Tanuki-Manga

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

Grisznak

  • Avatar
    Grisznak 25.02.2017 16:17
    Po dziewiątym tomiku...
    Komentarz do recenzji "JoJo no Kimyou na Bouken"
    Jojo's Bizarre Adventure tomik dziewiąty. O, mamy drugą bohaterkę, prawdziwy wysyp kobiet, jak na tę serię. No nic, na pairing zawsze wystarczają co najmniej dwie, szybki rzut oka na AO3 potwierdził, że w istocie pairing Lisa/Suzi funkcjonuje w fandomie. Szkoda tylko, że Deviantart ani Pixiv nie służą tu pomocą, daleko tej serii do mnogości fanartów, którą znamy z Naruto czy Bleach, albo i nawet One Piece. Druga rzecz, która mnie w tym tomie ucieszyła, to powrót nazistów. Tak, naziści w tej serii są nazistowscy i też są przepakami, a co? Pomijam już to, że nasz zmartwychwstały naziol wygląda jak Guile z SF2 i prezentuje się nader epicko – w końcu każdy jest lepszy z takimi bajerkami. Czekam już tylko na Hitlera…
    Dio nadal ani widu ani słychu, fajnie chociaż że drugi random ze słupa jest nieco fajniejszy od pierwszego. No i niespodzianka – kolorowe strony!
  • Avatar
    Grisznak 24.02.2017 15:10
    Po ósmym tomiku
    Komentarz do recenzji "JoJo no Kimyou na Bouken"
    Jojo's Bizarre Adventure, tomik ósmy. Wygląda na to, że miałem nosa, bo po moich ostatnich narzekaniach dotyczących braku pań w obsadzie, coś się jakby zmieniło. Inna bajka, że Lisa to ten typ postaci, który lubię (silna, ładna i zadziorna), ale obsadzona w roli o bardzo wysokiej śmiertelności (czyt. nauczyciel głównego bohatera), zatem mam uzasadnione obawy co do tego, jak długo pożyje. Oby tylko autor nie wpadł na pomysł, że Joseph się w niej zakocha (co może sugerować rozmowa Speedwagona z Eriną), a potem mu ją zabiją, aby doładować chłopakowi poziom angstu. Ciekaw jestem, kiedy wróci (o ile wróci) Dio, bo te randomy o imionach branych z encyklopedii rocka i popu do zbyt ciekawych nie należą. Spodziewałem się natomiast, że dostaniemy więcej nazistów, a tu mamy tylko trening.
    Widać natomiast, że niekiedy autorzy tłumaczenia nie łapią wszystkich pomysłów autora. Przykładem trójka randomów ze Słupa, których imiona przetłumaczono jako ACDC, Wham i Kaaz. Dopiero po kilku rozdziałach poprawiono tego ostatniego na Cars.
  • Avatar
    Grisznak 23.02.2017 15:59
    Po siódmym tomiku...
    Komentarz do recenzji "JoJo no Kimyou na Bouken"
    Jojo's Bizarre Adventure, tomik siódmy. Cóż, powoli doskwiera ta maskulinizacja obsady. Naprawdę przydałoby się jakieś urozmaicenie w tym temacie. Walka z nowym sub bossem poszła szybko – prawdę mówiąc, mam wrażenie, że Josephowi wszystko idzie za łatwo, jego dziadzio musiał się z Dio użerać, a ten kasuje kolejnych nawet nie zmęczywszy się szczególnie. Zaś młodszy Zeppeli – cóż, nie mogłem się nie roześmiać, kiedy ujawnił, że jego atak jest podobny do ataków Sailor Mercury :) Inna bajka, że faktycznie stanowi dobry kontrapunkt dla głównego bohatera – jest jeszcze bardziej irytująco luzacki niż Joseph. Dziadzio Speedwagon faktycznie będzie miał niełatwe zadanie, aby tę dwójkę skłonić do współpracy. Oby to się tylko nie skończyło tym, że będzie trzeba go zabić, aby ich ze sobą zbratać.
    Swoją drogą, ten murzyn z początku tego wątku zupełnie zniknął. Spodziewałem się, że zrobią z niego kumpla dla Jojo, a tu nic. Może i dobrze? Bo pewnie też by nic tylko stał w tle i gadał.
    Widzę natomiast, że w tej części autor przyjął chyba inną konwencję budowania historii. O ile w Phantom Blood mieliśmy długie wprowadzenie fabularne, a po nim nawalankę, tak tu mamy nawalankę, fabułę, nawalankę, fabułę itd.
  • Avatar
    Grisznak 23.02.2017 09:13
    Re: Po szóstym tomiku...
    Komentarz do recenzji "JoJo no Kimyou na Bouken"
    W sensie, to się zmieni w Jojo's Yaoi Adventure? Damn, even Speedwagon is afraid.
  • Avatar
    Grisznak 22.02.2017 20:41
    Po szóstym tomiku...
    Komentarz do recenzji "JoJo no Kimyou na Bouken"
    Jojo's Bizarre Adventure tomik 6 – z ciekawości wpisałem sobie wczoraj na AO3 tag „Jojo's Bizarre Adventures” i kategorię f/f. Wyskoczyło 110 rekordów. Czyli jednak może jakiś potencjał na yuri się tam znajdzie…
    Ale nie tym razem. Muszę przyznać, że trochę jednak zabrakło mi na początku nowej części tak klimatycznego wprowadzenia, jakie miała poprzednia. Tutaj bardzo szybko przeskoczono od słów do czynów. Inna sprawa, że Jojo 2.0 pozytywnie zaskoczył mnie podejście do walki, w myśl zasady – skoro mamy nowoczesną broń, to czemu by jej nie używać? Jego dziadek był jednak bardziej konserwatywny w doborze argumentów w dyskusjach z Dio. Niemniej, potem było już tylko lepiej… bo wiadomo, wszystko jest lepsze z nazistami :) Acz Araki mógłby się poduczyć historii, bo jednak pomysł, że wojna wybuchła w 1937 od zajęcia Czechosłowacji, to jednak spory fail, nawet jak na Japończyka.
    Tomik miał kilka fajnych WTfów, z kaktusem na czele. No i nie wiedziałem, że Jojo to także trap manga…
  • Avatar
    Grisznak 21.02.2017 18:15
    Po piątym tomiku...
    Komentarz do recenzji "JoJo no Kimyou na Bouken"
    Jojo's Bizarre Adventure tomik 5 – Początkowo myślałem, że ten Dio to ino przypadek. Speedwagon i Zeppeli kazali już być ostrożniejsi, zatem pojawienie się w piątym tomie Dire Straits i całej obsady Led Zeppelin nie było już takim zaskoczeniem, niemniej nadal bawi. Teraz się zastanawiam, czy ten Tarkus to aby nie pojawił się tam dzięki ELP. Nowym postaciom przypadła niestety rola stania i patrzenia na to, co Jojo robi.
    A względem tego tomu – zakończył on pierwszą część serii i zrobił to z niezłym przytupem w postaci dwóch walk z Dio. Przy czym ta druga była dość zabawna, a racji postaci, w jakiej nasz evil overord przebywał.
    Za to początek kolejnej – fajny zwrot fabularny na początku, jeśli idzie o antagonistę. I trochę szkoda, że Erina dopiero teraz stała się groźna i niebezpieczna :) Naturalnie, żałować się będzie obsady z pierwszej części, która już wyginęła, ale zobaczymy, jak będzie się przedstawiać sprawa z nowymi bohaterami.
  • Avatar
    Grisznak 20.02.2017 15:57
    Po czwartym tomiku...
    Komentarz do recenzji "JoJo no Kimyou na Bouken"
    Jojo's Bizarre Adventures, tomik 4. Zdecydowanie, wcześniejsze skojarzenia z Saint Seiya nie były przypadkowe, walka z rycerzami jak żywo przywodziła je na myśl, a wisienką na torcie był finał pierwszej z nich, tak bardzo zodiakowy jak tylko się da. Ale nie ma się co dziwić, Jojo powstawało w czasach, kiedy SS było już klasyką, więc inspiracja dość oczywista. Zaskoczyła mnie stosunkowo szybka ewaporacja jednej z postaci, która wydawała się być istotną – no nic, przyjdzie czas, aby się przekonać, czy mamy tutaj wskrzeszanie zmarłych w takim rozumieniu jak choćby w Dragon Ballu. Speedwagon nadal pozostaje w tle, za to doszło kilka nowych postaci, te jednak na razie, poza przedstawieniem, nie miały okazji się niczym popisać. I wciąż zachwycam się rysunkami, te gęsto wypełnione tła, detaliki – jakaż to kosmiczna różnica, gdy zestawimy z takim „Bleachem”...
  • Avatar
    Grisznak 19.02.2017 20:14
    Re: Po trzecim tomiku...
    Komentarz do recenzji "JoJo no Kimyou na Bouken"
    Postaram się. Co prawda, jestem bardzo niekompatybilny z długimi (20+ tomów) seriami, których czytałem relatywnie niewiele, jednak większości moich mangowych znajomych z FB czytało lub czyta Jojo, zatem uznałem, że wypada w końcu to nadrobić. A jest to manga tak odmienna od większości tego, co powstaje wśród bijatyk, że warto poszczególnym tomikom te kilka słów poświęcić, zwłaszcza, że recenzje już wiszą.
  • Avatar
    Grisznak 19.02.2017 12:49
    Po trzecim tomiku...
    Komentarz do recenzji "JoJo no Kimyou na Bouken"
    Trzeci tomik Jojo's Bizarre Adventure zaskoczył mnie szybciutkim powrotem Dio. Spodziewałem się, że teraz będzie trochę odpoczynku od tego pana, a tu proszę, koniec trzeciego i znowu się z nim naparzają. No właśnie, naparzają. Plusem jest to, że powoli zbiera się tu jakaś drużyna, bo wiadomo, co należy zrobić przed wyruszeniem w drogę. Inna bajka, że Speedwagon sam już powtarza, że ma dosyć bycia tym, który stoi i patrzy, jak inni się tłuką. Ciekawe, czy faktycznie dostanie w końcu jakąś okazję do wykazania się, czy też pozostanie tym, który stoi z boku z odpowiednim patosem komentuje wyczyny innych? Za to Zeppeli okazał się, jak na razie przynajmniej, całkiem rasowym przepakiem z klasą. Takich trudno nie lubić. Niewątpliwą zaletą tego tomu są odniesienia historyczne. Jasne, mocno podkoloryzowane i miejscami przywodzące wręcz na myśl Saint Seiya (vide dwójka panów rycerzy), ale to akurat plus, bo Saint Seiya było jednym z nielicznych długich shonenów, które śledziłem i śledzę do dzisiaj. Ciut szkoda tylko, że rola Eriny ogranicza się wspierania Jojo i uwieszania się u jego boku. Mogliby z niej zrobić jakąś healerkę czy coś takiego.
  • Avatar
    Grisznak 18.02.2017 20:25
    Po drugim tomiku...
    Komentarz do recenzji "JoJo no Kimyou na Bouken"
    Jojo's Bizarre Adventure, tomik drugi. I już wiem, co autorowi nie wychodzi. Sceny dramatyczne bądź też wzruszające są rysowane tak, że budzą głównie śmiech. Zdecydowanie, ta konwencja graficzna im nie służy. Acz kto wie, może z czasem tutaj autor się wyrobi. Drugi tomik przyniósł zasadniczą zmianę – walki były jego esencją, a co więcej, przeszły na poziom o wiele wyższej epickości niż to poszturchiwanie się pięściami z pierwszego tomu. To, co działo się tutaj, bardziej przywodziło na myśl „Hellsina”, prawdę mówiąc. Nie żebym narzekał, ta przesadzona konwencja ładnie uzupełniała się z makabrą, przez co czytało się (a właściwie – oglądało) zacnie. Śmieszną rolę w tym tomie dostał Speedwagon, który stał się narratorem, jednak jego przedramatyzowane teksty jakoś niespecjalnie pasowały do wyrzutka ze slumsów. Generalnie, na ile skojarzenie to ma tu sens, ale czytając ten tomik miałem wrażenie obcowania z „Castlevanią” tylko bez bicza.
  • Avatar
    M
    Grisznak 17.02.2017 21:37
    Po pierwszym tomiku...
    Komentarz do recenzji "JoJo no Kimyou na Bouken"
    Pierwszym tomik „Jojo Bizarre Adventure” za mną. Po pierwsze, ależ to ładnie narysowane. Jasne, staroświecko jak diabli, ale bardziej na zachodnią modłę. Serio, czytając miałem wrażenie, jakby autor inspirował się bardziej komiksem zachodnim niż japońskim. Ceni się ponadto dopracowany rysunek i tła. Wszystko to ładnie stylizowane. Jak na pierwszy tom (a tu wiadomo, często bywa różnie) jest nieźle, autor miewa problemy, gdy dochodzi do scen walk, ale o tym dalej. Konwencja fabularna… – bliżej temu miejscami do weird fiction niż do różnorakich bijatykowych shonenów. Uroczo przewrotna jest kreacja głównego bohatera – który będąc mięśniakiem jest zarazem archeologiem (tak, mam słabość do tej profesji, bo to moje niespełnione marzenie z dzieciństwa). Jedyne, co mnie jak na razie średnio przekonuje, to sceny walk – fajnie, że nie ma w nich super technik, ale widać, że autor miewa tu i ówdzie problemy z zapanowaniem nad tym, co rysuje. Dio, jako zły, wypada dość groteskowo, taki wredny gówniarz, a nie jakiś złowrogi władca ciemności. Niemniej, to dopiero pierwszy tom ze stu kilkunastu. Po prawdzie, gdyby nie to, że w kilku miejscach bohaterowie dyskutują przy pomocy pięści, to cała historia spokojnie mieściłaby się w konwencji „opowieści niezwykłych” rodem z XIX i początku XX wieku.
  • Avatar
    M
    Grisznak 8.01.2017 22:17
    Komentarz do recenzji "Kryjówka dezertera"
    Względem nijakości bohaterów – zgadzam się z tym, acz sądzę, że taki jest zamysł autora i jest w tym głębszy. Tak jak wszelkie haremówki kreują bohaterów na everymanów, tak by odbiorcom jak najbardziej przypominali siebie samych, tak Ito chyba próbuje stosować coś podobnego, jego postaci są pisane tak, aby przeciętny Japończk bez trudu mógł się odnaleźć w ich roli. I być może tam taka technika straszenia dodatkowo działa.
  • Avatar
    Grisznak 1.11.2016 22:19
    Re: zagadka
    Komentarz do recenzji "Gdy zapłaczą cykady - Księga dryfującej bawełny"
    W kwestii losu sióstr Sonozaki polecam lekturę „Księgi Uświadomienia”, właśnie u nas wydanej.
    A względem śmierci,  kliknij: ukryte 
  • Avatar
    Grisznak 11.04.2016 17:13
    Re: Preordery na polskie wydania ruszyły :)
    Komentarz do recenzji "Róża Wersalu"
    Polska premiera miała miejsce dwa dni temu na Pyrkonie :)
  • Avatar
    Grisznak 18.02.2016 08:25
    Re: nastepe chaptery
    Komentarz do recenzji "Monster Musume"
    Cały czas wychodzą, ostatni jak na razie, dziewiąty tom, ukazał się w Japonii tydzień temu.
  • Avatar
    Grisznak 12.02.2016 08:08
    Komentarz do recenzji "Souichi i jego głupie klątwy"
    No to z łaski swojej napisz konkretnie, z czym się nie zgadzasz.
  • Avatar
    Grisznak 19.01.2016 21:05
    Komentarz do recenzji "Sweet Guilty Love Bites"
    Owszem, ja bardzo rzadko zwracam uwagę na docelową płeć czytelników. Więcej, większość mang, które zaliczam do swoich ulubionych, nie jest „utartegotwana” we mnie. Niemniej, ten tytuł jest o tyle szczególny, iż zapewne czytelniczka odebrałaby go pod wieloma względami inaczej niż ja. A to w końcu do niej, nie do mnie, jest on adresowany.
  • Avatar
    Grisznak 16.01.2016 23:32
    Re: Potworny Regiment
    Komentarz do recenzji "Monster Musume"
    Ja z kolei nie czytałem Prachetta, zatem trudno mi się tu wypowiedzieć.
  • Avatar
    Grisznak 18.11.2015 11:01
    Komentarz do recenzji "Powóz lorda Bradleya"
  • Avatar
    Grisznak 13.08.2015 10:31
    Re: ?
    Komentarz do recenzji "Drakuun"
    Tego nie mówię – to bardzo fajna rzecz, rysunek jest kapitalny (te realistyczne militaria bardzo cieszą oko), bohaterowie są pełnokrwistymi twardzielami, a fabuła jest wciągająca. Kłopot tylko w tym, że dostajemy mniej więcej połowę historii, a resztę trzeba doczytać sobie w innym języku.
  • Avatar
    Grisznak 12.08.2015 17:08
    Re: ?
    Komentarz do recenzji "Drakuun"
    W Polsce wyszło wydanie zeszytowe, obejmujące jakąś połowę oryginalnej historii.
  • Avatar
    Grisznak 12.08.2015 10:17
    Komentarz do recenzji "Girl Friends"
    Z Biblią jako taką bym nie przesadzał, może raczej Nowy Testament :) Bo ta manga jest w pewnym sensie wzorowym przykładem współczesnych mang yuri.
  • Avatar
    Grisznak 20.07.2015 09:15
    Re: Ilość tomów
    Komentarz do recenzji "Black Jack"
    Ustalenie liczby tomów starszych serii często jest problematyczne, bo różne wydania i edycje mają ich różne liczby.
  • Avatar
    Grisznak 4.05.2015 22:49
    Komentarz do recenzji "Mushishi"
    Może są jakieś powody, ze względu na które jednak będzie warto zbierać Mushishi po polsku.

    Jeden jest na pewno – polskie wydanie jest śmiesznie tanie w porównaniu z anglojęzycznym. I na tym się chyba jego zalety kończą.
  • Avatar
    Grisznak 8.04.2015 09:24
    Komentarz do recenzji "Himitsu no Akuma-chan"
    Eee… to jest wstawione jako shonen­‑ai? Kwik.