Akira Nagai, Tarou Nogizaka