Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Manga

Okładka

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 kreska: 8/10
fabuła: 7/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 26
Średnia: 7,85
σ=1,35

Wylosuj ponownieTop 10

Ratownik

Rodzaj: Komiks (Japonia)
Wydanie oryginalne: 1999
Liczba tomów: 2
Wydanie polskie: 2009
Liczba tomów: 1
Tytuły alternatywne:
  • Sosakusha
  • The Quest for the Missing Girl
  • 捜索者
Widownia: Seinen; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm

Interesująca opowieść z pogranicza dramatu i kryminału, poruszająca podobne do Galerianek tematy.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Po lekturze niezbyt zajmującego Zoo zimą, podchodziłem do kolejnej mangi Jiro Taniguchiego z pewnym dystansem, nie oczekując, wbrew zapowiedziom wydawcy, niczego nadzwyczajnego. Może właśnie takie, a nie inne podejście sprawiło, że mile się rozczarowałem. Ratownik to jedna z ciekawszych mang, jakie pojawiły się na polskim rynku w roku 2009.

Shiga to alpinista z powołania, który całe swoje życie poświęcił górom. Tam także spędza większość czasu, na dół schodząc tylko wtedy, kiedy musi. Nawet gdy los podsunął mu kobietę, Shiga bez wahania wybrał góry. Dzielący jego górskie pasje Tatsuhiko miał więcej oleju w głowie i ostatecznie dokonał lepszego wyboru, decydując się na ślub z Yoriko i spokojne życie rodzinne. Niestety, wcześniej postanowił wspiąć się ostatni raz – i to dosłownie, gdyż przypłacił ów wyczyn życiem. W przedśmiertnych zapiskach prosił przyjaciela, aby ten zaopiekował się jego córką i żoną. Shiga spełnił prośbę, stając się dla dorastającej Megumi dobrym wujkiem, kimś, na kogo zawsze mogła liczyć, zaś dla Yoriko – wiernym przyjacielem. Toteż gdy pewnego dnia Megumi nie wróciła do domu, Yoriko od razu zadzwoniła do Shigi. Ten zaś bez chwili wahania wyruszył do Tokio, aby odnaleźć zaginioną dziewczynkę, która zawsze była dlań niemal jak córka. Tam zaś przyszło mu wkroczyć w świat Shibuyi, modnej i niebezpiecznej dzielnicy, w której ktoś taki jak on jest ciałem obcym.

Główny bohater Ratownika bardzo szybko zaskarbił sobie moją sympatię. Rzadko w mangach i anime pojawiają się takie postaci. Shiga jest dorosły, odpowiedzialny (choć nie da się ukryć, że pozostał marzycielem) i rozsądny. Potrafi myśleć i kombinować, ale jego uczciwość i prostolinijność wydają się zupełnie nie pasować do współczesnego świata. Paradoksalnie, to mu właśnie pomaga, budzi bowiem zaufanie innych, dzięki czemu stopniowo odkrywa kulisy zaginięcia Megumi. Prowadząc śledztwo, wykorzystuje zarówno zalety umysłu, jak i ciała. Lata w górach sprawiły, że byle bandzior mu nie podskoczy, a scena, kiedy jednym ciosem i spojrzeniem rozgania gang nastolatków, jest tu bardzo wymowna. Otaczającym go ludziom wydaje się kimś na kształt „bożego szaleńca”, ale nawet jeśli zachowuje się niekiedy naiwnie, to właśnie owa naiwność pozwala mu dotrzeć do informacji, do których ktoś inny zapewne nigdy by nie dotarł.

Ratownik to dramat z elementami kryminału. Mamy tu ofiarę, mamy sprawcę i detektywa (nietypowego, ale jednak…) prowadzącego śledztwo. Co prawda czytelnik dość szybko poznaje prawdę, ale i intryga nie jest tu szczególnie wydumana – co czyni ją jednak bardziej realistyczną niż niekiedy przesadnie pokręcone sprawy, znane z klasycznych kryminałów. Bardziej niż „kto”, ważniejsze jest tu „jak”. Bo nawet kiedy Shiga odkrywa prawdę, ocalenie Megumi nie staje się wiele łatwiejsze, napotyka bowiem na swojej drodze ścianę – dosłownie i w przenośni. Ścianę, na którą, jak na alpinistę przystało, będzie musiał się wspiąć, nawet jeśli wydaje się to niemożliwe. Choć ujęć przyrody, tak lubianych przez Taniguchiego, nie ma tu zbyt wiele, podkreślają one jej prostotę i piękno. Z drugiej strony mamy kolorowy, a zarazem mroczny świat dzielnicy Shibuya, pełen małych i wielkich dramatów, zranionych serc i dusz, na oślep szukających akceptacji tam, gdzie młodzieńcza naiwność łatwo wiedzie ku niebezpieczeństwu. Kontrast tych dwóch miejsc jest oczywisty, ale poprzez pokazanie na początku śmierci Tatsuhiko autor przypomina, że przyroda też potrafi być groźna.

Poza Shigą mamy tu całkiem nieźle pokazanych bohaterów drugiego planu. Yoriko jest typową Japonką, która po prostu nie widzi pewnych rzeczy, nawet gdy te rozgrywają się pod jej nosem. Nie dlatego, że nie chce ich widzieć, powiedziałbym raczej, że w grę wchodzi tu typowa dla Japończyków mentalność wstydu, która oddziałuje już na poziomie podświadomości. Zachowanie Megumi, dla odmiany, choć szczeniackie, jest jednak wytłumaczalne. Zaskakuje za to sposób pokazania policji – zwykle bowiem w takich tytułach ta nie robi nic, lub co najwyżej przeszkadza bohaterom. Tutaj jest nieco inaczej. Rozczarowują natomiast kreacje antagonistów – niby można wytłumaczyć sytuację taką, jaka ma tu miejsce, co nie znaczy, że jest ona prawdopodobna. Moim zdaniem można to było pokazać lepiej, choć przecież skądś trzeba było wziąć ścianę dla Shigi.

Rysunek Jiro Taniguchiego jest tak perfekcyjny, że aż nudny. Absolutnie nie mam zamiaru krytykować warsztatu autora – o ile w Zoo zimą czasami przesadzał, przepełniając kadry, tak tu trzyma się w ryzach, kreśląc wszystko realistycznie, dokładnie, ale nie popadając w samozachwyt. Piękny ten kościół, ale Boga w nim nie ma – cytując Mickiewicza. No właśnie, styl rysowania Taniguchiego jest perfekcjonizmem pozbawionym ducha. Nie można mu niczego odmówić, a jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że mamy do czynienia jedynie z rzemiosłem na wybitnym poziomie, nie wspinającym się jednak (i nawet chyba nie aspirującym) na wyżyny artyzmu. Niemniej to już moje subiektywne zdanie, zaś jak wspomniałem wyżej, Taniguchi w realistycznym komiksie jest bez wątpienia klasą samą dla siebie.

Ratownik liczy 322 strony, co czyni go mangą dość grubą. Nie znaczy to jednak, że jest komiksem nudnym. Wręcz przeciwnie, czyta się go bardzo szybko. Nie ma tu dłużyzn, każdy element układanki pasuje do poprzednich i jest ich logiczną kontynuacją. Jak na dobry kryminał przystało, pod koniec dostajemy pewną niespodziankę, która może zaskoczyć nawet uważnego czytelnika. Jak już wspominałem wyżej, największą jednak zaletą Ratownika jest główny bohater – może nieco wyidealizowany, ale na pewno prawdziwy mężczyzna, któremu równie daleko do macho wojowników rodem z Berserka, jak i do nastoletnich „emo” z młodzieżowych mang. Nie dziwi, że Megumi tak bezgranicznie mu ufa, bo w czytelniku Shiga wzbudza szybko podobne odczucia. To ktoś, kogo samemu chciałoby się mieć za przyjaciela.

Za polskie tłumaczenie odpowiada Radosław Bolałek, który, podobnie jak w innych tytułach, zrobił kawał dobrej roboty. Ratownika czyta się sprawnie także dzięki dobremu przekładowi. Mnie osobiście irytuje konsekwentne wydawanie przez Hanami mang na kredowym papierze, który uważam za zbędny luksus (zrozumiały w przypadku komiksów kolorowych). Cena nie należy do niskich, 45 zł to sporo, nawet za tak grubą mangę, zwłaszcza że Ratownik raczej nie jest pozycją, do której będzie się często wracać. Jest to po prostu dobra, solidna manga dla starszego i bardziej wymagającego czytelnika. Jeśli komuś podobał się wydany niegdyś przez Waneko Tu detektyw Jeż, Ratownik ma wszelkie szanse przypaść mu do gustu. W obu przypadkach mamy bowiem zwyczajne, ludzkie dramaty, będące kanwą dla historii o podłożu kryminalnym. Oba te tytuły także po prostu dobrze się czyta. I to jest najważniejsze.

Grisznak, 14 stycznia 2010

Technikalia

Rodzaj
Wydawca (oryginalny): Shogakukan
Wydawca polski: Hanami
Autor: Jirou Taniguchi
Tłumacz: Radosław Bolałek

Wydania

Tom Tytuł Wydawca Rok
1 Tom 1 Hanami 10.2009